Rodzice, którzy chcą oswoić swoje kilkuletnie maluchy (przedszkolaki) z jakąś nową, czasami trudną sytuacją, mogą sięgnąć po książki z serii „Mądra Mysz”, które ukazują się nakładem wydawnictwa Media Rodzina. Jest cykl o zawodach: „Mam przyjaciela…” np.: strażaka, kierowcę rajdowego, policjanta. Oprócz tego w serii są książki pt. „Maszyny i pojazdy”, z których dzieci dowiadują się co nieco na temat techniki. Istnieje też cykl książeczek o małej Zuzi, której a to rodzi się braciszek, a to główna bohaterka po raz pierwszy idzie do przedszkola, albo traci pierwszy ząb – kilkulatki mogą sięgnąć po kolorową książeczkę, która pozwoli im oswoić niemal każdy problem.
Czytelnicy Zuzi rosną, a wraz z nimi zmieniają się problemy, z którymi się zmagają. Książka „Zuzia świętuje urodziny” Julii Boehme zdaje się dotyczyć tylko rzeczy przyjemnych. Przecież świętowanie dnia urodzin, to czysta radość. A Zuzia odlicza czas już na miesiąc przed przyjęciem. Jest prima aprilis, więc uczniowie robią psikusy swoim nauczycielom, ale zaproszenia, które rozdaje dziewczynka, nie są żartem.
Szybko okazuje się jednak, że świat się nie kręci tylko i wyłącznie wokół urodzin Zuzi. Mama dziewczynki wraca do pracy, do zawodu lekarza. Dziewczynka choć zostaje przygotowana na to, że będzie musiała sama wracać do domu i zająć młodszym bratem, czuje się zazdrosna o mamę. Nie rozumie, że mali pacjenci wcale nie są ważniejsi od niej. Zuzia czuje się zagrożona. Teraz mama już nie jest na każde skinienie i dziewczynce trudno to zrozumieć. Zwłaszcza, że szybko okazuje się, że przyjęcie urodzinowe koliduje z pracą mamy.
Zuzia jest zrozpaczona. Trzeba przesunąć kinderbal, a oprócz tego jej najlepsza przyjaciółka nie może być na imprezie. Nie pomagają tłumaczenia rodziców, dziewczynka czuje gniew i rozżalenie. Na szczęście w książce otrzymujemy szczęśliwe zakończenie.
„Zuzia świętuje urodziny” to pierwsza z trzech części z serii „Moja przyjaciółka Zuzia”. W pierwszym tomie mowa jest tak właściwie o tym, jak poradzić sobie z sytuacją, kiedy rodzic musi wrócić do pracy. Zuzia odwiedza mamę i tatę w miejscu ich zatrudnienia, żeby mogła zrozumieć, czym rodzice się właściwie zajmują. Dziewczynka skończy za chwilę dziewięć lat, więc stopniowo uczy się samodzielności, ale trudno jej stawić czoło własnym uczuciom. Jednak główna bohaterka może liczyć na wsparcie rodziców, przyjaciół, natomiast z emocjami musi poradzić sobie sama.
Historia dziewięciolatki powinna trafić w gust dzieci rozpoczynających naukę samodzielnego czytania. Już ośmiolatki mogą sięgnąć po książkę – duże litery i krótkie rozdziały ułatwiają czytanie. Książeczki o małej Zuzi z serii „Mądra Mysz” były wzbogacone barwnymi ilustracjami, natomiast cykl Moja przyjaciółka Zuzia” posiada rysunki bardziej umowne, szkice, które pomagają zrozumieć słowo czytane, ale nie ograniczające wyobraźni odbiorcy. Julia Boehme starała się dać młodym czytelnikom atrakcyjną lekturę, ale też taką, która pozwoli im zrozumieć otaczający je świat i uporać się z codziennymi problemami oraz uczuciami. Moje dzieci z uwagą wysłuchały historii o Zuzi i doskonale rozumiały jej problemy, ponieważ historia opisana w książce jest im bliska, każde z nich zawsze niecierpliwie czeka na swoje urodziny…
Niestety (stety) na rynku pojawia się wiele tego typu książek. Przoduje chyba „Martynka” i jako rodzic jestem bardzo krytyczna przy wyborze…
Nie wiem czy Zuzia się wyróżnia ale chętnie przejrzę w księgarni.
„Zuzia” jest bardziej dojrzała niż „Martynka”, a problemy o których mowa w pierwszej książce są bliskie dzieciakom, bo bardziej realne.