„Zbrodnia i Karaś” – Aleksandra Rumin

Zbrodnia i Karaś, Aleksandra RuminKończy się zima, ale za oknem wciąż szaro i ponuro. Nastrój poprawić mogą promienie słoneczne, ale póki ich tak mało, trzeba radzić sobie inaczej. Do moich ulubionych sposobów należy sięganie po książki nie tyle o tematyce łatwej i przyjemnej, co wprowadzające do świata, w którym ważny jest humor, nawet jeśli w tle pojawia się zbrodnia. Komedia kryminalna to coś, co oprócz zagadki zapewnia nam coś jeszcze, oglądamy świat i ludzi ukazanych w krzywym zwierciadle, możemy zatem się również dobrze bawić.

Książka „Zbrodnia i Karaś” Aleksandry Rumin to debiut literacki. Tytułowy bohater to nie żadna ryba, ale szycha na nie byle jakim uniwersytecie. Każdy z nas słyszał o Oksfordzie, jednak nie każdy miał takie szczęście czy możliwości, by na niego trafić. Szkoła w której uczy Ernest Karaś nazywana jest Uksfordem i trudno tu znaleźć coś co kojarzy się z prestiżem i wysokim poziomem. Po ukończeniu nauki, absolwenci przyczyniają się do podwyższenia poziomu bezrobocia, ponieważ niewielu pracodawców chce zatrudnić politologów, albo socjologów. Wykształcenie humanistyczne nie jest w cenie.

Profesor Karaś nie jest lubianym wykładowcą. Wiele osób się go boi, inni są przez niego szantażowani, wszyscy wznoszą modły do nieba o jego rychłą śmierć. Kiedy sprzątaczki odnajdują jego martwe ciało w łazience, okazuje się, że w budynku Wydziału Nauk Humanistycznych i Społecznych przebywało zaledwie dziesięć osób. Każdy z nich miał motyw, by przyczynić się do śmierci Karasia. Pytanie brzmi, czy mężczyzna został zamordowany? A może doszło do nieszczęśliwego wypadku?

Morderstwo na terenie uczelni zawsze oznacza skandal. Coś, czego jest zupełnie niepotrzebne, zwłaszcza placówce, która nie cieszy się zbyt wielką renomą. Czy władzom Uksfordu uda się zapobiec aferze? Jest rok 2006, w kraju nie dzieje się najlepiej, wciąż słyszy się o kryzysach gospodarczych i politycznych, a uczelnia musi jakoś funkcjonować. Niektórzy studenci, jak i wykładowcy a nawet obsługa  mają na sumieniu jakieś grzeszki. O wszystkich wiedział Ernest Karaś, szantażował błądzących, dlatego wszyscy podejrzewają morderstwo, ale czy mają rację?

Powieść podzielona została na dwie części i rozpisana na osoby, które przebywały w Uksfordzie w czasie, gdy zginął Karaś. Poznajemy przeszłość bohaterów, ich motywy. Karty stopniowo się odkrywają, ale Aleksandra Rumin nie odkrywa wszystkiego, tylko wodzi nas za nos. Zwłaszcza, że w drugiej przenosimy się do 2018 roku. Znowu widzimy te same postacie i to, jak zmieniło się ich życie w ciągu dekady. Czy ktoś zyskał na śmierci Karasia?

Bohaterowie powieści nie są doskonali, każdy ma coś na sumieniu. Wszyscy wzbudzają naszą sympatię, oprócz tytułowego bohatera. Chociaż nie zasłużył na śmierć, to nikt nie płacze po jego stracie, nawet rodzona matka. A jednak ktoś stoi za tym wszystkim. Aleksandra pisze o tym w trochę inaczej niż w klasycznym kryminale i wcale nie chodzi mi o warstwę komediową. Mam na myśli przesunięcie w czasie, które wywołało u mnie zaskoczenie, bo już myślała, że się nie dowiem, co się naprawdę stało. Autorka zwodziła czytelnika, podrzucała mylne tropy, na szczęście moja ciekawość została zaspokojona. Na koniec.

„Zbrodnia i Karaś” to komedia kryminalna, która zapewnia czytelnikom sporą dawkę rozrywki. Intryga została tak skonstruowana, by nie tylko bawić, ale również zaskakiwać. Aleksandra Rumin wykorzystuje konwencję, dlatego zbrodnia ukazana jest w sposób przerysowany, czytelnicy dzięki temu mają do czynienia z humorem różnego typu. Galeria postaci jest niezwykle bogata, nawet kota pokazano w krzywym zwierciadle. Na szczęście powieść nie stała się zbiorem gagów i sztucznych sytuacji, zagadka zostanie rozwiązana w sposób logiczny. Widzimy środowisko akademickie, małą społeczność, zmiany jakie dokonały się w ciągu dekady. Typy ludzkie, jakie tam zostały ukazane pod przykrywką absurdu, dostrzeżemy w każdej grupie zawodowej. Myślę, że taka lektura zapewni każdemu zastrzyk pozytywnych emocji oraz uśmiech na twarzy (tym bardziej podatnym  na humor, ta historia pozwoli poćwiczyć mięśnie brzucha).

  1. Ten motyw z rozbiciem fabuły na 2 warstwy czasowe wydaje się bardzo ciekawy. Książki kusi mnie też humorem, jakim jest przesycona, bowiem ja również bardzo lubię pośmiać się od czasu do czasu przy danej lekturze.

    • Mnie zaskoczyło to rozbicie fabuły, bo spodziewałam się rozwiązania zagadki na bieżąco, w zbliżonym czasie do tego, kiedy nastąpiła śmierć tytułowego bohatera. Jednak taki zabieg okazał się ciekawy, bo pokazał jak zmieniły się postacie i jak wpłynęło na nie to zdarzenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *