Książki Anny Kańtoch cieszą się sporym zainteresowaniem od wielu lat, ale ja sama odkryłam pisarkę nie tak dawno temu. Dzięki ostatnim wznowieniom mam okazję nadrobić pewne zaległości. Właśnie sięgnęłam po kryminał pt. „Wiara”, który swoje pierwsze wydanie miał osiem lat temu. Wtedy nie zetknęłam się z tą powieścią, ale dzięki Wydawnictwu Marginesy, możemy poznać tę historię teraz. Kryminał powiązany jest z inną książką Anny Kańtoch pt. „Łaska”. Tę nietypową trylogię zamyka „Pokuta”. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Czarnobyl
„Planeta Piołun” – Oksana Zabużko
Jeśli myślimy o Ukrainie, to przede wszystkim przychodzą nam do głowy obrazy, które związane są z obecną sytuacją. Sama mam wrażenie, że niewiele wiem o tym kraju, o jego pisarzach, kulturze, historii. Dzieje się tak być może dlatego, że częściej mój wzrok skierowany jest na zachód. Tymczasem Oksana Zabużko w swoim zbioru esejów pokazuje mi, jak wiele ma nam do powiedzenia zarówno o swoim kraju, ale również o kulturze i sytuacji na świecie. Czytaj dalej
„Czarnobyl. Instrukcje przetrwania” – Kate Brown
Kate Brown wykłada historię na Uniwersytecie Maryland. Jej książki są wyróżniane nagrodami i nie przechodzą bez echa. Tak było w przypadku tytułów: „Kresy. Biografia krainy, której nie ma. Jak zniszczono wielokulturowe pogranicze” oraz „Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne”. Poruszane problemy są szeroko dyskutowane, bo problematyka dotycząca katastrof atomowych jest obecnie bardzo popularna. Kiedy sięgniemy po reportaż „Czarnobyl. Instrukcje przetrwania”, dowiemy się wiele zarówno o samym wypadku w elektrowni jądrowej, ale zobaczymy również kulisy tego, jak narodziły się pewnego rodzaju mity o Czarnobylu. Wiele z nich mija się z prawdą. Kate Brown postanowiła dotrzeć do rzetelnych informacji. Czytaj dalej
Czarnobyl – F. M. Cataluccio
„Czarnobylska modlitwa” Swietłany Aleksiejewicz jest podstawowym źródłem wiedzy dla tych, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o katastrofie w Czarnobylu i jej skutkach. Ten świetny reportaż białoruskiej pisarki spowodował, że chętnie sięgam po pozycje nawiązujące do tego tematu.
Dlatego właśnie nie mogłam przejść obojętnie obok niepozornej pozycji z serii Sulina z Wydawnictwa Czarne. Książka pt. „Czarnobyl” Francesca M. Cataluccia uzupełnia w pewien sposób „Czarnobylską modlitwę”, ale też do niej nawiązuje.
Włoski znawca literatury polskiej, wydawca m.in. dzieł Gombrowicza we Włoszech, postanowił przyjrzeć się bliżej historii Czarnobyla. Inspiracją ku temu staje się pewna mapa, na którą przez przypadek trafił Cataluccio. Przedstawia ona Ukrainę i pochodzi z 1705 roku. Tam właśnie po raz pierwszy autor trafił na miejsce o nazwie „Czernobel”. Pewien tajemniczy człowiek w antykwariacie tłumaczy mu to określenie, które pochodzi od połączenia słów – czarny i łodyga. Językoznawcy wyjaśniają, że chodzi o piołun, jeden ze składników absyntu.
Francesco Cataluccio opowiada o swojej podróży do Czarnobyla po katastrofie. Miejscu, do którego organizuje się obecnie wycieczki. Pisze o swoich obserwacjach i odczuciach. Notuje spostrzeżenia z wymarłego miasta. Obecnie jest to apokalipsa, którą można zobaczyć na własne oczy. Taka atrakcja dla turystów szukających mocnych wrażeń.
Autor wspomina tez jak „bez-sensowność świata” wkroczyła w jego życie. Pierwszy raz stało się to przy okazji służby wojskowej we Włoszech. Po ukończeniu filozofii, Cataluccio dostał wezwanie – miał pracować jako psychiatra wojskowy. Właśnie w szpitalu zetknął się z dwoma żołnierzami, którzy zmarli z powodu napromieniowania. Sprawa była tajna, ale okazało się, że w miejscowości Seveso w 1976 roku doszło do katastrofy, w wyniku której do środowiska dostała się najbardziej trująca substancja o nazwie tetrachlorodibenzoparadioksyna (TCDD).
Drugie zetknięcie z katastrofą dotyczyło oczywiście Czarnobyla. Pisarz przedstawia nam nawet swoje notatki z tamtych czasów. Przebywał wtedy w Polsce i zaczął prowadzić coś na kształt dziennika. Opisuje w nim swoje reakcje, ale też zachowania innych ludzi.
Kolejną ważną sprawą, którą omawia Cataluccio jest problem zła. Autor tłumaczy jak wszystko co najgorsze kumulowało się właśnie na Ukrainie. Pisze o problemach polsko-ukraińsko-żydowsko-rosyjskich. Zaczyna od pierwszych zapisków na temat Czarnobyla z XII wieku. Opisuje walki polsko-kozackie o te tereny. Sporo miejsca poświęca Żydom, jak naruszano ich prawa. Dla autora nazwa „piołun” łączy się z cierpieniami Żydów. W Czarnobylu było sporo chasydów. Wielki Głód pochłonął olbrzymią ilość ofiar, druga wojna światowa spowodowała, że z tych terenów zniknęli właśnie Żydzi. Po wojnie Czarnobyl był na pół wyludnioną mieściną.
Po 26 kwietnia 1986 miasto to okryło się sławą. W wyniku katastrofy w elektrownii jądrowej nazwa Czarnobyl stała się metaforą i symbolem oraz tajemnicą, którą dopiero będziemy musieli zgłębić. Cataluccio próbuje spojrzeć na problem z punktu widzenia filozofii. Poprzez liczne nawiązania do literatury rosyjskiej, stara się pokazać jak postrzegają zło Rosjanie. Według niektórych w katastrofie maczał palce Demon, albo Mefistofeles. Dla autora źródłem zła była zbytnia ufność człowieka w jego możliwości. Z jednej strony Rosjanie byli bardzo zacofani i kopali ziemniaki gołymi rękami, a z drugiej brali się za rozszczepianie atomów.
„Czarnobyl” Francesca Cataluccia zaskakuje ogromem poruszanych problemów. Autor pisze o historii miejsca, swoich wrażeniach z czasów katastrofy, czy o podróży w tamte tereny. Jest to ważny głos, który pokazuje, że po katastrofie świat już nie jest taki sam. Ważne są przemyślenia autora. Dowodzą one, że Czarnobyl nie wziął się znikąd. Jego historia przed katastrofą jest równie ważna. Autor wnika w temat, by pokazać, że Czarnobyl stanowi pewną całość. I choć hekatomba miała miejsce, można z niej zrobić Disneyland – wprawdzie nieco makabryczny, ale chętni się znajdują. Cataluccio podkreśla w swej książce jak wszystkie koszmary Europy spotykają i kumulują się w tym jednym miejscu.
Dziękuję Wydawnictwu Czarne za egzemplarz książki.