Kinga Kosińska debiutowała książką „Brudny róż”. Była to historia oparta na osobistych doświadczeniach autorki. Od tego czasu minęło dziesięć lat, a na koncie pisarki pojawiły się kolejne tytuły. Teraz autorka opublikowała powieść „Te”, w której kontynuuje tematykę tożsamości transpłciowej. Sięgając po ten tytuł, mamy okazję usłyszeć polifoniczny głos. Kilka bohaterek zastanawia się nad swoim miejscem w życiu, nad kobiecością. Opisują również swoją drogę, jaką do tej pory przeszły.
Swoją historię opowiadają: Ewelina, Sabina, Krystyna, Rita, Magda, Anna. Nie wszystkie są transpłciowe, ale wszystkie są z nią związane. Krystyna przechodzi żałobę po miłości swojego życia. Czuje się zdradzona i zawiedziona tym, że ukochany zdecydował się na korekcję płci. Jako Sabina jest już kimś zupełnie innym. Para rozwodzi się, ale Ewelina nie może przestać myśleć o tym, co się stało, co ją spotkało. Szuka również odpowiedzi, czy będzie jeszcze miała szansę, by kogoś poznać i pokochać.
Co przechodzą osoby transpłciowe na swojej drodze do kobiecości? Kinga Kosińska pokazuje różnorodne doświadczenia. Od pierwszej w Polsce osoby, która dokonała „zmiany płci”, jak się wtedy mówiło. Ewoluuje język, postrzeganie ludzi po tranzycji. Dzisiaj w internecie jest ogromna ilość informacji na ten temat, ale Krystyna dorastała w czasach zupełnego braku wiedzy. Na niej uczyli się również lekarze. Po latach kobieta zajmuje się chorą matką, której ze względu na demencję nawet nie może zwrócić uwagi, że nazywa ją męskim imieniem.
Kwestia podejścia bliskich do kobiet transpłciowych jest niezwykle istotna w „Te”. Jedni akceptują kobiety po korekcie w pełni, inni niekoniecznie. Niektóre bohaterki mają dylemat, przed kim mogą się odsłonić, a przed kim nie. Jedna z postaci nie ujawnia się przed przyjaciółmi męża, gdyż nie chce go zranić. Ukochany choć związał się z osobą transpłciową, jest mało tolerancyjny, wręcz można go nazwać homofobem i powiela większość stereotypowych haseł. Tymczasem ma żonę po korekcie płci, a jego brat bliźniak jest gejem.
Czym zajmują się bohaterki powieści? Kinga Kosińska pokazuje cały wachlarz możliwości: od pracy w dyskoncie, biurze po seksworking. Wszystkie postacie łączy jedno: zastanawiają się nad swoją egzystencją i szukają drugiego człowieka. Każda z bohaterek boi się samotności, czuje potrzebę bycia częścią społeczeństwa. Oznacza to jednak, że częściej niż inni może spotkać się z odrzuceniem, czy dyskryminacją. Kobiety starają się też wzajemnie chronić, tworząc społeczność wśród osób transpłciowych. Wszystkie szukają choćby w pewnym stopniu potrzebę akceptacji ze strony drugiego człowieka.
Kinga Kosińska podzieliła swoją książkę na cztery części i w każdej z nich wypowiadają się te same bohaterki. Im oddaje głos, dzięki czemu odkrywamy kilka różnych historii kobiet. Właśnie kobiecość jest tu najważniejszą kwestią. Dla każdego ona znaczy coś innego, ale przecież bohaterki wiedzą kim są. Zdarzają im się jednak chwile słabości, rezygnacji, poszukiwania sensu w tym, dokąd się udają. Inne są nastroje w momencie, kiedy trwa proces tranzycji, a inne już po latach. Entuzjazm opada, przychodzi czas, by zmierzyć się z codziennością. Na to również zwracają uwagę bohaterki. Pisarka zwraca naszą uwagę na emocje, a nie tylko na odmienne drogi, jakie przechodzą wszystkie opisane kobiety.
W powieści „Te” głosy kobiet nie są szczególnie rozbudowane. Kinga Kosińska dzieli książkę na kilka narracji, a jej bohaterki nie wchodzą w szczegóły w opisywaniu swojej drogi do kobiecości. Ewoluują i chciałyby zamknąć trudną przeszłość za sobą, dlatego liczy się dla nich szczególnie teraźniejszość. Czas zmienia postacie, również w kontekście starzenia, jak i zmiany poglądów. Kiedy patrzą wstecz, robią to po to, by pokazać nam dlaczego są w takim a nie innym miejscu. Często patrzą do przodu, by odnaleźć dla siebie właściwe miejsce. Słyszymy ich głos, byśmy mogli dostrzec, że każda osoba jest inna, a kwestia płci to elementem naszej osobowości, ale przecież nie wszystko. Ważne by zrobić trochę miejsca dla drugiego człowieka i posłuchać, co ma do powiedzenia.