Jean-Jacques Audubon nie jest postacią szczególnie znaną. Zresztą nic dziwnego, skoro na jakiś czas o swoim rodaku zapomnieli sami Amerykanie. Właśnie dla nich powinien być szczególnie ważny, ponieważ J.-J. Audubon postanowił opisać i skatalogować znane i nieznane ptaki Stanów Zjednoczonych. Ta praca zajęła mu niemal całe życie i stała się obsesją ornitologa. Dzisiaj Audubon jest przywoływany nie tylko jako miłośnik ptaków, ale przede wszystkim jako ojciec nowożytnej amerykańskiej ekologii. Jérémie Royer i Fabien Grolleau postanowili przybliżyć nam tę postać w komiksowej biografii pt. „Audubon. Na skrzydłach świata”.
Bohater opowieści graficznej nie jest zwyczajnym podróżnikiem i ornitologiem. Widzimy go, gdy przemierza Stany Zjednoczone. Interesują go ptaki i niczego poza nimi nie dostrzega. Brzydka pogoda, sztorm, groźni ludzie, czy choroby nie są w stanie zmusić go do obrania innej drogi. Liczą się tylko badania. Mężczyzna opuszcza żonę i dzieci, by poświęcić się swojemu powołaniu. Uważa, że jego najważniejszym zadaniem jest opisanie wszystkich ptaków Ameryki Północnej. W XIX wieku wciąż wiele było do odkrycia, nie wszystkie gatunki poznano.
Audubon zdobywa wiedzę w sposób, jaki wielu współczesnych ekologów przyprawiłby o ból głowy. By skatalogować ptaka, ornitolog najpierw musiał go upolować. Sprawdzał zawartość żołądka, a potem wypychał, by tak spreparowanego utrwalić na obrazie. Podczas swojej wędrówki badacz czuje się niemal jak Ikar. Jego marzenie staje się obsesją. Audubon popada w pewnym momencie w niebezpieczny stan. Czy uda mu się uwolnić umysł, czy popadnie w obłęd?
Autorzy komiksu ukazują Audubona podążającego zgodnie z tym, co czuje. Pragnie zdobywać Amerykę Północną na swój sposób, poznając nowe gatunki ptaków i weryfikując wiedzę o tych znanych. Ryzykuje wiele, a ma za całe towarzystwo jednego pomocnika i przewodnika. Na jego drodze nie zabraknie niebezpieczeństw, a jednak Audubon uparcie będzie wpatrywał się w niebo. Dosłownie chodzi z głową w chmurach, bo najważniejszy jest dla niego cel. Wiele go to będzie kosztowało, choć najwięcej zapłacą bliscy malarza-ornitologa. Żona weźmie na swoje barki utrzymanie i wychowanie synów.
Tytułowa postać odkrywa piękno amerykańskiej natury, ale z czasem zaczyna pojawiać się pytanie, co wniesie człowiek do środowiska? Trwa rewolucja przemysłowa, więc świat się zmienia. To, co widział Audubon, już nigdy nie będzie takie samo. Naukowiec ma świadomość, że piękno naturalne powoli ustępuje zmianom, które wprowadza człowiek. Dlatego też Audubon marzy o tym, by wrócić do pierwotnego porządku. Zdaje sobie sprawę, że romantyczne ułudy są nie do zrealizowania, więc poświęca się malowaniu ptaków, by utrwalić ów odchodzący raj. Dzisiaj widzimy, że ornitolog pod tym względem miał rację. Natomiast śledząc kolejne karty komiksu, sami możemy odkrywać piękno natury, ale także odbyć podróż do wnętrza świadomości Audubona.
Fabien Grolleau zastrzega od samego początku, że nie wszystko co ukazano w opowieści graficznej jest prawdą historyczną. Otrzymujemy komiks inspirowany życiem Johna Jamesa Audubona. Ilustracje w komiksie są najbardziej oszczędne, gdy chodzi o ukazywanie postaci. Twarze są naszkicowane umownie, podobnie oszczędną kreskę zastosowano, gdy chodzi o pokazanie ludzkich siedzib. Najważniejsze okazują się ptaki i natura. Tutaj najwięcej uwagi im poświęcono. Otrzymujemy nawet kilka reprodukcji rysunków Audubona, którego prace dzisiaj sprzedają się za rekordowe sumy. Autorzy przy opisywaniu bohatera tytułowego oparli się na jego zapiskach, ale ornitolog niektóre epizody z życia wymyślił, albo podkoloryzował. Dla Jérémie Royera Fabiena Grolleau’a najważniejsze było ukazanie czytelnikom osobowości bohatera i myślę, że to się im doskonale udało. Oprócz tego istotne jest to, że dostrzegamy jaka była cena pasji Audubona i jak łatwo przekroczyć cienką linię oddzielającą realizację marzeń od szaleństwa.
Najmocniej wybrzmiewa tu cena pasji Audubona: zachwyt nad naturą nie unieważnia skutków jego obsesji dla bliskich. To zestawienie ekologicznej wrażliwości z osobistymi kosztami sprawia, że biografia nie jest tylko opowieścią o odkryciach.