„Sen o drzewie” – Maja Lunde

Sen o drzewie, Maja LundeTemat katastrofy klimatycznej niekiedy rozgrzewa dyskusje do bardzo wysokiej temperatury. Niektórzy uważają to za chorą wizję, inni sądzą, że to już właściwie kwestia najbliższych lat, o ile już nas nie dotyka. Wystarczy jedna większa burza, czy wichura, byśmy zauważyli, jak bardzo jesteśmy zależni od żywiołów. Klęski niosą daleko idące skutki, z niektórymi zmagamy się przez wiele dni, a niekiedy nawet lat. Jednak nie trzeba spektakularnych pokazów sił przyrody, by zauważyć, że w świecie natury nie dzieje się zbyt dobrze.

Tetralogia Mai Lunde, norweskiej pisarki, nosi tytuł „Kwartet klimatyczny” i łatwo się domyślić, jakiego dotyka problemu. Osiem lat temu czytałam pierwszy tom: „Historię pszczół”, książkę, która mnie poruszyła. Ciekawa byłam, czy ostatnia część również zmusi mnie do refleksji. „Sen o drzewie” wydano w grubej oprawie, w taki sposób, by budziła skojarzenia z pierwszym tomem. Tyle, że na pierwszym planie okładki zamiast pszczoły widzimy drzewo. Po lewej stronie ma piękną liściastą szatę, po prawej widnieją same gałęzie.

Pod koniec XXI wieku mały chłopiec mieszkający na wyspie Svalbard na Morzu Arktycznym dostrzega drzewo wyrzucone na brzeg. Jest to rzadki widok w tym miejscu, więc dziecko czuje się szczęśliwe. Nigdy nie miało okazji oglądać tak ogromnego jesionu. Tommy żyje w miejscu, które od lat jest odizolowane od reszty świata. Ludzie postanowili odciąć się od innych po katastrofie. Chłopak rośnie, pomaga najbliższym, a jednocześnie interesuje się biologią. Sporo czyta, a oprócz tego wiele dowiaduje się od swojej babci. Ona opowiada mu o banku nasion przechowywanym wewnątrz jednej z gór. Kiedy Tommy dorośnie, będzie miał okazję obejrzeć ten niezwykły zbiór.

W 1940 roku władze radzieckie aresztują Nikołaja Wawiłowa, wybitnego biologa i genetyka. Profesor krytykował teorie Łysenki, ale przede wszystkim gromadził nasiona, aby zapobiec klęsce głodu. Sam go doświadczył i być może nawet zmarł z powodu zagłodzenia. W powieści Mai Lunde widzimy, że owa kolekcja zostaje w 2045 roku przeniesiona na Svalbard. Co więcej, zostaje też powiększona o kolejne nasiona. Ponad pół wieku później może być ratunkiem dla całej planety.

Surowe życie małej społeczności umila Tommy’emu czytanie. Bogaty zbiór biblioteczny pozwala również na samokształcenie. W pewnym momencie w Svalbardzie dochodzi do tragedii. Koleżanka Tommy’ego prosi przez radio o pomoc. Jest 2110 rok, kiedy z Syczuanu rusza statek ratunkowy, choć tak właściwie ekipa rusza po coś innego.

W powieści „Sen o drzewie” Maja Lunde pozwala nam zobaczyć bohaterkę znaną z pierwszej części. Tao jest członkiem wyprawy ratunkowej, a także osobą, która pozna historię Tommy’ego. Pisarka kreśli opowieść tak, by zaintrygować czytelników. Już na początku widzimy niemal finał opowieści i chcemy się dowiedzieć, co wydarzyło się wcześniej. Co spotkało Rakel i rodzinę Tommy’ego? Jaka dotknęła ich tragedia? Odkrywamy to po kawałku, poznając dodatkowo historię Nikołaja Wawiłowa, postać, która istniała naprawdę.

Wizja Mai Lunde dotycząca przyszłości nie jest widowiskowa. Oglądamy małą grupę tych którzy przetrwali i próbują ułożyć sobie życie bez zdobyczy cywilizacyjnych, które dziś wydają nam się niezbędne. Bohaterowie nie posiadają smartfonów, ale mają prąd i siebie nawzajem. Coś jednak krzyżuje ich plany związane z izolacją. Podczas lektury co rusz zadajemy sobie pytanie, co takiego przydarzyło się bohaterom, jakie nieszczęścia ich spotkały i dlaczego? Jak się zakończy ta historia dla rodziny Tommy’ego i dla niego samego?

„Sen o drzewie” zmusza nas do refleksji. Autorka pisze w taki sposób, by pokazać nam, że tak samo jak pragniemy być odpowiedzialni za bliskich, tak samo powinniśmy myśleć o przyrodzie. Ona powinna być dla nas równie ważna. Warto poznać tę powieść, choć nie trzeba znać poprzednich części, by zrozumieć ostatni tom „Kwartetu klimatycznego”.

PS Powieść na język polski przełożył Mateusz Topa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *