„Rosyjski romans” – Meir Shalev

Rosyjski romans, Meir ShalevKiedy zobaczyłam po raz pierwszy, że wydana zostanie książka nosząca tytuł „Rosyjski romans”, prawie przeszłam obok niej obojętnie. Przecież nie czytam romansów. Jednak zastanowił mnie jej autor, Meir Shalev, izraelski pisarz. Człowiek, który urodził się w 1948 roku w rolniczej osadzie Nahalal, a jako dziewiętnastoletni chłopak brał udział w wojnie sześciodniowej. Obecnie jest znany nie tylko jako autor książek dla dorosłych i dzieci, ale też publicysta, satyryk i działacz na rzecz wycofania się Izraela z terenów okupowanych.

Państwo Izrael powstało w 1948 roku, wtedy też urodził się Meir Shalev. Z książki „Rosyjski romans” dowiemy się, jak wyglądało życie pionierów, którzy tu przyjechali wcześniej, bo w dwudziestoleciu międzywojennym. Wtedy syjoniści z Europy Wschodniej masowo przybywali do Palestyny, by zakładać osady. W powieści Meira Shaleva poznamy chaluców, którzy osuszyli podmokłe tereny i założyli wioskę. Osadę, która po latach była pokazywana jako wzór i stała się celem wizyt wycieczek.

Historię opowiada trzydziestoletni Baruch, wnuk jednego z założycieli wsi. Mężczyzna wzbogacił się na dość nietypowej działalności. Założył w sadzie cmentarz, na którym pochowane są te osoby, które pragną zyskać miano założycieli. Jeszcze za życia ich marzeniem okazuje się taka właśnie nobilitacja, po śmierci w testamencie zapisują wielkie pieniądze na to miejsce spoczynku. Baruch chętnie pobiera te pieniądze, ale z nich właściwie nie korzysta. Przede wszystkim jest narratorem historii.

Warstwa współczesna jest tylko pretekstem do snucia opowieści o przeszłości. Barucha wychował dziadek, on miał największy wpływ na chłopca. Pochodzący z Rosji Jakub Mirkin stał się żywą legendą, ponieważ wraz z grupą przyjaciół założył wioskę w Palestynie. Oprócz dziadka pierwszymi osadnikami byli Cyrkin Mandolina, Eliezer Liberson. Mężczyźni wraz z Fejgą Lewin założyli Stowarzyszenie Pracy. Taki miała początek ich osada. Oczywiście wymagało to wszystko ogromnego wysiłku, ponieważ pionierzy musieli wydrzeć ziemię nieposkromionej do tej pory przyrodzie. Czekały na nich plagi takie jak malaria, czy szkodniki. Zaskakujące okaże się, że czynili sobie ziemię poddaną, ale w duchu świeckim. Jednak mimo lewicowych poglądów, głoszenia równouprawnienia kobiet, widzimy, że słowa Pisma nie są im obce.

Baruch nie skupia się na opowiadaniu o światopoglądzie założycieli osady. Pokaże nam niezwykłych ludzi, którzy byli na tyle uparci i silni, że mogli się stać fundamentem dla powstania Izraela. Bez nich nie byłoby to możliwe. Kim byli ci ludzie? Oglądamy barwne postacie, o różnym charakterze. Łączy ich w zasadzie tylko jedno – wielka siła. Bez niej nie udałoby im się niczego osiągnąć.

Dziadek Mirkin posiadający dar leczenia drzew, poślubia Fejgę, dla idei. Jednocześnie w Rosji pozostawił ukochaną. Do tego uczucia nawiązuje tytuł powieści, ale stanowi on jedynie epizod. Najważniejsza staje się opowieść o początkach. Właśnie Jakub Mirkin i jego przyjaciele są jej założycielami oraz symbolami – jeszcze za życia. Nie musimy cofać się o tysiące lat w przeszłość, by słuchać legend. Wystarczy opowieść o losach trzech pokoleń oraz ich stosunku do tego, co najważniejsze, czyli do ziemi.

Członkowie ruchu chalucowego choć głoszą idee świeckie, tworzą coś na kształt nowej opowieści biblijnej. Kiedy rodzi się w osadzie pierwsze dziecko, otrzymuje na imię Abraham, bo ma jak on być ojcem nowego narodu. Tworzą się legendy, ale Baruch mimo trudności będzie składał tę historię w całość. Da nam kolejne skorupki, które będziemy musieli poprzyklejać we właściwe miejsce, by powstał odpowiedni kształt. W „Rosyjskim romansie”, powieści o zwykłych, ciężko pracujących ludziach, otrzymamy niebanalne historie. Będzie ich olbrzymia ilość. Nawet kot o imieniu Bułhakow, czy byk Jean Valjeana w to się wpisują i mają ważną rolę do odegrania.

„Rosyjski romans” choć ma mylący tytuł, w pewnym sensie opowiada o miłości. Meir Shalev snuje barwną i bogatą opowieść o początkach żydowskiego osadnictwa w Palestynie, ale z perspektywy zwykłych ludzi. Szybko okazuje się, że opisane w powieści postaci nie mają nic wspólnego z pospolitością. Narrator, który należy do tego samego pokolenia, co autor, staje się kimś, kto zapamiętuje opowieści z przeszłości. W ten sposób składa im cześć. Robi to wydawać by się mogło na opak, bo nie gloryfikuje bohaterów, a pokazuje ich prawdziwe cechy, nie pomijając wad, nie zapomina też o humorze. Dzięki temu otrzymujemy obraz miejsc i ludzi, których już nie ma, ale ich trud i walka pozostają w pamięci.

    • Też się chwilę wahałam, że względu na mylący tytuł. Jednak warto było sięgnąć po powieść tym bardziej, że latem mieliśmy okazję poznać wielu pisarzy z Izraela, więc ta tematyka jest mi bardzo bliska. 🙂

  1. Współczesna historia Izraela, pełna kontrowersji i poświęcenia, jest niezwykle interesująca. O losach tego państwa dowiedziałem się co nie co za sprawą prozy świetnego Amosa Oza. Wydaje się, że Meir Shalev również ma wiele ciekawego do powiedzenia w kwestii izraelskich pionierów i budowniczych.

    • Książki Amosa Oza to naprawdę najwyższa półka. Często ich akcja rozgrywa się w kibucach. Meir Shalev pokazuje zwykłych ludzi, którzy mieli tyle siły, by stworzyć coś od zera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *