„Wiara” – Anna Kańtoch

Wiara, Anna KańtochKsiążki Anny Kańtoch cieszą się sporym zainteresowaniem od wielu lat, ale ja sama odkryłam pisarkę nie tak dawno temu. Dzięki ostatnim wznowieniom mam okazję nadrobić pewne zaległości. Właśnie sięgnęłam po kryminał pt. „Wiara”, który swoje pierwsze wydanie miał osiem lat temu. Wtedy nie zetknęłam się z tą powieścią, ale dzięki Wydawnictwu Marginesy, możemy poznać tę historię teraz. Kryminał powiązany jest z inną książką Anny Kańtoch pt. „Łaska”. Tę nietypową trylogię zamyka „Pokuta”.

Akcja „Wiary” rozpoczyna się w 1986 roku. Kojarzymy go z katastrofą w Czarnobylu. W okolicy Rokitnicy, gdzie wszystko się rozgrywa, trwa właśnie budowa elektrowni jądrowej. Odbywają się protesty przeciwko temu. Ludzie boją się, czy nie nastąpi powtórka sytuacji, jaka miała miejsce w ZSRR. Kobiety nawet proszą miejscowego proboszcza o msze w intencji ocalenia wsi, bo według nich grozi jej zło, które pojawi się ze wschodu. Ksiądz nie za bardzo rozumie o co chodzi, ale w pewnym momencie inny problem będzie zaprzątać jego głowę. Proboszcz natrafia na torach kolejowych na zwłoki młodej dziewczyny.

Do Rokitnicy przyjeżdża kapitan Witczak z komendy w Bielsku-Białej. Na Podbeskidzkiej wsi nikt jednak nie chce pomóc ani milicjantowi, ani księdzu. Obydwaj są z zewnątrz, więc czują, że istnieje jakaś zmowa milczenia. Nie pomaga nawet uroda księdza, gdyż mężczyzna uważany jest za bardzo atrakcyjnego mężczyznę. Niestety wciąż czuje barierę między sobą a parafianami. Czy rzeczywiście kapłan nie rozumie wiernych z Rokitnicy, tak jak mu się wydaje? Księdza Jerzego dotkliwie dotyka ten brak porozumienia. Czuje się przez to złym kapłanem. Nie pomaga nawet obecność młodego wikarego. A przecież patrząc w stereotypowy sposób wydawać by się mogło, że cztery dekady temu ludzie na wsiach byli szczerzy  i ufni w stosunku do duchownych. Ksiądz Jerzy jednak tego nie doświadcza.

Również kapitan czuje, że ludzie nie chcą współpracować. Tu można tłumaczyć sobie, że miejscowi z natury nie ufają władzy, ale milicjant przypuszcza, że chodzi o coś zupełnie innego. Ze śledztwa początkowo niewiele wynika. Rodzi się więcej pytań, niż odpowiedzi. Co więcej, kobieta będąca ofiarą zbrodni, nie będzie jedyną osobą, która straci życie. Podczas lektury stopniowo przyglądamy się zarówno temu, co odkrywa milicjant i temu, do czego dochodzą jego współpracownicy. Szczególną naszą uwagę przyciąga młoda milicjantka Hania. Jak łatwo się domyślić, ze względu na płeć jest jej bardzo trudno, jednak kapitan traktuje kobietę całkiem poprawnie.

Proboszcz parafii znał przeszłość i smutny koniec swoich poprzedników. Przez kilka lat posługi nie dowiedział się niczego, co pozwoliłoby mu ich zrozumieć. Im bardziej jednak próbował podpytywać, tym bardziej miał wrażenie, że w tej parafii na pierwszym miejscu są zabobony, legendy, a wiara niekoniecznie jest zgodna z katolickim kanonem. Narasta nastrój grozy, choć Anna Kańtoch nie posługuje się fantastyką, a daje nam kryminał. Wczuwamy się w klimat. Dostrzegamy napięcie panujące wśród mieszkańców Rokitnicy i zastanawiamy się nie tylko nad tym, kto jest sprawcą zbrodni, ale również nad tym, co mają do ukrycia miejscowi i dlaczego tak bardzo zależy im, by nic nie wyszło na jaw.

Anna Kańtoch zabiera czytelników w czasy PRL-u, co zaraz budzi moje skojarzenia z dziełami filmowymi i książkowymi z tamtych czasów. Pod koniec lat osiemdziesiątych odkryłam serię komiksów o kapitanie Żbiku, dorośli chętnie oglądali kryminały w telewizji, w tym Teatr Sensacji „Kobra”, ale pisarka robi coś innego. Pozwala nam przenieść się w czasy PRL-u i przyjrzeć się panującej atmosferze w zamkniętej społeczności. Nasze zainteresowanie rośnie coraz bardziej, zwłaszcza, że historia podzielona jest w taki sposób, że akcja w momencie pełnym napięcia jest przerywana i ukazuje kolejną z ważnych postaci opowieści. Podczas lektury zauważmy, jak wieloznacznie rozumiany może być sam tytuł książki. Ciekawy jest tez pomysł na zestawienie dwóch zupełnie różnych poszukiwaczy prawdy o wydarzeniach w Rokitnicy. Choć oczywiście ksiądz nie ma tu nic wspólnego z detektywem w sutannie oraz ojcem Mateuszem. Czy ten nietypowy duet milicjanta i księdza odkryje prawdę? Myślę, że warto wrócić do drugiej powieści kryminalnej, którą napisała Anna Kantoch, a ja już czekam na wznowienie „Pokuty”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *