Jonathan Littell, francuski pisarz amerykańskiego pochodzenia, zasłynął książką „Łaskawe”. Zajmował się rownież tematyką współczesnych konfliktów, co zobaczyć można w reportażach „Czeczenia” i „Zapiski z Homs”. Jego najnowsza publikacja powstała we współpracy z fotografem Antoinem d’Agatą. Kiedy zerkniemy na okładkę, od razu zastanawiamy się, czym są tytułowe „Kłopotliwe miejsca” i gdzie się znajdują?
Jonathan Littell pisze początkowo o ukraińskim Babim Jarze. Znamy to miejsce z historii. Obecnie położone na Ukrainie, ale w czasie II wojny światowej doszło tu do ludobójstwa. W ciągu 2 dni września 1941 roku Niemcy zamordowali niemal 40 tys. Żydów. Nie był to koniec, gdyż do 1943 r. zamordowali ok. 100 tys. osób. Prócz Żydów, zginęło tu ok. 40 tysięcy osób. Wśród zabitych byli żołnierze Armii Czerwonej, marynarze flotylli Dniepru, komisarze polityczni, agenci NKWD, cywile wzięci za zakładników. Mordowano Romów, ukraińskich nacjonalistów, prawosławnych duchownych, osoby chore psychicznie, wszystkich tych, których uśmiercić zechcieli naziści.
Pisarz udał się wraz z fotografem do Babiego Jaru, by zgłębić temat. Zaczęli prace na miejscu w 2021 roku. Z Kijowa do Babiego Jaru można dotrzeć metrem, więc wydaje się, że skoro jest tak blisko, to łatwo będzie zagłębić zagadnienie. Okazuje się jednak, że pewne wydarzenia zmieniły perspektywę i sposób myślenia autora. Książka była bowiem gotowa 22 lutego 2022 roku. Zaledwie dwa dnie później Rosja zaatakowała Ukrainę. Odległe dla wielu wydarzenia z przeszłości, stały się rzeczywistością dla mieszkańców Irpienia i Buczy. Coś, co przecież miało się już nigdy nie wydarzyć, dotknęło ludzi, którzy nagle znaleźli się w stanie wojny.
Atak Rosji na Ukrainę spowodował, że wojna przestała być elementem historii, a czymś na wyciągnięcie ręki. Litell postanowił podejść do tematu ludobójstwa w inny sposób. Poszerzył to zagadnienie, o wydarzenia w Irpieniu i Buczy. Klamrą dla tego wszystkiego stała się pamięć. Jak to możliwe, ze tak szybko zapominamy o wielu tragediach? Z innej strony patrząc brakuje rozliczenia, czy choćby rzetelnego utrwalenia śladów historii. W Rosji Radzieckiej o wielu kwestiach nie wolno było mówić, dlatego dzisiaj na Ukrainie ciągle brakuje wiedzy, nie wspominając o radzeniu sobie z traumą.
Jonathan Littell dokładnie analizuje przyczynę tego, skąd się wzięło tytułowe „kłopotliwe miejsce”? Historia Babiego Jaru jest nieprzepracowanym tematem dla tej części Europy. Dlatego autor przybliża to zagadnienie, zwracając uwagę na to, co działo się w tej okolicy również po wojnie. Rozmawiał z ludźmi, natomiast Antoine d’Agata zajmował się fotografowaniem.
Jak opowiadać o bolesnych wydarzeniach? Tu przeszłość i przyszłość łączą się ze sobą. Autor daje świadectwo zbrodni dokonanej w Babim Jare, Buczy i Irpieniu, by zachować te zdarzenia w pamięci. Część tekstu ma formę reportażu, znajdziemy tu też formę dziennika oraz eseju. Trudno sobie wyobrazić ogrom cierpienia, jaki dotknął te miejsca. Jeszcze gorsze byłoby zapomnienie. Jonathan Littell wraz z Antoinem d’Agatą dotarli tam, gdzie nikt z nas nie chciałby się znaleźć. Obrazy niekiedy wystarczają za tysiąc słów, nie będą to jednak obrazki miłe dla oka, ale ukazujące brutalną rzeczywistość, jaka tu dotarła. Nie wszystko wolno było i wypadało pokazywać, więc w tym momencie przydał się opis. Książka nie należy do takich, po które sięga się dla rozrywki. Przemyślenia Littella i obrazy d’Agaty zmuszają do refleksji. Krew wsiąka w piach bardzo szybko, nie ma więc dużo czasu na zapisanie tego, co tu się działo. Autor jednak robi coś znacznie więcej, gdyż zagłębia problem, objaśnia nam tło, skłania do refleksji. Warto sięgnąć.
PS Książkę na język polski przełożył Jacek Giszczak.