Opowiadanie jako gatunek literacki, nie należy moim zdaniem do łatwych form. Przede wszystkim dlatego, że musi być świetnie skonstruowane, by przemówić do czytelnika. Wymaga od autora wielu umiejętności, przede wszystkim precyzji w wyrażaniu myśli. W niewielu słowach należy zawrzeć cały świat przedstawiony, a oprócz tego jako czytelnik, chciałabym być zaskakiwana oraz zmuszana do refleksji. Nie tak dawno temu mistrzynię tego gatunku, Alice Munro, doceniono literackim Noblem. Yiyun Li jest pisarką amerykańską, pochodzącą z Chin. Debiutowała w 2005 roku i w ciągu dekady zdążyła zdobyć uznanie i wiele prestiżowych nagród.
W zbiorze opowiadań „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna” zaskakuje przede wszystkim to, że mamy do czynienia z chińskim społeczeństwem. Wydawać by się mogło, że skoro autorka wyemigrowała do Stanów, trafimy do świata i kultury Zachodu. Nic bardziej mylnego. I nawet kiedy znajdziemy się tam geograficznie, zderzymy się z zupełnie inną obyczajowością, czy mentalnością.
Bohaterowie tekstów Yiyun Li są niezwykle samotni i zamknięci, chciałoby się powiedzieć: we własnych skorupach. O czymś takim marzy Moyan, postać z minipowieści „Dobroć”. Kiedy zdychają podarowane jej malutkie kurczęta, próbuje włożyć je z powrotem do skorupek, by odżyły. Tak też czyni z sobą. Ucieka do wewnętrznego świata, by ukrywać własne uczucia, skazując się tym samym na samotność. Żyje przeszłością, uciekając do klasycznej literatury anglojęzycznej.
Czytając te historie wkraczamy do biednego i zniewolonego świata, choć przede wszystkim mamy do czynienia z historiami ludzi, a nie wielką polityką, czy historią. Jedna z bohaterek odbywa służbę wojskową, ale widzimy też osobę, którą przed laty rozstrzelano za to, że była szpiegiem, gdyż posiadała aparat fotograficzny zagranicznej marki. W opowiadaniach Yiyun Li najważniejsze są jednak uczucia, do których trudno się dostać, tak głęboko są skrywane. Owo zamknięcie utrudnia również nawiązywanie relacji z drugim człowiekiem. Między bohaterami mamy przede wszystkim niedopowiedzenia, przekazy są zakamuflowane między słowami.
Opowiadania odwołują się do przeszłości bohaterów, ale współczesność objawia się choćby w historii „Więzienie”, gdzie mowa o kobiecie, która za pieniądze urodzi dziecko obcej sobie parze. Mieszkające na stałe w Ameryce małżeństwo traci w wypadku córkę. Decydują się na to, by zapłacić mieszkającej w Chinach surogatce, by urodziła ich własne dziecko. Yilan ma opiekować się ciężarną Fusang. Pewne okoliczności sprawią jednak, że kobiety staną się własnymi zakładniczkami. Co takiego je połączyło i o jaki rodzaj więzienia chodzi? Tutaj pojawia się wątek sprzedawania dzieci. Choć mamy XXI wiek, bieda zmusza ludzi do rzeczy zakazanych przez prawo, bo dzięki temu, że Fusang zostanie zastępczą matką, chce kupić sobie nowe, lepsze życie.
Samotność, smutek, melancholia i trwanie mimo to, czy nawet wbrew wszystkim przeciwnościom losu – tak najkrócej można scharakteryzować dziewięć opowiadań Yiyun Li zamieszczonych w zbiorze „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna”. Opowieści snute są w sposób subtelny i spokojny, a jednocześnie zaskakujący i zmuszający do refleksji. Bohaterowie zostają zamknięci w świecie własnych emocji, których nie chcą, bądź nie mogą odsłaniać. Rozumiemy, że nie wszystko mogą mówić, ze względu na to, że żyją w kraju niedemokratycznym. Z drugiej strony wynika to też z innej niż nasza obyczajowości. Czytelnik odnajdzie tu także problemy uniwersalne. Widzimy osoby samotne w tłumie, często zrezygnowane. Ludzi, którzy pogodzili się z losem i nie spodziewają się już od niego zbyt wiele. Pokornie go znoszą, bo życie to jedyna cenna rzecz, którą posiadają. Natomiast sposób w jakim pisze o tym Yiyun Li, poruszy czytającym do głębi.
Tak w zasadzie to zorientowałem się, że jak dotąd nie miałem niemal wcale kontaktu z opowiadaniami spoza fantastyki. Czytałem dużo Poego i Bierca oraz dość dużo science-fiction, ale poza tym prawie nic. Yiyun Li wydaje się być dobra kandydatką na to, by to zmienić.
U mnie jest odwrotnie. Częściej sięgam po powieści fantastyczne, niż opowiadania w tym gatunku. Choć oczywiście E. A. Poe znalazł się już nie raz na listach moich lektur.
Brzmi intrygująco.
Będę zachęcała zwłaszcza te osoby, które lubią opowiadania. 🙂
O proszę, nie tak dawno czytałem całkiem podobny zbiór zatytułowany „China Men”. Autorka, Maxine Hong Kingston, także jest amerykańską pisarką chińskiego pochodzenia. Z chęcią sięgnę i po tę pozycję.
Sama chętnie poznam Maxine Hong Kingston, żeby zobaczyć, czy obie pisarki mają ze sobą coś wspólnego.
Fantastyczny zbiór – czytałam go z zapartym tchem. Ta melancholia, obcość, wycofanie, wszystko to zauważamy w trakcie lektury, jednak uczucia nie przytłaczają, są wyważone. Zresztą jak sam język autorki, perfekcyjny, dopracowany do najmniejszego szczegółu. Muszę koniecznie sięgnąć po wcześniejszy utwór Yiyun Li.
Nie są to opowiadania, które wprawiają w pozytywny nastrój, ale przecież z drugiej strony bohaterowie cieszą się życiem, na tyle ile im pozwala sytuacja. Wszystkie dziewięć historii zostało napisane tak, że chociaż mowa w nich o szarych i zwykłych ludziach, to chce się je czytać, właśnie przez ten precyzyjny język. Nie ma w stylu Li nic zbędnego, otrzymujemy samą esencję.
Oniryczność azjatycka jest urzekająca, melancholijna, prostolinijna, ale przez to niezwykle obrazowa. Tak sobie myślę, że ten typ samotności dotyka przede wszystkim wielkie zbiorowiska ludzkie, metropolie, gdzie pęd za sławą, chwałą i pieniądzem stawiane są na pierwszym miejscu. Gdzieś w tym gubimy człowieczeństwo, zamieniamy się w mrówki.
Lubię azjatycką literaturę, dziękuję za polecenie 🙂
Dlatego warto przyjrzeć się tym opowiadaniom, by zobaczyć życie z innego kręgu kulturowego. Mimo różnic okaże się, że wiele spraw jest uniwersalnych.
Brzmi intrygująco, choć muszę przyznać, że wolę dłuższe formy.
Łatwo przyzwyczajam się do bohaterów, dlatego z chęcią sięgam po książki grube, albo historie rozpisane na wiele tomów. Natomiast opowiadania pozwalają mi na skupieniu się na jednym problemie. Są jak przyglądanie się rzeczywistości przez lupę. Natomiast powieści pozwalają mi patrzeć daleko przed siebie.
Bardzo lubię opowiadania. Tutaj rekomendujesz perełkę literacką, tak, że trudno się oprzeć, żeby nie poznać zbioru Yiyun Li.
Myślę, że Yiyun Li będzie miała jeszcze wiele ciekawych rzeczy do opowiedzenia, dlatego będę się starała przyglądać temu, jak się rozwinie jej twórczość.