Książka Tima O’Briena wydana została nakładem Wydawnictwa Czarne w serii „Opowiadania amerykańskie”. Wspominam o tym, choć właściwie trudno przyporządkować je do jednego worka z krótką formą. Historie tu opowiedziane łączą się w całość, ale niekiedy sprawiają też wrażenie reportażu czy nawet eseju. Łączy je jeden wspólny temat: doświadczenie wojny we Wietnamie. W jaki sposób opisać to doświadczenie? Tim O’Brien szuka odpowiedzi, a my śledzimy jego przemyślenia.
Tim O’Brien trafił na wojnę jako młody mężczyzna. Nie był jednak najmłodszym jej uczestnikiem, gdyż wielu amerykańskich żołnierzy walczących we Wietnamie, wciąż jeszcze nie skończyło dwudziestego roku życia. Nie doświadczyli zbyt wiele, a tu trafili do rzeczywistości, która rządzi się innymi prawami niż ta, którą znali w swoim kraju. Czy mają tego świadomość?
W opowiadaniach ujawnia się ich autor. Wspomina o swoich doświadczeniach i o tym, że to nie była jego wojna. Nie zgadzał się na udział w niej. Opowiada o tym, w jaki sposób trafił do wojska i dlaczego nie uciekł do Kanady, by uniknąć poboru. Przedstawia również swoich kolegów z oddziału. Widzimy młodych mężczyzn, niemal chłopców, z których każdy miał jakieś charakterystyczne dla siebie zachowania. Oglądamy rytuały młodych mężczyzn, które mają sprawić, że kule nie będą się ich imały. Jeden z nich obwiązuje sobie szyję rajstopami swojej dziewczyny, ponieważ traktuje to jako talizman.
Pisarz opowiada o wydarzeniach, ale zastanawia się również nad formą i możliwością przekazania prawdy. Na ile ważne jest to, co się wydarzyło, a na ile zostaje przetworzone w pamięci i przekształcone? Bohaterowie opowiadają, co ich spotkało, ale wtedy te historie są wartościowe według żołnierzy, gdy dzieje się coś ciekawego. Domagają się opowieści, ale przecież na wojnie nie wszystko jest przygodowe na tyle, by dało się z tego stworzyć ciekawą narrację.
W książce „To, co nieśli” dostrzegamy trud, brud i znój, jaki towarzyszy uczestnikom wojny. Ciągła niepewność wpływa na umysły walczących, którzy zmagają się nie tylko z „wrogiem”, ale również z własnym umysłem. Ten drugi jest nieprzewidywalny i również urządza zasadzki. Autor nie pozostawia nam złudzeń, nie zostawia nas z odpowiedziami na pytanie, jak to wszystko ocenić. Dla Tima O’Briena liczą się obrazy, jakie zostają zapisane w pamięci. Przywraca do życia towarzyszy walki, z których śmiercią trudno mu się pogodzić. Nie ma złudzeń, że odeszli, ale chce, by ktoś o nich pamiętał, dlatego przytacza historie z nimi związane. Niektóre są zabawne, czasami łączą się z tym co, co poważne.
Już sam tytuł skłania do refleksji. Widzimy, co zabierają ze sobą żołnierze do plecaka w czasie akcji. Prócz standardowego wyposażenia znajdzie się wiele indywidualnych dodatków. Dlaczego zabierają ze sobą akurat to, a nie coś innego? Jest wiele rzeczy, których nie potrzebują, takie jak zdjęcia ukochanych, listy, a jednak wszędzie je zabierają. Tim O’Brien zastanawia się również nad tym, co z nimi zostanie już na zawsze, choć nie ma na myśli rzeczy materialnych.
Autor daje nam opowiadania, które można czytać niezależnie, ale które układają się w całość. Niektóre elementy, fragmenty powtarzają się, inne za jakiś czas ulegają przekreśleniu, gdyż O’Brien mówi, że nie do końca były prawdą. Tu pojawia się problem, jak pisać o wojnie? Jak oddać to, co jest niewyrażalne słowami? Czy ważniejsze jest, by opowieść była atrakcyjna językowo i fabularnie? Do tego dochodzi jeszcze kwestia pamięci i perspektywy. Każda z osób biorąca udział w akcji widzi to samo wydarzenie. Dla kogoś ważniejsze są emocje, a te najtrudniej oddać. Pisarz zastanawia się nad tym, czy jego ciągłe pisanie o wojnie jest obsesją, a może daje mu szansę na przepracowanie traumy. Myślę, że „To, co nieśli” jest ważną książką i nawet jeśli opowieści dotyczyły konfliktu we Wietnamie, to można je odnieść do współczesności. O’Brien powie nam wiele nowego o wojnie, ale również o ludziach.
PS Książkę przełożył na Tomasz S. Gałązka.