Właśnie spadł śnieg. Dla dzieci wielka radość, dla dorosłych już niekoniecznie. Jeśli chodzi o zabawy ze śnieżkami, te spędzają rodzicom sen z powiek, kiedy sobie wyobrażą skutki takiej zabawy. Ale przecież inne rodzaje aktywności też kuszą, na przykład można bawić się w szukanie i rozszyfrowywanie tropów. Dopiero biały puch daje wyobrażenie nam, mieszkańcom małej wsi, o tym ile zwierząt kręci się wokół podwórka. Bohaterowie książki Jørna Liera Horsta, „Operacja Żonkil”, zimą będą szukali innych śladów, bo kryminalistycznych.
Para przyjaciół – Tiril i Oliver – jest nam doskonale znana z trzech poprzednich tomów z cyklu „Operacja…”. Książki też powstają w duecie. Autorem tekstu jest Jørn Lier Horst, natomiast wszystkie historie zilustrował Hans Jørgen Sandnes. Rysunki są zabawne i bardzo ważne, ponieważ nie wystarczy śledzenie samej akcji, należy dokładnie przyglądać się obrazkom. Ilustrator za każdym razem ukrywa w nich pewne szczegóły, które chętnie odszuka każdy spostrzegawczy czytelnik, albo przyszły detektyw.
Tym razem bohaterowie zaangażują się w sprawę związaną z grabieżą obrazu wartego milion koron. Okazuje się, że w ich małej miejscowości ktoś ukradł „Żonkila” – cenne dzieło sztuki malarskiej. Złodziej został ujęty, jednak dzieciom coś w tej sprawie nie pasuje. Sprawdzą okolicę w której mieszkał aresztowany, ale czeka ich niemiła niespodzianka. Zostają obrzucone nie śnieżkami, ale butelkami od alkoholu przez sąsiada złodzieja. Zdążą jednak znaleźć tajemniczy klucz. Teraz pozostaje odnaleźć drzwi, które on otwiera. Oczywiście nie będzie łatwo… Jednak dzieci mają głowy nie od parady.
Tiril i Oliver wiedzą, jak to jest, kiedy dorośli są niemili. Tym razem tylko komisarz Thorvaldsen staje po ich stronie. Natomiast wszystkie niebezpieczne zadania będą musiały wykonać same. Do pomocy mają zabawnego i niezwykle sympatycznego psiaka Otto oraz swoje bystre umysły.
Dynamiczny rozwój wydarzeń sprawia, że trudno się oderwać od tej książki. Dodatkowo duże litery pomagają początkującym czytelnikom śledzić akcję. Na głos (w wykonaniu rodzica) „Operację Żonkil” czyta się od deski do deski. Dzieciaki chętnie śledziły postępy w śledztwie i same się angażowały czy to szukając podejrzanych, czy uważnie śledząc ilustracje. Przy okazji uczyły się, jak powinien pracować detektyw. Tym razem poznały domowy sposób na pobranie odcisków palców z przedmiotów. Książka Horsta pokazuje, że świat nie zawsze jest doskonały, niekiedy młodym śledczym grozi niebezpieczeństwo. Ale nie zrażają się, ponieważ najważniejsze jest dążenie do rozwiązania zagadki. Polecamy już siedmiolatkom, a zwłaszcza dzieciakom, które lubią książki detektywistyczne oraz chcą rozwijać swoją spostrzegawczość.
Wydaje się ciekawym prezentem dla małej siostrzenicy.
W Twoich recenzjach książek dla dzieci brakuje mi zdjęć ilustracji, myślę, że to wzbogaciłoby bardzo ciekawą treść Twoich recenzji. Pozdrawiam 🙂
Wezmę sobie do serca tę uwagę. Rzeczywiście, jeśli mowa o książkach, w których warstwa obrazkowa jest ważna, to może rzeczywiście warto to pokazać?