Problemy ze skarpetkami prędzej czy później dotykają każdego. Zwłaszcza rano, kiedy trzeba spieszyć się do pracy czy do szkoły. Nagle się okazuje, że owszem są, ale nie do pary. Owe braki prowadzą do rodzinnych kłótni. Kto wie, ile małżeństw rozpadło się z tego powodu? Najtęższe umysły pochylały się nad tym problemem. Prawdę znają jedynie pisarze. Co się dzieje ze skarpetkami opowiedziała Justyna Bednarek w książce „Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek”. Okazało się, że polska pisarka nie była pierwsza. Swój oryginalny pomysł przedstawił również czeski pisarz, Pavel Šrut, w powieści przeznaczonej dla młodych odbiorców pt. „Niedoparki”.
Powieść o sympatycznych stworkach, które żywią się naszymi skarpetkami odniosła wielki sukces w kraju swojego powstania. Czesi pokochali tę historię, a jej autora wyróżniono nagrodami. Przyznano „Niedoparkom” tytuł Książki Dziesięciolecia dla Dzieci i Młodzieży. Autorka ilustracji, Galina Miklínová, zekranizowała tę historię, a jego producentem został Ondřej Trojan. Skąd taki niesamowity sukces tej historii?
„Niedoparki” na pierwszy rzut oka mogą wydawać się niepoprawną opowieścią. Poznajemy istoty, które dosłownie kradną ludziom skarpetki. Na dodatek otrzymujemy historię z wątkiem kryminalnym. Będzie mowa o porwaniach, pościgach, a nawet mafii. Czy w takim razie powinniśmy czytać dzieciom tę powieść? Odpowiedź jest bardzo prosta. Jeśli chcemy sprawić, by nasze pociechy świetnie się bawiły i poznały historię trzymającą w napięciu, z wartką akcją, a jednocześnie z mądrym i pozytywnym przesłaniem – w takim razie będzie to dla nich nie tyle lektura obowiązkowa, a taka od której nie sposób się oderwać.
Bohaterami książki są Hihlik i jego dziadek, bliźnięta Tulamor junior i Ramzes, a także Kudła Dederon ze swoim gangiem. Postacie te są niedoparkami. Istotami kochającymi spożywać skarpetki, ale tylko te nie do pary. Posiadają też pewien gust: nie przepadają za sztucznymi włóknami. Uwielbiają skarpetki z wełny naturalnej. O bogactwie niedoparków świadczy ilość posiadanych skarpetek. Ludzie nie mają świadomości, że każda rodzina ma swoje niedoparki, ponieważ ich nie zauważają. Istoty potrafią wtapiać się w tło, a pozbawiają ludzi ich własności w taki sposób, że właściciele skarpet niczego nie podejrzewają.
Niekiedy jednak samotny człowiek i tęskniący za rodzicami niedoparek mogą zostać przyjaciółmi. Chociaż Hihlik zjada skarpety nie do pary, to do poczucia szczęścia potrzebuje bliskiej istoty. Zaletą tej historii jest to, że prócz wątków typowo kryminalnych, mowa w niej o uczuciach takich jak tęsknota, miłość czy zazdrość. Bohaterowie poznają czym jest przyjaźń i poświęcenie. Przede wszystkim jednak historia została napisana w taki sposób, by bawiła czytelników. Moje dzieci zaskoczyło, że w powieści pojawiają się ze dwa niegrzeczne słowa, ale przecież mafiosi nie będą odnosili się do przeciwników w poprawny sposób, czasami emocje ponoszą nawet najbardziej kulturalnego gangstera.
„Niedoparki” to taka lektura, którą warto czytać dzieciom na głos. Dorośli odnajdą bowiem coś dla siebie. Pavel Šrut bawi się konwencją gatunkową i daje nam sporo odniesień do literatury i filmu, nawiązuje też do współczesnej rzeczywistości – choćby pokazując jak zalewani jesteśmy tandetą. Ponadto otrzymujemy wiele pretekstów do dyskusji, ponieważ pisarz nie unika choćby takich trudnych tematów jak śmierć bliskich. Dzieci docenią humor podszyty absurdem, a smaku dodają świetne ilustracje Galiny Miklínovej. Każdy odbiorca polubi głównego bohatera, sympatycznego Hihlika, ale wszyscy pozostali okażą się barwni oraz intrygujący. Teraz, kiedy poznaliśmy „Niedoparki”, nie tylko zrozumieliśmy dlaczego książka doczekała się tylu nagród, ale także nabraliśmy apetytu na kolejne części trylogii.
Ha, niedoparki to faktycznie niebanalny powód do kłótni, ale jak widać, to także znakomity pretekst, by zajrzeć w głąb ludzkiej natury. Książka, mimo iż przeznaczona dla dzieci, wydaje się naprawdę ciekawa i wartościowa 🙂
Nasza natura okazuje się intrygująca z perspektywy zjadacza skarpetek… 🙂