Wyznaję – Jaume Cabré

Wyznaję

Wyznaję

O powieści „Wyznaję” katalońskiego pisarza Jaume Cabre jest tak głośno, że i ja postanowiłam po nią sięgnąć. Na dodatek mój egzemplarz jest wyjątkowy, bo z autografem…

Trudno streścić fabułę książki. Na niemal ośmiuset stronach opowiedziano historię Adriana Ardévola, ale to tylko jeden z wielu wątków. Główny bohater jest jedynym synem handlarza sztuką, który bardziej ceni sobie kontakt z rękopisami, niż własnym dzieckiem. Feliks jest zamkniętym w sobie, sztywnym mężczyzną, którego interesuje jedynie zbieranie kolejnych eksponatów do swojej kolekcji. Jedną z najcenniejszych rzeczy, które udalo się mu zdobyć są skrzypce. Posiadają one nawet własne imię.

Adrian Ardévol dorasta w atmosferze tajemnicy. We własnym domu musi zachowywać się jak w kościele. Jego oschły ojciec posiada niezwykle ambitne plany wobec syna – dąży do tego, by chłopiec opanował kilkanaście języków. W tym momencie matka odkrywa swoje karty, chce by Adrian był wybitnym skrzypkiem. Zdezorientowany chłopiec ucieka w świat fantazji, bo tylko tam może znaleźć pociechę i zrozumienie.

Ostatecznie główny bohater zostaje wybitnym naukowcem. Przedmioty, którymi się otacza mają swoje losy, niekiedy niezwykle burzliwe, sięgające wiele wieków wstecz. Jaume Cabré przeplata historie osób i rzeczy. Pokazuje pewne zależności i powiązania. Nic nie istnieje niezależnie, wszystko ma na siebie wpływ.

Wyznaję

Wyznaję

Na przykładzie historii skrzypiec autor ukazał jak wiele w poszukiwaniu piękna i ideału, człowiek jest w stanie poświęcić. Pożąda rzeczy, a przez to rodzi się zło. Skrzypce Viala są wyjątkowe. Ale do ich powstania przyczyniła się tragedia wielu osób, podobnie dzieje się z innymi przedmiotami z kolekcji Ardévolów. Cabré pokazuje, jak trudno – o ile to w ogóle możliwe – przełamać tę drogę ku złu.

Autor w powieści odkrywa swą niezwykłą wrażliwość muzyczną. Książka porównana została do symfonii. Rzeczywiście, w powieści otrzymujemy wiele instrumentów. Jednak muzyka jaka się rodzi, nie jest w pełni klasyczna. Czytelnik ma do czynienia z wieloma głosami, często nakładającymi się i sam musi sobie z tych fragmentów, urywków złożyć całość. Dla niektórych ta polifoniia będzie nie do zniesienia, inni okrzykną ją dziełem sztuki.

Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się forma „Wyznaję”. Zachwyciła mnie wielowątkowość oraz łączenie historii przedmiotów, które niemal zostały spersonifikowane z losami ludzi. Rzeczom nadano prawa niemal równe ludziom.  Jaume Cabré pokazał, że historie jednostek i przedmiotów mogą być powiązane. Przedstawił w książce swą wizję wzajemnej zależności.

„Wyznaję” to również opowieść o miłości. Adrian zakochuje się w Sarze. Ich uczucie zostaje na początku stłamszone, ponieważ obie rodziny czują do siebie niechęć, właśnie przez skrzypce. Dziewczyna pochodzi z rodziny żydowskiej, a instrument Viala, został odebrany przez lekarza z Auschwitz kobiecie, która ginie w obozie przez to, że nie chce oddać futerału, w którym znajdują się cenne skrzypce. Główny bohater, kiedy wreszcie łączy swój los z ukochaną, nie potrafi wyrzec się tego kontrowersyjnego przedmiotu. a to prowadzi do kolejnych nieszczęść.

Jaume Cabré pokazuje w swej powieści jak trudno wyrzec się zła. Tkwi ono w człowieku i jest nierozerwalne z jego istotą. Jakby właśnie zło było jedyną cechą, która różni nas od zwierząt. Autor zadaje bardzo istotne pytania. Jednym z najważniejszych było dla mnie to, czy możliwe jest odkupienie win? Niektórzy bohaterowie powieści starają się w jakiś sposób odpokutować, ale nie są pewni, że udało im się tego dokonać. Kolejnym istotnym zagadnieniem, jest kwestia wyboru. Na ile wpływamy na nasz los, czy jest on przypadkowy, a może ma jakieś znaczenie?

Myślę, że warto sięgnąć po „Wyznaję”. Choć przyznam, że książka wymaga skupienia. Łatwo zgubić pewne wątki w chwili nieuwagi. Trud jednak zostanie uhonorowany. Dla każdego będzie to jednak inna nagroda, ponieważ autor poruszył tak wiele zagadnień, że każdy ma szansę odnaleźć coś dla siebie.

  1. Mam tę książkę od kilku miesiecy a jeszcze się nie zabrałam do czytania. Czekam na czas kiedy będę się mogła skupić.
    Słyszałam niestety złe opinie o tej książce, że przereklamowana, że nudna….Twoja recenzja mnie zachęciła.

  2. Ja również sporo naczytałem się na temat tej książki, ale jeszcze jej nie posiadam. Jestem natomiast pewien, że gdybym miał egzemplarz z autografem, na pewno zaplanowałbym jej lekturę 🙂

    Motyw ekspiacji wydaje się dosyć ciekawy – ta niepewność, czy wina została już odkupiona, czy nadal należy prowadzić pokutę jest pewnie bodźcem do interesujących działań bohaterów. Podoba mi się też ujęcie zła jako nierozerwalnej części człowieczeństwa, i jako działania, które jest znacznie prostsze, czy może nawet naturalniejsze (?) niż czynienie szeroko pojętego dobra.

  3. Pingback: „Jaśnie pan” – Jaume Cabré na początek roku | Czytam, bo chcę i już

  4. Pingback: „Cień eunucha” – Jaume Cabré | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *