Romain Gary urodził się w 1914 roku jako Roman Kacew, prawdopodobnie w Wilnie. Częste przeprowadzki sprawiły, że poznał wiele języków, między innymi jidysz, rosyjski i polski. Matka, która samotnie wychowywała syna, ostatecznie przeniosła się do Nicei. Jednak kobieta miała co do Romaina wysokie oczekiwania, a ten zaszedł tam, gdzie sobie życzyła. Został pisarzem, dyplomatą i ambasadorem. Książka „Latawce” to ostatnia i niepublikowana dotychczas w Polsce powieść Romaina Gary’ego. We Francji uznawany jest za kultowego pisarza, jedynego w historii dwukrotnego laureata prestiżowej Nagrody Goncourtów. Nagrodę tę otrzymał za sprawą pewnego oszustwa. W zmyślaniu był bowiem świetny.
Akcja powieści „Latawce” rozgrywa się głównie we Francji. W malutkiej miejscowości Cléry spotkać można niezwykłego listonosza. Człowieka, który poświęca się pasji tworzenia latawców. Sprawia to, że ludzie traktują go często jak nieszkodliwego wariata. Ten jednak nie za bardzo przejmuje się opinią innych. Razem z ekscentrycznym listonoszem mieszka Ludo, chłopak, który obserwuje to, co robi wuj i próbuje go zrozumieć. Historia Ambrożego to jeden z wątków tej opowieści, ale sam bratanek również może zainteresować nas swoją osobą.
Ludo Fleury wyróżnia się doskonałą pamięcią. Ta umiejętność dotknęła wielu jego przodków, choć nie zawsze okazuje się korzystna. Chłopak wyróżnia się umiejętnościami matematycznymi, świetnie liczy, nie zapamiętuje tylko wydarzeń historycznych, jak było do tej pory w jego rodzinie. Dzięki tej pamięci łatwo mu ze szczegółami przypomnieć sobie znaczące wydarzenia z życia.
Pewnego lata nastoletni już Ludo zakochuje się bez pamięci w ślicznej dziewczynie. Gdyby nie świetna pamięć uznałby, że to mu się tylko wydawało, bo potem ślad po niej zanika. Z czasem okazuje się, że poznał Lilę, polską arystokratkę, która wraz z rodziną wszystkie wakacje spędzała we Francji. Panna Bronicka nie odwzajemnia uczucia chłopaka. Traktuje go z dystansem, wodzi za nos, czasami wykorzystuje. Okazuje się osóbką świadomą swoich wdzięków, wręcz sprawia wrażenie egoistki. Z czasem jednak nieco bardziej przychylnie zacznie patrzeć na wielbiciela i pozwoli mu zbliżyć się do siebie.
Tymczasem wielkimi krokami zbliża się druga wojna światowa. Co to oznacza dla naszej pary? Ludo traci kontakt z Lilą i nie za bardzo wie, jak ją odnaleźć. Wydarzenia we Francji zaskakują młodego mężczyznę, a Ludo choć nie dostał się do wojska, jako niezdolny do walki, po upadku swojego kraju, zaczyna działać w ruchu oporu. Rodzina Fleurych pozostaje poza podejrzeniami. Twórcy latawców nie są przecież traktowani poważnie, ale jako ciekawostka, kolorowe ptaki, które pozwalają na chwilę zapomnieć o wojennej rzeczywistości.
Romain Gary w powieści „Latawce” zaskakuje czytelników umiejętnością snucia opowieści. W czasach, w których modne były eksperymenty literackie, tworzenie powieści z fabułą, poruszających ważne kwestie nie było uznawane za szczyt wyrafinowania twórczego. Tymczasem w książce znajdziemy świetnie skonstruowaną historię. Opowieść o ludziach z zupełnie innych klas społecznych, których zetknął los. Ludo zakochuje się w arystokratce i od jej ojca dowiaduje się, że jeśli dziewczyna ma taki kaprys, może z nim sypiać, ale nigdy nie zostanie jego żoną. Mimo to Ludo nie zapomni panny Bronickiej, mimo że będzie miał świadomość, że miewała bliskie kontakty z Niemcami.
Autor kreśli szczegółowo portret skomplikowanego oblicza Francji. Widzimy kolaborantów, partyzantów i ludzi, którzy za wszelką cenę chcą przetrwać. Nic nie jest tu czarno-białe, a sam główny bohater nie ma złudzeń i podkreśla, że czasy wojny są pretekstem do tego, by w człowieku dawały o sobie znać najgorsze cechy. Nazizm w tym kontekście staje się tylko rodzajem wymówki, po wojnie będzie tak samo. Dzieje się to szybko, bo po wycofaniu się niemieckich wojsk, Francuzi za wszelką cenę szukają kozła ofiarnego. Zagrożona okaże się Lila, choć nie chcę zdradzać za wiele, co ją spotka. Mimo tego braku złudzeń wobec natury człowieka ze strony narratora, w powieści pojawia się promyk nadziei. Jest nim miłość. Uczucie do kobiety i… latawców, symbolizujących nie tylko pasję, ale też iskrę Bożą, dary, który dzięki pielęgnowaniu ich pozwalają zachować człowieczeństwo. Warto sięgnąć po „Latawce”, ponieważ otrzymujemy wyjątkową prozę. Napisaną z lekkością, niepozbawioną humoru, jednocześnie poruszającą trudne tematy. Opowieść porywa czytelników, zmusza do myślenia i na długo nie daje o sobie zapomnieć.
Kolega z pracy polecał mi tego pisarza. Jeszcze przed ekranizacją przeczytał on „Obietnicę poranka” i książka bardzo przypadła mu do gustu. Wstyd się przyznać, ale ja, jak na razie, znam tego artystę tylko z krótkiego biogramu – może „Latawce” to dobry pomysł na rozpoczęcie przygody z jego dorobkiem literackim.
Ta powieść była pierwszą książką Romaina Gary’ego i przyznam, że chętnie sięgnę po następne. Mam nadzieję, że wkrótce też pojawi się biografia pisarza, bo może być bardzo interesująca.
Warta przeczytania książka.
Zgadzam się. Trudno mi było się od niej oderwać. 🙂