Na co dzień o nich nie myślimy. Są jednak niezbędne, byśmy funkcjonowali czy reagowali we właściwy sposób. Kiedy zawodzą zmysły, szybko orientujemy się, jak ważne są dla nas. Dzięki publikacji “Neurokomiks” dowiedziałam się, jak funkcjonuje ludzki mózg. Hana Roš i Matteo Farinelli opowiedzieli o tym w sposób bardzo ciekawy, dlatego nie mogłam przegapić drugiej części. Autorem powieści graficznej pt. „Zmysły” jest Matteo Farinelli, przekładu dokonał Jacek Konieczny.
Historia rozpoczyna się od podróży w świat zaawansowanej technologii. Główna bohaterka zamiast wieść towarzyskie życie, woli poeksperymentować ze swoim wynalazkiem. Symulator rozszerzonej rzeczywistości wirtualnej może przyspieszyć postęp, gdyż ma stymulować mózg tak, by uruchamiał narządy zmysłów. Tymczasem zamiast milowego kroku w dziedzinie VR dochodzi do awarii. Takiej, która powoduje, że wynalazczyni trafia prosto do swoich zmysłów.
Podróż Diane zaczyna się od dotyku. Bohaterka przeniesiona do tego zmysłu odkrywa jego tajniki. Ma swoich przewodników. Niekiedy są to zwierzęta, np. na początku pojawia się mysz, zdarza się też że po zmysłach oprowadzają ją naukowcy, którzy dokonali przełomowych odkryć w tym zakresie. Kiedy mowa o węchu, pojawia się również nawiązanie do Prousta i jego wspomnienia magdalenek z pierwszej części powieści „W poszukiwaniu straconego czasu”.
Bohaterka komiksu „Zmysły” choć jest naukowcem, niewiele wie o własnym czuciu. Jej wynalazek miał pobudzać zmysły, a tu okazuje się, że Diane musi się jeszcze sporo dowiedzieć na ten temat. Czytelnicy razem z nią odbywają tę fantastyczną wędrówkę. Bywa ona niekiedy groźna, innym razem skomplikowana, zależnie od tego, w jak bardzo złożony sposób funkcjonuje dany zmysł.
Dr Matteo Farinella stosuje w swoim komiksie nieco toporną kreskę, podobnie jak to było w poprzedniej części. W bardziej dokładny sposób przedstawia naukowców. Ich oblicza są rozpoznawalne, natomiast pozostałe postacie mają bardziej uproszczony wygląd. W ten sposób łatwo zorientować się z jakimi bohaterami mamy do czynienia. Kiedy śledziłam kolejne kadry, miałam wrażenie, że znalazłam się w świecie onirycznym, trochę niebezpiecznym, a ten surrealizm kojarzy mi się ze stylem pisarskim Bruno Schulza, choć sam autor daje nam tropy związane z Marcelem Proustem.
Dzięki komiksowi „Zmysły” w sposób przyjemny odkrywamy świat zasugerowany nam w tytule. Przedstawiono pięć zmysłów, jednak autor podkreśla w przypisach, że ten klasyczny podział ma swoje wady, trudno niekiedy określić granice między zmysłami, gdyż są powiązane ze sobą. Matteo Farinella zastosował znany schemat fabularny (posłużył się nim w poprzedniej książce), by opowiedzieć o tym, od czego zależy nasze czucie. Wiedza nabyta w szkole wiele lat temu okazuje się już nieco przestarzała, a dzięki komiksowi dowiadujemy się nieco więcej. Jednak te skomplikowane informacje autor przedstawia w sposób zrozumiały dla zwykłego odbiorcy, a sama przeprawa bohaterki ma charakter fantastyczny, często również humorystyczny. Śledząc przygody Diane nie będziemy mieli problemu, by oddzielić zmyślenie od faktów naukowych. Na dodatek okaże się, że wiedzę można przyswajać w sposób przyjemny dla wielu zmysłów.
PS Tylko nie dajcie się oszukać w związku z pierwszym kwietnia: wciąż lepiej nie sprawdzać smaku książek… Za to wąchać można do woli 🙂