Wprawdzie skończyły się wakacje, ale lato wciąż trwa, przynajmniej to kalendarzowe, więc wciąż warto sięgać po książki, które zaliczane są do literatury rozrywkowej. Kiedy mam kilka wolnych chwil, bardzo lubię thrillery, zwłaszcza gdy te sięgają do ludzkiego wnętrza. A któż najlepiej się na nim się zna, jeśli nie psychiatra czy psycholog? Norweska pisarka, Helene Flood również coś wie na ten temat, ponieważ jako psycholożka specjalizuje się w zagadnieniach wstydu, przemocy i poczucia winy. Jej „Psychoterapeutka” przypadła do gustu czytelnikom i została sprzedana w dwudziestu sześciu krajach.
Tytułowa bohaterka powieści zajmuje się terapią młodzieży uznawanej za trudną. Praktykę prowadzi we własnym domu. Sara marzyła o pracy niezależnej od instytucji państwowych i udało jej się to osiągnąć. Choć wciąż ma za mało klientów, to specjalnie nie stara się o to, by wzrosła ich ilość. Dzięki temu, że jej mąż odziedziczył dom po swoim dziadku, ma miejsce, w którym spokojnie może pracować. Wciąż jednak trwa remont starego budynku, ale prace zdają się trwać wieki. Sigurd zdecydował się remontować budynek samodzielnie, ale zgodnie z zasadą że szewc bez butów chodzi, nic nie idzie sprawnie. Mąż Sary jest architektem i wciąż ciężko pracuje w biurze. Nie ma czasu, by zająć się własnym domem.
Widzimy młode małżeństwo na dorobku, które powoli oddala się od siebie. Sigurd ucieka w pracę, zdarza mu się wyjeżdżać na weekend z kolegami, ale bez Sary. Tytułowa bohaterka opisuje taki piątkowy dzień. Jej mąż wcześnie rano wyruszył do domku i melduje się z rana, że jest już na miejscu. Kiedy jego koledzy informują ją po południu, że Sigurd do nie dotarł, Sara nie do końca wie, co ma o tym myśleć. Przychodzi jej do głowy, że kumple męża chcą jej zrobić kawał, ale z drugiej strony coś ją niepokoi.
Z czasem lęk narasta i kobieta dochodzi do wniosku, że coś złego mogło się przytrafić jej mężowi. Zastanawia się nad sytuacją i zaczyna działać, choć czuje się boleśnie skrzywdzona kłamstwem Sigurda. Dlaczego ją oszukał? Kiedy Sara decyduje się na zgłoszenie sprawy na policję coraz bardziej się niepokoi. Coś musiało się złego wydarzyć, gdyż mąż nie odbiera telefonów. Tymczasem kobieta ma wrażenie, że jest obserwowana. Niestety wydaje się jej, że policja nie traktuje jej poważnie. Sara obawia się, iż coś jej grozi.
Psychoterapeutka może liczyć na wsparcie ze strony starszej siostry. Poznajemy również stopniowo historię rodziny Sary. Dowiadujemy się, że główna bohaterka szybko straciła matkę, a ojciec dystansował się emocjonalnie. Dzięki siostrze Annice udaje jej się zapanować nad sobą i wyjść ze stanu odrętwienia, w jaki popadła. Mimo to wciąż pozostaje zagadką, czy nie popada w obłęd w związku z tym, co wokoło niej się dzieje.
Akcja „Psychoterapeutki” nie płynie zbyt wartko. Na pierwszym miejscu liczą się emocje. Tytułowa postać tonie w swoich myślach, to one pozwalają nam zrozumieć stan emocjonalny kobiety i poznać jej historię. Osoba, która pomaga innym zmierzyć się z problemami psychicznymi, długo nie potrafi zrozumieć siebie. Nie tylko Sigurd nie mówi jej prawdy. Również Sara się oszukuje, bo osoba, która ogląda jej małżeństwo z dystansem, szybko odkrywa, że para przechodzi poważny kryzys.
Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale warto sięgnąć po tę powieść, by poznać zaskakujący finał. „Psychoterapeutka” Helen Flood zainteresuje czytelników, dla których od napięcia i zwrotów akcji ważniejsze są emocje. Autorka właśnie na nich się skupia, odkrywając stopniowo elementy układanki w taki sposób, że w pewnym momencie trzeba dokonać pewnych zmian w postrzeganiu i ocenie bohaterów. Helen Flood w interesujący sposób ukazała również, w jaki sposób relacje rodzinne w dzieciństwie wpływają na nasze dorosłe życie.