„Tsatsiki i Tata Poławiacz Ośmiornic” – Moni Nilsson

Tsatsiki i Tata Poławiacz OśmiornicNasza przygoda z książkami Moni Nilsson trwa od lata. Święty Mikołaj – ten, który przychodzi szóstego grudnia – postanowił podarować córce drugą część z serii o Tsatsikim. Książka nosi tytuł „Tata i poławiacz ośmiornic” i przeniosła nas do gorącej Grecji. A dla ochłody wracaliśmy z postaciami do Sztokholmu.

Podczas wakacji Mamuśka i główny bohater udają się do Grecji, by Tsatsiki mógł poznać tatę. Tylko, że ten ostatni nie ma pojęcia o istnieniu syna. Chłopiec prosi mamę, by nie wydawała tajemnicy, dopóki Tsatsiki sam nie stwierdzi, czy chce mieć takiego ojca. Do tej pory ten drugoklasista jako jedyny w klasie nie miał taty. Teraz miało się okazać, jaki jest ów ojciec.

W Grecji bohater przeżywa mnóstwo przygód. Uczy się nurkować, łowi ośmiornice, przeżyje pierwszy pocałunek. Będzie robił rzeczy mrożące krew w żyłach – np. skakał do wody z wysokich skał. Chłopiec ma swoje wady i zalety, ale mama za każdym razem mówi mu, że według niej jest idealny i wspiera go na każdym kroku. Tsatsiki jednak i na niej się zawiedzie, kiedy Mamuśka zdradzi Tacie Poławiaczowi Ośmiornic, kim jest dla niego Tsatsiki.

Drugi tom z serii o Tsatsikim zaskakuje swoją aktualnością. Aż się nie chce wierzyć, że książka powstała niemal dwadzieścia lat temu. Wiele tematów w niej podejmowanych, jest jak najbardziej aktualnych. Główny bohater nie żyje w idealnej rodzinie. Ma tylko matkę. Jednak jego sytuacja rodzinna całkowicie się zmieni. Dzięki Tacie Poławiaczowi Ośmiornic zyska dziadków, kuzynów i biologicznego ojca. Jednak Tsatsiki chciałby mieć wybór. Marzy mu się inny tata – ich współlokator Jens wydaje się być idealnym kandydatem. Tylko, że mężczyzna ma narzeczoną i planuje wziąć z nią ślub.

Jak widać Moni Nilsson starała się oddać w swej książce prawdziwy świat, a nie ten wyidealizowany. Zresztą i Tsatsiki ma swoje wady, które jednak związane są z ciekawością świata. Autorka starała się oddać wrażliwość dziecka, nie odbierając mu nic z autentyczności. Kiedy bohater ogląda śpiącego nago Tatę Poławiacza Ośmiornic, widzi siusiaka i myśli, że Jezus to miał jednak lepiej, bo raczej nie posiadał takiej części ciała. Zresztą wątpliwości postanowił rozstrzygnąć pytając panią na lekcji…

Co ciekawe, córka i syn w ogóle nie zastanawiali się nad takimi sprawami. Uznały, ze tata spał nago, bo przecież w Grecji jest gorąco – i koniec tematu. Bardziej zbulwersowane były używaniem przez niektórych bohaterów używek w postaci alkoholu i wulgaryzmów. Mamuśka pomaga trzynastolatkowi Mortenowi, którego ojciec jest alkoholikiem, ale z tego też wynikają kłopoty, bo Tsatsiki jest zaborczy w swej miłości do Mamuśki.

„Tsatsiki i Tata Poławiacz Ośmiornic” jest świetnie napisaną powieścią dla dzieci. Zresztą młodzi szwedzcy czytelnicy docenili historię o chłopcu z dziwnym imieniem i przyznali jej nagrodę. Oprócz tego Moni Nilsson otrzymała Nagrodę im. Astrid Lindgren. Myślę, że warto zajrzeć do powieści, która nie boi się tematów tabu, ale i przesiąknięta jest humorem oraz oddaje czar dzieciństwa. W której zabawne sytuacje nie są oderwane od rzeczywistości, a opowieści odwołują się do autentycznego świata, a nie tego wyidealizowanego. Tu wszyscy mogą się odnaleźć, zarówno dzieci, jak i dorośli. Przy okazji czytania książki o Tsatsikim również dorośli mają szansę na pewną refleksję nad tym, jakimi są rodzicami. Dlatego warto tę powieść czytać wspólnie, a potem porozmawiać o świecie.

1 komentarz do “„Tsatsiki i Tata Poławiacz Ośmiornic” – Moni Nilsson

  1. Pingback: „Tylko Tsatsiki” – Moni Nilsson | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *