Czy zerkasz czasami na cudze półki? Oczywiście mam na myśli biblioteczki pełne książek. W mediach społecznościowych oglądam i podziwiam najpiękniejsze biblioteki świata. Sama nie byłam w zbyt wielu takich miejscach, ale coś udało mi się zobaczyć. Posiadam własną prywatną bibliotekę, niestety ograniczoną miejscowo i nie jestem w stanie ustawić na półkach wszystkich książek, jakie przeczytałam lub chciałabym posiadać. Okazuje się, że nie tylko ja mam taki problem. Dzięki publikacji książki Mirosławy Łomnickiej „Domowe biblioteki. Reportaże o prywatnych księgozbiorach” udało mi się dowiedzieć, jak do książek podchodzą inni miłośnicy czytania.
Jeśli w twoim domu są książki, oznacza to, że należysz do grona 63% Polaków, którzy je posiadają. Pozostali nie mają takich potrzeb. Książka Mirosławy Łomnickiej nie będzie jednak o nich. Tutaj znajdziemy opowieści o ludziach, którzy kochają książki. Każdy z rozmówców na swój własny, niepowtarzalny sposób na ich gromadzenie. Jeśli czytasz „Magazyn Literacki KSIĄŻKI”, prawdopodobnie znasz te teksty, ponieważ ukazywały się właśnie na jego łamach.
Mirosława Łomnicka najpierw musiała poszukać osób, które zechciały opowiedzieć jej o swoich ukochanych księgozbiorach. Każdy z rozmówców jest inny, ale wszystkich łączy uwielbienie do gromadzonych książek. Teksty powstawały w latach 2019-2021 i kilka osób, które opowiadały o swoich zbiorach niestety już nie żyje. Odeszli: Marek Gaszyński, Danuta Boba, Witold Kruczek-Abuładze. Dobrze, że zdążyli opowiedzieć o swojej pasji, o ukochanych publikacjach.
Od czego wszystko się zaczęło? Jaka była czytelnicza droga rozmówców? Co mają najcenniejszego na swoich półkach? Co czeka te książki, jeśli zabraknie ich właściciela? Na takie pytanie odpowiadają posiadacze ciekawych zbiorów. Mówią, jaką przeszli czytelniczą drogę. Mirosława Łomnicka rozmawia tylko z tymi ludźmi, którzy nie tyle cenią gromadzenie bezcennych inkunabułów, ale również je czytają. Dla wielu z nich najcenniejsze książki to nie te, które mają wymierną wartość, ale tę sentymentalną. Ukochana książeczka z dzieciństwa znaczy dla nich często więcej, niż taka, za którą dostaliby jakieś grube pieniądze.
Dowiemy się np. że nie każdy może być antykwariuszem, gdyż niektórych dopada dolegliwość polegająca na tym, że nie potrafią rozstać się z książkami, a przecież mieli je sprzedawać. Inni zbierają książki o określonej tematyce. Ich właściciele robią to dla siebie, ale często myślą też, komu potem zapisać taki zbiór, kto by go docenił, czy umiejętnie wykorzystał. Osoby opowiadające o własnych zbiorach są ludźmi zajmującymi się różnorodnymi profesjami. Nie wszyscy są związani typowo z książkami. Koło typowego bibliofila, pojawić się może właściciel wydawnictwa, dziennikarz, pisarka, kapitanka żaglowca, terapeutka czy powstaniec warszawski.
W „Domowych bibliotekach” znalazłam coś, czego potrzebuje każdy miłośnik książek. Opowieści pełne uczuć o ukochanych książkach. Daje to poczucie pewnej wspólnoty. Nagle nie jestem sama, a wielu rozmówców Mirosławy Łomnickiej posiada podobne do mojego podejście do książek. Zainteresowały mnie szczególnie te osoby, które dobrze kojarzę z książkowego świata. Oczywiście takie reportaże zawsze zostawiają pewien niedosyt, ponieważ kto by nie chciał zajrzeć do biblioteki Noblistki, albo innych znanych ludzi pióra, wydawców, czy blogerów. Każdy z rozmówców autorki przeszedł inną drogę książkową, choć znalazłam wiele podobnych do mojej. W przypadku takiego zbioru reportaży ważne jest, by nie zanudzić czytelnika, ale okazało się, że wszyscy rozmówcy opowiadali z wielką pasją o swojej miłości do książek. Dzięki temu reportaże czytało mi się z wielką przyjemnością.