„Hannibal. Pola krwi. T. 2” – Ben Kane

Hannibal. Pola krwi, Ben KaneCzęsto sięgam po powieści Bena Kane, ponieważ doskonale wiem, czego się spodziewać. Autor specjalizuje się w tworzeniu powieści historycznych i szczególnie bliski jest mu starożytny Rzym. Kiedy mam ochotę przenieść się do cywilizacji stworzonej przez plemiona italskie, sięgam właśnie po książki Bena Kane. Tym razem postanowiłam sięgnąć po drugi tom powieści pt. „Hannibal”. Choć ta postać była kartagińskim wodzem, to wcale nie zaprzecza to temu, co stwierdziłam na temat powieści Bena Kane. Rzym i Kartagina to były dwa wrogie sobie państwa, natomiast armia Hannibala dotarła do bram Rzymu.

Głównymi postaciami w powieści nie są jednak wielcy wodzowie, z Hannibalem na czele. Poznajemy przede wszystkim losy zwyczajnych ludzi, którzy biorą udział w działaniach wojennych, albo zmagają się ze skutkami wojny. W pierwszym tomie poznałam Kwintusa, Aurelię oraz Hanno. Dwie pierwsze postacie to rodzeństwo, obywatele rzymscy. Zaprzyjaźnili się  z niewolnikiem, który pracował w majątku ich rodziców. Trudno im traktować Hanno jako największego wroga. Chłopak pochodzi z dobrego kartagińskiego domu. Trafił jednak w ręce łowców niewolników i został sprzedany ojcu Kwintusa.

Wybuch wojny z Kartaginą zmienia wszystko. W drugiej części akcja zmierza ku bitwie pod Kannami. Widzimy, jaką reakcję wywołują oddziały Hannibala na rzymskie wojska. Hanno po tym jak został dowódcą, powinien zyskać posłuch i szacunek żołnierzy. Tymczasem młody Kartagińczyk martwi się o Aurelię. Rzymianka bardzo mu się spodobała, choć oczywiście ów związek nie miał żadnych szans. Tym bardziej, że rodzina dziewczyny popadła w długi. Lichwiarz wykorzystał sytuację, chcąc przejąć majątek, bo ojciec rodziny jest na wojnie. Jedynym sposobem na uratowanie dziedzictwa jest wydanie Aurelii za mąż. Czy dziewczynie uda się skutecznie uniknąć zamążpójścia? W końcu to właśnie jej rodzice byli parą, która zawarła wyjątkowy związek jak na tamte czasy, bo z miłości.

Ojciec Kwintusa chciałby uratować syna, więc nakazał mu powrót do domu. Chłopak nie miał zamiaru się podporządkować. Ryzykował wiele, bo za nieposłuszeństwo mógł zapłacić głową. Mimo to zaciągnął się do pieszych oddziałów. Dzięki temu zobaczył, że do tej pory był na uprzywilejowanej pozycji jako ekwita. Teraz znalazł się na niższym szczeblu drabiny społecznej. Oddział, do którego go przyjęto, utworzono z biedoty i tu Kwintus musiał uczyć się wszystkiego na nowo. By przetrwać, walczy z wrogimi wojskami, ale również innymi Rzymianami o pozycję w grupie.

Zanim dojdzie do najważniejszej bitwy, rzymscy dowódcy stosują metodę uników. Chodzi o to, by wyczerpać przeciwnika. Manewry taktyczne oglądamy oddolnie, z perspektywy zwykłych ludzi. Choć tytuł książki sugeruje, że główną postacią jest Hannibal, to w rzeczywistości mamy do czynienia z bohaterem drugoplanowym. Wielkiego wodza oglądamy z perspektywy zwykłych żołnierzy. Choć Hannibal docenia działania swoich żołnierzy, to jego decyzje poznajemy dopiero na polu walki, albo jako tajemnice poliszynela przekazywane z ust do ust.

Prawda historyczna to nie tylko pretekst do ukazania skomplikowanych losów głównych bohaterów. Dzięki książce poznajemy życie codzienne mieszkańców starożytnego Rzymu postawionych w sytuacji zagrożenia. Widzimy, jaki wpływ ma wojna nawet na ludzi, którzy nie biorą udziału w walkach. Po drugie losy Kwintusa i Hanno są okazją do poznania działań wojsk rzymskich i kartagińskich. Oglądamy posunięcia taktyczne dowódców, stosunek oficerów i wodzów do zwykłych żołnierzy. Autor książki szczegółowo opisuje działania wojsk w czasie bitew. Dba o szczegóły, nie tylko jeśli chodzi o podawanie sposobów w jaki walczono i jakiej używano broni. Nie brakuje realistycznych i trzymających w napięciu scen walki. Powieść nie jest krótka, ale zwroty akcji powodują, że czyta się ją bardzo szybko. Natomiast bardzo mi odpowiada, że nie ma podziału na wojska dobre i złe. Każda ze stron ma swoje racje, a odbiorca przygląda się temu, jakie spustoszenie wprowadzają działania zbrojne. Od kilkunastu stuleci nic się w tej sprawie nie zmieniło. Przede mną finał tej intrygującej opowieści, ale już jestem w trakcie lektury powieści „Hannibal. Chmury wojny”.

1 komentarz do “„Hannibal. Pola krwi. T. 2” – Ben Kane

  1. Dobrze jest mieć takiego autorka czy autorkę, do których twórczości można wracać wiedząc przy tym doskonale, czego można się spodziewać. Ja mam tak z dziełami Harukiego Murakamiego oraz Iris Murdoch.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *