„Dziewczynko, roznieć ogieniek” – Martin Šmaus

Dziewczynko, roznieć ogieniekDebiutancka powieść Martina Šmausa, „Dziewczynko, roznieć ogieniek” została zauważona i nagrodzona w konkursie Magnesia Litera w kategorii Debiut Roku 2006 oraz przez czeski Klubu Książki (2005). W Polsce również nie przeszła bez echa, ponieważ w 2014 roku zakwalifikowała się do finałowej siódemki „Angelusa”.

Historia romskiego dziecka Anreja Dunki przypomina tragedię grecką. Życie chłopca nie jest sielskie, ale na wskroś tragiczne. Powiązane też z historią, która miała ogromne znaczenie dla egzystencji Romów. Dunkowie mieszkali na Polanie. Miejscu, które z perspektywy czasu wydawało się sielskie, choć nigdy takie nigdy nie było – przez trudne relacje z gadziami. Jedynie cofając się do czasów austro-węgierskich, udaje się Cyganom znaleźć arkadię – kiedy to mogli wędrować i zajmować tym, co tak najbardziej kochali. Czy tak było w rzeczywistości, czy może pamięć bywa ulotna?

Rodzina Dunków przenosi się do dużych miast na terenie Czechosłowacji. Tam ciężko pracują w fabrykach, kopalniach i mieszkają w mało komfortowych warunkach. Jednak jakoś sobie radzą, dzięki dzieciom, których mają sporo (ilość potomstwa przeliczają na pieniądze) oraz częstym wizytom we wszelkich możliwych urzędach. Praca wkrótce okazuje się zbyt trudna i lepiej pójść na łatwiznę, żyjąc z zasiłków na dzieci oraz kradzieży.

W takim klimacie dorasta Andrejko. Dziecko niechciane, które zostaje rozdzielone z matką, jedyną osobą, która naprawdę go kocha, a której już nigdy nie zobaczy. Zostaje wysłany do Pragi, do rodziny, ponieważ na Polanie już nie ma dla Romów przyszłości – czas ruszyć w drogę, gdyż świat się zmienił i nikt nie potrzebuje koni, ani kowali, ani wędrownych grajków. W stolicy nie czeka na chłopca słodkie życie. Cierpi z powodu rozstania z matką, a w rodzinie, która go do siebie przyjęła, panuje przemoc, tu największe prawa ma najsilniejszy.

W takich warunkach Andrejko uczy się kraść, jest zresztą świetnym kieszonkowcem. Jednak nie radzi sobie w szkole, bo nie rozumie dobrze języka gadziów, jego relacje z rówieśnikami są równie dalekie od ideału. Nikt w zasadzie nie traktuje go dobrze. Dlatego chłopak ląduje w poprawczaku, a później oskarżony o morderstwo, w zakładzie psychiatrycznym, gdzie poznaje różne ciekawe osoby, choćby młodych mężczyzn unikających wojska.

Przełomem może się okazać rok 1989. Rodzina Dunków ma w związku z tym wielkie oczekiwania – liczą na to, że będzie im się lepiej kradło. Natomiast Andrejko ruszy w podróż, do miejsca z którego pochodził. Tam założy z piękną Anetką rodzinę i przyłączy się do leśników z którymi będzie ciężko pracował. Jednak, czy taka historia ma prawo skończyć się dobrze?

Bohater nigdzie nie może znaleźć dla siebie miejsca. Zawsze i wszędzie jest niechciany, niepotrzebny. Tuła się jak prawdziwy Rom, ale nie tylko dlatego że owa podróż stanowi jego pragnienie. Szuka wolności, miejsca dla siebie i nigdzie go nie znajduje. Jego życie jest wieczną tułaczką. Wraca do miejsca narodzin, ale i tam życie nie będzie łatwiejsze. Wszędzie napotyka na mur, ponieważ jest obcy, a ludzie traktują go jak intruza, którego chcieliby jak najszybciej przepędzić.

Kiedy zakocha się w pięknej dziewczynie, ich miłość będzie zakazana, bo jego wybranka jest biała. Prowadzi to do tragedii, niepotrzebnego rozlewu krwi. Jak zatem być sobą i dążyć do realizacji własnych pragnień, jeśli nie można zapewnić sobie choćby minimum? Mentalność młodego Cygana zderza się co rusz z resztą społeczeństwa, co prowadzi do nieporozumień. Stereotypowe myślenie jakie cechuje „gadziów”, doprowadza do tego, że Andrejko prędzej czy później musi stać się taką osobą, jaką się od niego oczekuje.

Powieść „Dziewczynko, roznieć ogieniek” porusza niezwykle ważną tematykę. Nic dziwnego, że recenzenci zwrócili na nią uwagę. Pokazuje do czego może prowadzić wykluczenie. Tu tragedii nie wywołuje fatum, a inny człowiek, który nie potrafi zaakceptować inności. Autor potrafił ukazać owe stereotypy, ale krytyce poddaje obie strony. Żaden człowiek nie jest idealny, a prawdziwy. Bolesna i trudna historia zasługuje na uwagę zarówno pod względem olbrzymiej wartości literackiej, ale też przez temat, który podejmuje. Obraz różni się nieco od „Papuszy”, ale w obu historiach wyobcowanie Romów jest bardzo wyraźnie zaznaczone.

Dziękuję Książkowym Klimatom za powieść.

  1. Piękna okładka a i poruszana tematyka wydaje się także bardzo interesująca. W swoich zbiorach także posiadam książkę traktującą o sytuacji Romów, tyle, że na Węgrzech – „Krajobraz widziany przez dym” autorstwa Menyhérta Lakatosa.

    • Jeszcze nie zetknęłam się z książką Menyhérta Lakatosa, ale warto poznać ten temat bliżej – z różnych perspektyw.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *