Po lekturze „Felka i Toli” Sylvii Vandeen Heede moje dzieci kazały nam – rodzicom, szukać kolejnych książek z serii. Na szczęście znaleźliśmy drugą część, a całkiem niedawno wydano też trzeci tom. Dzieciaki postawiły na swoim i szybko znalazła się okazja, by nabyć im tę książkę. Tytuł „Do zobaczenia Felku i Tolu” trzyma bardzo wysoki poziom, więc prędzej czy później poznamy „Felka i Tolę na bezludnej wyspie”.
Tym razem lis postanawia schudnąć. Dzięki sowie odkrywa, że jest tłusty. Wprawdzie Heniowi chodziło o to, że Felek wsmarował w siebie tubkę kremu do opalania, a jednak trzeba spojrzeć prawdzie prosto w oczy i przejść na dietę. Okazuje się, że Felek nigdzie nie może jej znaleźć, bo nie wie nawet, czym owa dieta jest. Wyniknie z tego powodu sporo zabawnych nieporozumień.
Felek i Tola martwią się o sowę. Heniek wytknął swoim przyjaciołom wszystkie wady, wysiaduje jajo i ma przez to zły humor. Otrzymał je od Pipa, ale sowa jest zazdrosna, bo ktoś, kto był mu zawsze najbliższy, znalazł sobie ukochaną – Ko. Pod nieobecność Henia z jajka wykluwa się kolejny Pip, a właściwie pisklę Jo – wypisz wymaluj tata. Kurczaczek zastanawia się, czy Felek i Tola są jego rodzicami. Sprawa się jeszcze bardziej skomplikuje, kiedy do domu przybędzie sowa, wraz z Pipem i Ko. Teraz już w ogóle nie będzie wiadomo, kogo uznać za mamę oraz tatę. Na szczęście mądra Tola zawsze znajdzie wyjście z najtrudniejszej sytuacji.
Książka „Do zobaczenia Felku i Tolu” została napisana niezwykle prostym językiem. Jednak zawarto w niej tyle zabawnych sytuacji, że dzieci pokładały się niekiedy ze śmiechu podczas lektury. Te śmieszne historie nie są tylko czystą rozrywką. Autorka przemyca w książce wiele mądrości. Mimo to, że polecana jest młodszym czytelnikom, zwłaszcza takim, którzy rozpoczynają przygodę z samodzielnym czytaniem, to pojawią się w niej trudne zagadnienia.
Sylvia Vanden Heede pokaże maluchom czym jest zazdrość, kto może tworzyć rodzinę, skąd się bierze agresja, jak radzić sobie z trudnymi problemami w życiu. Można, posługując się łatwym i nieskomplikowanym językiem, powiedzieć tak wiele i bez natrętnego dydaktyzmu. Dzieci same wyciągają wnioski, po poznaniu kolejnej przygody sympatycznych bohaterów.
Autorka posłużyła się elementami wziętymi rodem z bajki. Bohaterowie zwierzęcy zachowują się jak ludzie. Bo przecież nie tylko zwierzęta nie lubią inności i bronią swoje młode, ale chyba tylko my wpadamy na pomysł, żeby się odchudzać… Urzekł nas niezwykle uroczy kurczaczek, ze swoją wadą wymowy, czy dorosły kogut, który nie potrafi piać. A goła kura Ko – to już mistrzostwo świata w dowcipie.
Całość uzupełniają akwarelowe ilustracje Thé Tjong-Khinga. Dopasowane do odbiorców, kiedy trzeba mroczne, kiedy indziej zabawne, ale zawsze zostawiające miejsce dla wyobraźni. Warto też zwrócić uwagę na tekst, który jest napisany dużymi literami. Aby zachęcić początkujących czytelników do samodzielnego poznawania historii, warto zacząć od słów napisanych największymi literami. Może się okazać, że dziecko odkryje, iż potrafi samodzielnie czytać. Radość będzie ogromna.
Moim zdaniem ważne jest to, że choć autorka pisze w sposób prosty, nie daje prostych rozwiązań. Pokazuje dzieciom, że świat może być skomplikowany, ale warto zmierzyć się z problemem i poszukać rozwiązań. Oprócz tego mali odbiorcy odkryją, że można akceptować kogoś, kto się od nas różni. A nawet pokochać kurę bez piór…