Jak sobie wyobrażasz Korę, jedną z najbardziej znanych polskich piosenkarek? Każdy z nas ma przed oczyma jakiś jej wizerunek. Jeśli słuchałeś/-aś jej piosenek, z pewnością przychodzą Ci do głowy różne obrazy, czy śpiewane przez nią utwory. Dlatego, kiedy pojawiła się biografia pt. „Kora. Się żyje. Biografia” Katarzyny Kubisiowskiej, trudno mi było przejść obok niej obojętnie. Autorka jest znana właśnie z kilku biografii, np. z Jerzego Pilcha czy rozmowy, jaką przeprowadziła z Wojciechem Mannem.
Jak pisać o Oldze Jackowskiej? Najlepiej posiadając jak najwięcej materiałów o opisywanej osobie. Pracując nad biografią Kory, Katarzyna Kubisiowska otrzymała dostęp do rodzinnego archiwum piosenkarki. Kamil Sipowicz zgodził się na to, by powstała książka „Kora. Się żyje”. Biografka współpracowała również z siostrą Kory, Anną Kubczak, dzięki temu autorka miała między innymi dostęp do listów Olgi Jackowskiej.
Biografia „Kora. Się żyje” została podzielona na rozdziały i każdy z nich nosi określony tytuł. Na początek poznajemy korzenie Kory, ale też jest prolog, który wprowadza nas w odpowiedni klimat. Do tego możemy skorzystać z kodów QR i posłuchać piosenek wokalistki, albo tego, co lubiła słuchać sama Kora.
Katarzyna Kubisiowska dotarła do tych momentów życia Kory, o których niewiele wiedzieliśmy do tej pory. Artystka bardzo lakonicznie wypowiadała się o trudnych czasach dzieciństwa. Jak wyglądał pobyt małej Olgi w sierocińcu? Dlaczego do niego trafiła, skoro miała rodziców? Doświadczyła przemocy psychicznej i fizycznej ze strony zakonnic, a po powrocie do domu wcale nie było idealnie. Okazało się, że nawet taki wspaniały człowiek, jakim powinien być ksiądz, może być kimś, kto krzywdzi i molestuje dziewczynki. Tego też doświadczyła Olga.
Biografka pokazuje bohaterkę książki w kontakcie z ludźmi, którzy mieli na nią istotny wpływ. Poznajemy pierwsze relacje z mężczyznami jej życia, między innymi z Ryszardem Terleckim. Oglądamy, jak rodzi się artystka. Najpierw jednak przejdzie trudne momenty w swoim młodym życiu. Będzie próbowała popełnić samobójstwo, następnie zwiąże się z ruchem hippisowskim. W 1968 roku stanie się Korą.
Biografia została napisana nielinearnie. Katarzyna Kubisiowska dawkuje nam informacje po trochę, co oczywiście wzmaga naszą ciekawość. Podczas lektury książki zaczynamy zauważać, jak zmieniała się wokalistka Maanamu. Choć początkowo wydaje się, że Olga jest istotą zbyt wrażliwą na naszą szarą rzeczywistość czasów PRL-u, a jednak właśnie ona okaże się kimś niezwykle barwnym. Osobą, która nie podda się tej szarości, jaką zastała. Nada jej kolorów. Widzimy też, jaką cenę musi zapłacić, za swoją niezależność. Nawet dzisiaj trudno kobietom żyć po swojemu, a Kora nie wpisywała się w ustalone schematy. choć wtedy mało kto się wychylał.
Katarzyna Kubisiowska świetnie przedstawiła tło społeczno-historyczne. Widzimy, dlaczego zespoły muzyczne mogły koncertować w stanie wojennym. Przyglądamy się uważnie temu, jak rozwijała się jej kariera i jakie trudności artystka napotkała na swojej drodze zawodowej. Nie mogło tez zabraknąć obrazu Kory jako matki i żony. Autorka, jak wcześniej wspomniałam, pisała posiadając zgodę męża Kory. Udało jej się również pokazać Olgę Jackowską, jako matkę i żonę. Widzimy, jak trudne było godzenie roli matki z pracą w zespole muzycznym.
Dzięki książce „Kora. Się ściemnia. Biografia” odkrywamy, że trudno zaszufladkować Olgę Jackowską w jakiś schemat. Kora się z nich wymyka, daje prztyczka w nos wizerunkowi, jaki stworzyliśmy na jej temat. Ten obraz, jaki otrzymujemy, jest bardzo złożony i bogaty. Istotnym podsumowaniem będzie w podtytuł książki. Nawiązuje on do piosenki „Sie ściemnia”, ale Katarzyna Kubisiowska dodaje „ę” w zaimku, by podkreślić siłę, jaką przepełniona była Kora. Warto ją odkrywać podczas lektury książki „Kora. Się żyje. Biografia”, najlepiej z muzyką artystki w tle.