„Stara szkoła” – Tobias Wolf

Stara szkoła, Tobias WolffTobias Wolff jest pisarzem amerykańskim, urodzonym w 1945 roku. Służył cztery lata wojsku, z czego rok w Wietnamie, a po odejściu z armii studiował anglistykę w Oksfordzie. Dzięki stypendium ukończył studia pisarskie na Uniwersytecie Stanforda. Przez blisko trzy dekady uczył pisania, m.in. na Uniwersytecie Syracuse, gdzie jego uczniem był George Saunders. Bardzo cenię sobie tego ostatniego twórcę, więc ciekawa byłam, co do powiedzenia w dziedzinie literackiej ma jego nauczyciel, dlatego sięgnęłam po „Starą szkołę”.

Powieść zabiera nas do elitarnej szkoły z internatem w Nowej Anglii. Opowiada o niej bezimienny narrator, stypendysta pochodzący z klasy średniej, który próbuje się odnaleźć między bogatymi rówieśnikami. Głównym wątkiem tej historii są coroczne wizyty w szkole wielkich postaci literatury: Roberta Frosta, Ayn Rand oraz Ernesta Hemingwaya. Przy okazji każdego ze spotkań odbywa się konkurs literacki, w którym mogą uczestniczyć uczniowie ostatnich klas. Nagrodą jest możliwość porozmawiania sam na sam z wybitnym pisarzem czy pisarką.

Główny bohater marzy o tym, by wkroczyć do świata literatury przez pewnego rodzaju namaszczenie ze strony uznanego twórcy. Nie jest jednak sam. Podobne ambicje mają inni uczniowie, którzy ostro współzawodniczą ze sobą w konkursie. Ta rywalizacja odsłania mroczne strony postaci. Główny bohater popełnia plagiat, gdyż nie wierzy we własne siły, a może nie potrafi pisać własnym językiem?

Zapatrzenie w twórców sprawia, że główny bohater widzi w nich coś w rodzaju ideału. Stara się powielać styl pisarzy, zapominając o tym, co nosi w sobie. Czy wynika to z braku umiejętności? A może cel uświęca środki? Dlaczego młody chłopak pozwala sobie na oszustwo żyjąc w miejscu, gdzie cały czas mowa o wysokiej kulturze, ideałach, moralności, autorytecie?

Uczniowie marzą o świetlanej przyszłości, a kariera pisarzy, którzy ich odwiedzają, zdaje się potwierdzać, że możliwe jest pójście ich śladem. Jednocześnie Tobias Wolff w „Starej szkole” pokazuje trzech autorów, których przedstawia raczej w ironiczny sposób. Szczególne Ayn Randt może razić swoim zachowaniem, gdyż jej poglądy, sposób bycia, raczej nie pasują do tradycyjnej i konserwatywnej szkoły.

Największym autorytetem dla uczniów jest Ernest Hemingway. Każdy chce być taki, jak autor książki „Komu bije dzwon”. Chęć spotkania z wybitnym pisarzem wręcz paraliżuje głównego bohatera, który nagle nie potrafi nic napisać. A jednocześnie młody człowiek pragnie spotkać kogoś, kto stanowi dla niego najwyższy autorytet. Kończy się to dla narratora źle i ma wpływ na jego drogę życiową.

Na koniec jednak odkrywamy jeszcze jedną postać ze szkoły. Jest to dziekan Arch, człowiek, który swoją karierę w pewnym sensie zbudował na kłamstwie, czy też micie Ernesta Hemingwaya. Uznano, że skoro nauczyciel walczył w I wojnie światowej, to tam poznał Hemingwaya. Podziwiano go za to, że przyjaźnił się z noblistą. Dziekan nie dementował plotki dość mocno, więc wielu uczniów ją powielało, widząc nawet w nauczycielu pierwowzór jednej z postaci opisanej w powieści Hemingwaya.

Tobias Wolff pokazuje ludzi, którzy próbują zdefiniować samych siebie poprzez literaturę. Kochają książki, a pisarze stanowią dla nich wzór do naśladowania. W „Starej szkole” widzimy, jak to bezgraniczne uwielbienie dla mistrzów zamienia się w niszczącą rywalizację i doprowadza do kłamstwa. Oszustwo ma swoje konsekwencje, a my czytelnicy, odkrywamy jego dwa oblicza.

Amerykański pisarz zabiera nas do nieistniejącego już chyba świata. Do miejsca, w którym pisarze stanowili wzór do naśladowania dla młodych ludzi. Gdzie o książkach dyskutuje się namiętnie na korytarzach szkolnych i marzy o spotkaniu z wybitnym twórcą. Otrzymujemy rzeczywiście „starą szkołę” w kilku znaczeniach tego wyrażenia. Poznajemy opowieść o dojrzewaniu młodych idealistów i zderzeniu z brutalną rzeczywistością, do jakiej doprowadza rywalizacja oraz kompleksy. W tej na pozór klasycznej bildungsroman dostrzegamy nie tylko zwięzłą narrację, ale również nawiązania literackie do klasyków. Narrator posługuje się w swoich wypowiedziach stylem pisarzy, których uwielbia, a jego dojrzewanie polega na stopniowym wyrabianiu własnego stylu i języka. Widzimy, kiedy mu się to udaje i co go do tego momentu doprowadza.

PS Powieść na język polski przełożył Krzysztof Umiński.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *