Anna Sakowicz udowodniła już, że potrafi pisać książki adresowane do młodszych czytelników. Opublikowała jakiś czas temu „Leniusiołki”, które zachwyciły dzieci. Teraz we współpracy z Emmą Kiworkową powstała kolejna opowieść dla przedszkolaków oraz uczniów zaczynających naukę w szkole. Myślę, że książka „Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek” podbije serca maluchów, ale starsi też będą świetnie się bawili podczas lektury. Każda publikacja dla najmłodszych, by zaciekawiła dzieciaki, musi być napisana w taki sposób, żeby dobrze czytało się ją na głos. Tu fraza płynie lekko i przyjemnie.
Najpierw poznajemy sześcioletnią Zosię, która będzie jedną z najważniejszych postaci tych historii. Dziewczynka otrzymała od babci orzeszek. Jednak nie jest to zwykły orzech, a taki który posiada moc przywoływania wiewiórki Julii. Wystarczy magicznym przedmiotem trzy razy uderzyć w szybę, by pojawił się rudy gryzoń. Wiewiórkę Julię wiele lat wcześniej poznała babcia Zosi, gdy była małą dziewczynką. Dzięki przekazaniu orzeszka wnuczce, właśnie ona będzie miała okazję zapoznać się z jego mocą.
Jednak Zosia nie działa sama. Szybko zaprzyjaźnia się z siedmioletnim Frankiem. Chłopak jest o rok od niej starszy i chodzi już do szkoły. Dzieciaki przeżywają wiele przygód. Ich marzeniem jest, by działać jak detektywi i rzeczywiście mają odpowiednie zacięcie oraz umiejętności, by stać się tropicielami przestępstw i przestępców. Tymi ostatnimi są kuny, które uprzykrzają życie wszystkim dookoła, choć oczywiście działają skrycie. Są sprytne oraz przebiegłe, a ruda kita za nimi nie przepada.
Dzieci zawsze mogą liczyć na pomoc Julii, która dzięki magicznym umiejętnościom potrafi przenieść przyjaciół nawet do krainy widzimisiów czy do baśniowego świata. Dzięki wiewiórce Zosia i Franio będą szukali moli książkowych, choć się okaże, że te ostatnie nie są groźne, bo strzegą książek i nie szkodzą im. Natomiast kuny szukają sobie sprzymierzeńców. Jednym z nich będzie niebezpieczny kot Daktyl.
Bohaterowie książki przeżyją dwanaście niezwykłych przygód. Dzięki wiewiórce nie tylko będą rozwiązywać tajemnice, ale również wiele się dowiedzą. Każda opowieść uczy czegoś mądrego, ale w taki sposób, że dzieci same wyciągają wnioski. Dorośli natomiast odkryją, jak są postrzegane przez własne pociechy. Zwłaszcza w takich krytycznych momentach, gdy zdarza się im tracić cierpliwość, albo nie pozwalają na pewne eksperymenty uczące samodzielności, bo wydaje się im, że sami wszystko zrobią lepiej. Natomiast tutaj widzimy, że warto pozwolić dzieciom choćby na wspólne gotowanie, by razem spędzać czas.
Zosia i Franio spotkają wiele postaci, część z nich każdy czytelnik rozpozna jako postacie z baśni. Oprócz tego nie brakuje ciekawych bohaterów drugoplanowych, bo jak się łatwo domyślić troje głównych postaci szybko zdobywa sympatię czytelników. Przygody mają charakter detektywistyczny i jak w tego typu opowieściach bywa są dynamiczne i nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji. Warto jeszcze podkreślić, że opowieść również bawi, ponieważ autorki posłużyły się komizmem słownym, czy sytuacyjnym, więc podczas lektury często pojawia się uśmiech na twarzy, albo głośny chichot.
„Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek” to dwanaście opowieści, które można czytać każdego wieczoru tym odbiorcom, którzy mają mniej cierpliwości. Bardziej wytrzymali miłośnicy książek będą domagali się więcej niż jednej historii podczas czytania na głos. Nieco starsi odbiorcy, tacy którzy potrafią składać słowa samodzielnie, również powinni być zadowoleni, ze względu na powiększoną czcionkę i przepiękne ilustracje Hubera Grajczaka. Rysunki nie tylko pozwalają lepiej zrozumieć historię, ale również zachwycają swoją urodą i bawią. Ilustrator zadbał o piękne kolory, które nie są krzykliwe, ale cieszą oko. Anna Sakowicz i Emma Kiworkowa nadały opowieściom baśniowy charakter, ponieważ dobro w nich zawsze zwycięża. Przy okazji poruszają ważne problemy, a także podkreślają siłę oraz istotę przyjaźni i to jak ważne jest to, by mieć dobre serce.
Dominiko, pięknie dziękuję. 🙂
Aniu, dziękuję za świetną książkę i liczę na kolejną część. 🙂