„Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie” – Agnieszka Steur

Wojna w Jangblizji - W Tamtym ŚwiecieNa tę debiutancką powieść Agnieszki Steur zwróciłam uwagę w momencie jej premiery. Zaintrygowały mnie pochlebne recenzje, zwłaszcza u Beaty z Cowartoczytać. Dlatego propozycja zrecenzowania tej książki była dla mnie nie do odrzucenia. „Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie” jest pierwszą częścią trylogii, ale niedawno pojawił się na rynku drugi tom: „W domu”.

Akcja powieści rozgrywa się przede wszystkim w Tamtym Świecie. Jednak główni bohaterowie pochodzą z miejsca, które znalazło się pod kontrolą tajemniczej Szmaragdowa Pani. Ona wraz ze swoimi wojskami dokonała inwazji na Jangblizję. Po Wielkiej Bitwie król Taro i jego generał w niewyjaśnionych okolicznościach trafiają do Tamtego Świata. Królowa Zara, jego żona została uwięziona w wieży i nie wie, czy kiedykolwiek ujrzy najbliższych. Królewskie dzieci dla ich bezpieczeństwa również przeniesiono do Tamtego Świata, miejsca, o którym niewiele wiadomo, bo znane jest jedynie ze strasznych historii dla najmłodszych.

Roan i Nana powoli poznają zupełnie inny świat, w którym przyszło im żyć. Jednak nie jest on niczym innym jak naszym światem. Nastolatki zaprzyjaźniają się z Dawidem i Ewą, którzy akceptują dziwnie zachowujących się nastolatków, bo książęta nie wiedzą podstawowych rzeczy, choćby tego czym jest telewizja, internet, samochody. Szybko muszą opanować tę wiedzę, nie mogą się wyróżniać, przecież nie wiedzą czy gdzieś za rogiem nie czają się wrogowie. Najbardziej ich zaskakuje jednak to, że w obcym świecie spotykają swoich rodaków.

Agnieszka Steur wykreowała Jangblizję, posługując się tym, co znane – biorąc to jako punkt wyjścia. Świat królowej Zary jednak różni się od naszego. Jego mieszkańcy należą do grupy przypominającej homo sapiens, pochodzą od różnych gatunków zwierząt. Owcowaci, Lotni, Ludzcy, Płynni posiadają umiejętności tego gatunku, z którego pochodzą, ale potrafią komunikować się z innymi. Jangblizja byłaby sielską krainą, gdyby nie to, że gatunkom nie wolno się mieszać. Jeśli zakaz zostaje złamany, zakochana para musi się udać na wygnanie – do Tamtego Świata.

Kiedy król po przegranej bitwie znajdzie się na ziemi, ma szansę poznać wielu wygnańców, Jednak, czy zrozumie mieszańców? Bo będzie miał okazję zobaczyć, że coś co dla niego było wynaturzeniem, może mieć wartość. Bezie musiał zmierzyć się z największym tabu, ale czy wyciągnie wnioski? Z drugiej strony skrzywdzeni mogą nabrać ochoty na zemstę. A może zagrożona ojczyzna zjednoczy wszystkich? Nie będę za dużo zdradzała…

Za sprawą zapisków królowej Zary poznajemy historię Jangblizji, ale najwięcej się wydarzy w życiu jej dzieci. Ich losy napędzają akcję i sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Również to, co przytrafi się królowi Taro, rozpędza akcję powieści. Roan i Nana odkrywają Tamten Świat, który dla nas jest czymś oczywistym. Dzięki nim widzimy siebie z innej perspektywy: np. królewskie dzieci nie mogą zrozumieć ludzi, którzy jedzą mięso. Dla nich jest to rodzaj kanibalizmu.

„Wojnę w Janglblizji” pochłania się bardzo szybko. Ogromna ilość tajemnic sprawia, że nie mogłam doczekać się ich rozwiązania. Książka nieco przypomina „Opowieści z Narnii”, ma podobny klimat, a nawet przesłanie. Różnica polega na tym, że Tamten Świat jest bardziej współczesny od tego, w którym żyła Łucja i Edmund. W Jangblizji istnieje magia, a zwierzęta przypominają ludzi. Mrok nad krainą nastał za sprawą złej i tajemniczej Szmaragdowej Pani.

Debiutancką powieść Agnieszki Steur mogę polecać przede wszystkim młodzieży. Główni bohaterowie są nastolatkami, a książka należy do gatunku fantasy – ulubionego właśnie przez młodych ludzi (choć nie tylko). Odniesienia do realnego świata sprawiają, że powieść staje się bliska czytelnikom. Również problemy, które zostały poruszone w powieści są aktualne. Mowa w niej o przyjaźni, stereotypach, uprzedzeniach. Jak w każdej baśni dochodzi do walki ze złem. Jednak nie wiemy czy dobro zwycięży. Mam nadzieję, że dowiem się w kolejnych tomach. Już nie mogę się doczekać…

Za książkę dziękuję autorce. Więcej informacji na stronie: www.wojnawjangblizji.com

  1. Cieszy mnie, że kolejna polska autorka okazuje się zdolną twórczynią młodzieżowych lektur. Wydaje mi się, że trochę za dużo importujemy tego typu pozycji z zagranicy – wampiry, wilkołaki, anioły, etc. Tutaj szykuje się przyjemna odmiana i powiew świeżości 🙂

    • Warto byłoby się zastanowić nad tym, jak eksportować tę naszą literaturę. Bo rzeczywiście wampiry już się trochę wszystkim znudziły.

  2. A ja do dziś lubię sobie wieczorem przed snem przeczytać jakiś fragment „Opowieści z Narnii”. Wewnętrzne dziecko (mimo upływu lat) wcale ze mnie nie uciekło i zapewne dlatego sięgam po tego typu literaturę, jak gdyby skierowana była do mnie, a nie do nastolatków. Wyłączywszy świecące wampiry. Mam silne uczulenie na pitolenie.

    Przeczytałam Twoją recenzję i pomyślałam, że chciałabym o tej „Wojnie w Jangblizji” przeczytać i postawić obok zbioru opowieści z Narnii, obok Muminków, Mikołajków, Eragonów etc. etc. Bardzo. W sumie jakbyś spojrzała na jedną półkę u mnie, uznałabyś, że pewnie gdzieś dalej w domu bawi się jakieś starsze dziecko;p

    Tak więc dziękuję pięknie za recenzję i będę poszukiwać. Dla siebie i się tego nie wstydzę! (:

    • Według mnie to całkiem naturalne i sama należę do grupy tych, którzy czytają sobie książki uważane za dziecięce, czy młodzieżowe. Kiedy czytam na głos własnym pociechom, w zasadzie łączę dwie przyjemności podczas jednej czynności. 🙂

  3. Pingback: „Wojna w Jangblizji. W domu” – Agnieszka Steur | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj Owca Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *