„Mars” – Rafał Kosik

Mars, Rafał KosikKiedy do księgarń wchodziła książka „Marsjanin” Andy’ego Weira, a potem pojawił się film w kinach, wielu miłośników literatury science-fiction dawało do zrozumienia, że mamy polskiego pisarza, który podobny temat podejmował już wcześniej, a na dodatek w sposób bardziej wizjonerski. Tą książką jest „Mars”, a jej autorem – Rafał Kosik. Została ona wydana w 2003 roku, ale kilka lat później pojawiło się kolejne, więc wciąż jest dostępna na rynku. Warto podkreślić, że jest to powieść debiutancka tego autora.

Zdobywanie kosmosu, podbój odległych od Ziemi planet, czy poszukiwanie innych form życia w kosmosie, to tematy najbardziej kojarzące się z fantastyką naukową. Kiedy przyjrzymy się bliżej tej literaturze, okaże się, że nie zawsze pisarze kreują w swoich książkach rzeczywistość bardzo oddaloną w czasie. Akcja powieści „Mars” Rafała Kosika rozpoczyna się w 2040 roku, kiedy ludzie postanowili sprawić, by na Czerwonej Planecie możliwe było życie. Rozpoczyna się terraformowanie Marsa. Powstają trzy sześćsetmetrowe wieże elektrolityczne, a reakcje nuklearne rozpoczynają proces podgrzewania planety, by uwolnić wodę, uwięzioną wiele metrów pod powierzchnią oraz roztopić czapy polarne na biegunach.

Trzy wieki później na Marsie żyje kilka miliardów ludzi. Jednak nie wszystko udało się zrealizować zgodnie z planami naukowców w XXI wieku. Wciąż brakuje wody, a flora i fauna jest znacznie uboższa niż przewidywano. Żywność ma kiepski smak, różni się od tej ziemskiej, a ponadto ta ostatnia jest bardzo droga. Co poszło nie tak? Przecież plany naukowców były dokładne i ściśle określały, co należy zrobić, by Czerwona Planeta przypominała Ziemię.

Poznajemy Allena Ryana, który emigruje na Marsa. Postępuje tak, jak dawniej Europejczycy, którzy zdobywali Amerykę. Jest to dla niego szansa na lepszy byt i zmianę statusu społecznego. Pod warunkiem, że dostosuje się do trudnych warunków życia. Bohater na swojej drodze spotka Doris Westwood, której zajmuje się szukaniem pracy dla ludzi takich jak Allen. Potem zostaną w plątani w pewną aferę ekologiczną. Okazuje się, że na przeszkodzie do terraformowania planety stoją politycy. Jedna z grup znajdująca się u władzy nie chce pozwolić na realizację planów przyjętych dawno temu. Wszystko zmierza ku zagładzie, ale jest jeden senator, który postanawia to zmienić.

Ostatnia część powieści rozgrywa się w 2340 roku. Widzimy, jak zmienili się ludzie po wcześniejszych wydarzeniach i która opcja polityczna zwyciężyła. Kolejnym wątkiem jest tajemnicze znalezisko odkryte na pustynnym Marsie. Widzimy także różnice jakie panują między północną i południową półkulą. Teraz dla ludzi najważniejsza jest technologia, która pozwala na ucieczkę do wirtualnego świata. Nie trzeba zastanawiać się, jaki świat jest naprawdę, wystarczy tylko stworzyć swoją wizję.

Debiutancka powieść Rafała Kosika została tak skonstruowana, że nie tylko mamy do czynienia z fantastyką naukową. Znajdziemy tu również elementy kryminału, thrillera politycznego, czy nawet horroru. Dzięki temu pisarz zaskakuje czytelników, a historia trzyma odbiorców w napięciu. Pisarz nie wykłada wszystkich elementów układanki jednocześnie. Stopniowo odkrywamy prawdę o tym, co się dzieje na planecie. Sama akcja jest wartka, a bohaterowie zostają wplątani w intrygę zagrażającą ich życiu.

Wizja podboju Marsa okazała się przekonująca. Autor dokładnie opisuje jak mogłoby wyglądać życie na Czerwonej Planecie i w czym by się różniło do ziemskiego. Dla mnie najbardziej istotne były refleksje, które nasuwały się podczas lektury książki. Dotyczyły one przede wszystkim ludzkiej natury. W książce nie ma optymistycznych wizji. Ludzkość na Marsie mierzy się z tymi samymi problemami, co na Ziemi. Liczy się walka o władzę, a nie ideały takie jak realizacja dalekosiężnych planów, by poprawiać kondycję Czerwonej Planety, a dzięki temu poprawić byt jednostki. Ludzkość na planecie łatwo poddaje się manipulacji i jest kontrolowana przez nowoczesne media. Czy to nie brzmi przypadkiem znajomo?

  1. Wow! Science-fiction to nadal gatunek, po który sięgam bardzo rzadko, ale planuję to zmienić (tylko zawsze jest jakaś inna książka, na którą mam większą ochotę niż na sci-fi). Wieki temu czytałem „Felixa, Neta i Nikę” Kosika, który wtedy do mnie nie przemówił, ale teraz wyszedł „Różaniec”, który spowodował, że ponownie zainteresowałem się twórczością autora. Jednak po Twojej recenzji być może zamiast po „Różaniec” sięgnę po „Marsa”, bowiem brzmi równie ciekawie, a to za sprawą refleksji na temat ludzkiej natury oraz tych kilku linii czasowych ;).

    • Po lekturze „Różańca” postanowiłam poznać twórczość Rafała Kosika dla dorosłych. Okazało się, że debiutancka powieść posiada już podobny styl i klimat, w którym utrzymana jest najnowsza książka.

  2. „Mars” Kosika to niezła książka, ale jeśli chcesz zetknąć się z prawdziwym wizjonerstwem to polecam „Trylogię marsjańską” Kima Stanleya Robinsona. W trzech tomach autor przedstawia fantastyczny obraz kolonizacji Czerwonej Planety, który wywołuje piorunujące wrażenie.

    • Nie miałam okazji poznać „Trylogii marsjańskiej” i widzę, że wiele jeszcze dobrych lektur przede mną. Ciekawe, że temat kolonizacji tej planety inspiruje pisarzy do snucia intrygujących wizji.

    • „Mars Trillogy” to świetne ksiażki – ale czy były pretłumaczone na polski? Mam tylko wersję angielską (Red Mars, Green Mars, Blue Mars).

  3. Kosik należy do moich ulubionych pisarzy, ale „Marsa” jeszcze nie czytałem. 🙂 A już od dłuższego czasu chcę sięgnąć po tę książkę. Widzę, że warto. 😀

    Pozdrawiam jeżowo
    Nikodem z Jeże czytają

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *