„Ucieczka znad rozlewiska” – przekorna Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

Ucieczka znad rozlewiskaMarzycie o tym, by wyrwać się z miasta i zaszyć gdzieś głęboko w głuszy? W takim razie, to nie jest książka dla Was. Katarzyna Zyskowska-Ignaciak w „Ucieczce znad rozlewiska” dowodzi, że brać nogi za pas można nawet z raju, byle tylko stać się sobą i złapać los we własne ręce. Przyznam, że sama mieszkam w środku niczego i lubię co jakiś czas wyjechać do dużego miasta…

Główna bohaterki książki Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak mieszka w Kazimierzu nad Wisłą (jak dla mnie to całkiem spora mieścina). Wiedzie tam spokojny żywot. Żadnych ekscytacji, błędów życiowych. Najpierw nauka w liceum, następnie studia, wreszcie praca. Franciszce Melzer brakuje jednak wzlotów, ale też nie ryzykuje bolesnych upadków. Robi wszystko pod dyktando matki, dyrektorki średniej szkoły. Ta apodyktyczna osoba podporządkowuje sobie nie tylko uczniów, również męża i córkę.

Jedyne miejsce, w którym Franka czuje się swobodnie, to kuchnia i zdrowe gotowanie. Właściwie Frania posiada już wszystko. Teraz pozostaje oczekiwanie na ślub z Kubą. Przygotowania idą pełną parą, trzeba przecież wybrać sukienkę, kwiaty, fryzurę. Kiedy nadejdzie wieczór panieński, siostra Frani zaprasza… Nie striptizera, ale chiromantę – czyli osobę, zajmującą się przepowiadaniem przyszłości na podstawie linii na dłoni.

Krótko przed ślubem Franciszka zastanawia się nad swoim przeznaczeniem. Kocha Kubę, jednak czuje się niespełniona. Coś ją dławi i nie pozwala rozkwitnąć. Czy chodzi o uczucie, czy o coś innego? Nie będę zdradzała zbyt wielu szczegółów…

Główna bohaterka „Ucieczki znad rozlewiska” pragnie udowodnić, że w każdej chwili można odmienić swój los. Frania, kiedy znajdzie się w wielkim mieście, odżyje za sprawą pracy. Z osoby niepewnej i niewierzącej we własne możliwości, stanie się swoim przeciwieństwem. Odnajdzie siebie, ale czy równie łatwo będzie z miłością?

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak napisała baśń dla kobiet, które chciałyby jakiejś odmiany w swoim życiu. Pokazuje na przykładzie głównej bohaterki, ale również postaci drugoplanowych, że warto w każdej chwili decydować o własnym losie, bo tylko wtedy możemy być szczęśliwi. Jej bohaterom wszystko się udaje, ponieważ są bardzo zdeterminowani. Kiedy uświadomią sobie, czego chcą, starają się dążyć do upragnionego celu. Autorka pragnie nam udowodnić, że poczujemy się dobrze w każdym miejscu, pod warunkiem, że będzie to przemyślana decyzja.

Oczywiście, powieść „Ucieczka znad rozlewiska”, należy do lekkiej prozy. Idealnie pasuje do serii „Babie lato”. Książkę czyta się z przyjemnością, bo autorka ma lekkie pióro i potrafi wciągnąć czytelnika w fabułę. Dzięki pierwszoosobowej narracji, można doskonale poznać bohaterkę i polubić ją. Katarzyna Zyskowska-Ignaciak posłużyła się humorem oraz ironią, by książka bawiła i stanowiła odskocznię od szarej rzeczywistości. Można dostarczać rozrywki, a jednocześnie stawiać gdzieś między wierszami trudne pytania. Bo przecież chyba warto się zastanowić, czy podążamy ścieżką, którą sami wybraliśmy, czy taką, na którą wepchnięto nas siłą?

Dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za książkę.

    • Udało mi się przeczytać cztery książki tej autorki… Czyli też została mi jedna. Tyle, że jest to „Przebudzenie” 🙂

  1. Ha, można odnieść wrażenie, że bohaterka bardziej niż od prowincji ucieka od apodyktycznej matki. To zaskakujące jak wielu ludzi „odżywa” po wyrwaniu się spod wpływu rodziców.

Skomentuj Marta Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *