Konflikt izraelsko-palestyński wzbudza ogromne emocje na całym świecie, ale przecież nie jest to problem natury teoretycznej, a coś co dotyka ludzi. Ci ostatni powinni być najważniejsi, a nie dana opcja polityczna. Mam wrażenie, że wciąż w nas za mało empatii, by chcieć czy umieć zrozumieć ofiary konfliktu. Kiedy myślę o Izraelu i Palestynie zastanawiam się, czy jest jakieś dobre rozwiązanie, które by przyniosło spokój w tamtym rejonie, ale niestety go nie dostrzegam. Zauważam jednak, że pojawiły się książki, dzięki którym mogę zobaczyć tę rzeczywistość ze strony zwykłego człowieka, takiego jak bohater książki „Jeden dzień z życia Abeda Salamy” napisanej przez Nathana Thralla. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Palestyna
„Rosyjski romans” – Meir Shalev
Kiedy zobaczyłam po raz pierwszy, że wydana zostanie książka nosząca tytuł „Rosyjski romans”, prawie przeszłam obok niej obojętnie. Przecież nie czytam romansów. Jednak zastanowił mnie jej autor, Meir Shalev, izraelski pisarz. Człowiek, który urodził się w 1948 roku w rolniczej osadzie Nahalal, a jako dziewiętnastoletni chłopak brał udział w wojnie sześciodniowej. Obecnie jest znany nie tylko jako autor książek dla dorosłych i dzieci, ale też publicysta, satyryk i działacz na rzecz wycofania się Izraela z terenów okupowanych. Czytaj dalej
„Żywopłot” – Dorit Rabinyan
Temat miłości zakazanej nie jest niczym nowym. Wystarczy wspomnieć historię Romea i Julii. Jednak po tylu wiekach, czy ten motyw może być wciąż aktualny? Izraelska pisarka Dorit Rabinyan, w powieści „Żywopłot” pokazuje nam takie uczucie, które ze względu na podziały, wydaje się, że nie ma szansy na szczęśliwe zakończenie. Książka właśnie została wydana przez Smak Słowa. A w ten piątek na Festiwalu Literacki Sopot odbędzie się spotkanie z Dorit Rabinyan, autorką książki „Żywopłot”. Czytaj dalej
„Święta Ziemia. Opowieści z Izraela i Palestyny” – Marcin Gutowski
Marcina Gutowskiego najłatwiej poznaje się po głosie. Jest przecież dziennikarzem radiowej Trójki. Jednocześnie napisał książkę reporterską „Święta Ziemia. Opowieści z Izraela i Palestyny”. Na Bliskim Wschodzie zderzają się kultury i religie, dochodzi do konfliktów. W naszej części świata, albo je bagatelizujemy, albo nie rozumiemy, bo przecież sytuacja jest niezwykle skomplikowana.
Najłatwiej byłoby popaść w stereotypy. Jednak Marcin Gutowski przed nimi się broni. Przede wszystkim oddaje głos mieszkańcom Świętej Ziemi. Oceny możemy najwyżej dokonać my – czytelnicy. Jednak po lekturze tej książki najprawdopodobniej wcale nie będziemy mieli na to ochoty, bo dostrzeżemy jak skomplikowana jest sytuacja w Palestynie i Izraelu. Czytaj dalej
„Dziennik czasu okupacji” – Raja Shehadeh
Raja Shehadeh jest palestyńskim pisarzem, który stara się utrwalać zastaną rzeczywistość. Czytałam wcześniej „Obcego w domu”, dlatego postanowiłam sięgnąć po „Dziennik czasu okupacji”, czyli zapiski prowadzone autora przez dwa lata od grudnia 2009 roku. Ich wyjątkowość polega na tym, że pisarz żyje w Ramallah, na terytorium okupowanym przez Izrael i pokazuje nam, jak wielka polityka wpływa na życie zwykłych ludzi.
Na pierwszym miejscu Raja Shehadeh stawia swoje własne doświadczenia i obserwacje. To co widzi, skłania go do refleksji. Tyle, że pokazuje swój świat z punktu widzenia ofiary – człowieka, któremu odebrano wolność. Życie w Palestynie składa się bowiem z wielu utrudnień, sporą część z nich poznamy za sprawą „Dziennika czasu okupacji”.
Jak są traktowani Palestyńczycy przez Izraelczyków? Widzimy w zapiskach, że to ludzie drugiej kategorii. Żydzi traktują ich jak kolonizatorzy, nie pozwalają spotykać się z bliskimi, bo dzieli ich mur. Właśnie przez niego Palestyńczycy tracą swobodę poruszania. Za sprawą obrazowych opisów czytelnika przeraża widok zniszczeń, których autorami są głównie Izraelczycy, ale i Palestyńczycy, tworząc osiedla, destrukcyjnie wpływające na krajobraz naturalny.
Oprócz tych spraw codziennych, obserwacji zwykłego życia, autor zerka też w stronę polityki bliskowschodniej. Nadzieję w nim budzi Arabska Wiosna, gdyż olbrzymim marzeniem Shehadeha jest demokracja. Jako mieszkaniec Palestyny, na dodatek chrześcijanin, wie, jak kruche może być to pragnienie. A on jeszcze chciałby, aby na ziemi, w której mieszka, przestrzegano praw człowieka i obywatela.
Choć Palestyna złożyła wniosek o uzyskanie statusu nieczłonkowskiego państwa-obserwatora w ONZ, to zwykli ludzie wciąż poddawani są represjom. Nie widać też zanadto, by pojawiało się dla nich jakiekolwiek światełko w tunelu. Stąd to, co pisze autor, jest tak gorzkie. Mimo tego smutku i nostalgii, wciąż jednak marzy o tym, by udało się zmienić sytuację Palestyny.
W poprzedniej książce Shehadeh był nastawiony na opisywanie przeszłości. Tu skupia się najbardziej na terażniejszości. Opowiada jednak swoją sytuację. Przywołuje postać ojca, który działał na rzecz Palestyny. Wspomina o tym, jak jego rodzina utraciła dom w Jafie, przenosząc się do Ramallah, całe życie tęskniąc za tym, co utracone. Jednak, by zrozumieć chwilę obecną, trzeba wiedzieć, co ukształtowało tych ludzi.
W „Dzienniiku czasu okupacji” widzimy Palestyńczyków, którzy utracili wiarę w odzyskanie wolności. Są bierni, nie mają ochoty stawiać czoła przeciwnościom losu. Shehadeh znajduje jednak wyjątki, choćby Sabriego, który działał na swoją korzyść metodą prawną. Tyle, że po jego śmierci wszystko się może skończyć.
Obrazy, które daje nam autor książki, są przejmujące. Przemawiają do dbiorcy również zdjęcia. Shehadeh pokazuje choćby, jak Banksy skomentował za pomocą swoich graffiti, utworzenie tej betonowej bariery izolującej Palestyńczyków od Żydów. Pisarz, choć nie kryje swojej niechęci do postępowania Izraelczyków, widzi też możliwość porozumienia. Dąży do tego, by można było znaleźć rozwiązanie tego konfliktu, a przede wszystkim chciałby, by Palestyńczycy przestali być ludźmi drugiej kategorii.
Wiele z wydarzeń, które miały miejsce na Bliskim Wschodzie od 2009 do 2012 roku, również mogliśmy obserwować za sprawą mediów. Jednak Shehadeh pokazuje nam zupełnie inną perspektywę. Pisze jako palestyński patriota, przedstawia swój punkt widzenia. Ma prawo to robić, bowiem sam jest ofiarą tego konfliktu. My otrzymujemy niebywałą możliwość spojrzenia na tę sytuację z nieznanej nam perspektywy. Głos Shehadeha słyszymy z tej strony konliktu palestyńsko-izraelskiego, która rzadko dochodzi do głosu. Przez to zmusza nas do myślenia. A że jest to ważna opinia świadczy nagroda, którą otrzymał Shehadeh – w 2008 roku była to Nagrodę Orwella, natomiast w 2012 roku był finalistą Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego
Dziękuję Wydawnictwu Karakter za książkę.
Obcy w domu – Raja Shehadeh
Raja Shehadeh został nominowany w 2012 roku do Nagrody im. Kapuścińskiego za reportaż literacki „Palestyńskie wędrówki”. Nie czytałam tej pozycji, ale zainteresowały mnie problemy, jakie podejmuje autor w swoich książkach.
„Obcy w domu” jest opowieścią autobiograficzną o człowieku, który został wypędzony, jeszcze zanim się urodził. Jego rodzina pochodziła z Jafy, ale miejscowość została zaanektowana w 1948 roku przez Izraelczyków. Rodzice Rai udali się do Ramallah, gdzie mieli letni dom. Shehadeh rodzi się w 1951 roku – czasie, kiedy życie Palestyńczyków było bardzo trudne.
Główny bohater wzrasta w tymczasowym domu, miejscu, gdzie żyje się tęsknotą za czymś, co zostało utracone prawdopodobnie na zawsze. Jego ojciec angażował się na rzecz pokojowego współistnienia Palestyńczyków i Izraelczyków. Pierwsi uznali go za zdrajcę, drudzy z kolei nie w pełni ufali.
Raja dorastał w cieniu ojca. Uwielbiał opowieści babki, które dotyczyły utraconego hotelu w Jafie. Nadopiekuńcza matka zostawiała go często w domu, więc jego kontakty z rówieśnikami były bardzo ograniczone. Stał się delikatny i wrażliwy, co bardzo denerwowało jego ojca.
Shehadeh przez całe życie pragnie się uwolnić od jego wpływu. Skazane jest to jednak na niepowodzenie. Od początku bohater stara się przypodobać ojcu, ciągle szuka jego akceptacji, jednak bez skutku. „Obcy w domu” między innymi jest historią o trudnych relacjach między synem a ojcem. Ich osobiste relacje nie były łatwe. Jednak zaważyły na osobistych wyborach życiowych Rai. Chłopak wzrastał w cieniu ojca Aziza, ale w sumie podążał podobną drogą. Jak on skończył studia prawnicze, choć początkowo nie wiedział którędy iść. Ten delikatny chłopak chciał służyć dobru Palestyny, mimo że nieco inaczej niż Aziz. Ostatecznie dochodzi do ostrego konfliktu między ojcem a synem.
Kolejnym elementem powieści jest konflikt izraelsko – palestyński. On właśnie przekłada się na relacje rodzinne. I kiedy Raja Shehadeh dowiaduje się o morderstwie ojca, zdaje sobie nagle sprawę, że już nigdy się nie pojednają. Nie doczeka akceptacji Aziza, ani go nie przeprosi.
„Obcy w domu” to ważna książka, która nie dzieli świata na czarno-biały. Z jednej strony mamy obraz Izraelczyków, będących według Shehadeha okupantami. A z drugiej – autor sam będąc Palestyńczykiem – pisze, że jego rodacy też są winni temu co się dzieje obecnie. Otrzymujemy historie o Izraelczykach bezprawnie wywłaszczających Palestyńczyków, gdzie biurokracja działa tylko na korzyść okupantów. Oni torturują i prześladują więźniów. Shehadeh krytykuje również rodaków. Tak jak ojciec uważa, że winę ponoszą sami Palestyńczycy, którzy wycofali się z działań politycznych na terytoriach okupowanych. Po prostu oddali wszystko agresorowi, bo nie chcieli w żaden sposób współpracować.
Aziz pragnął uznania państwa Izrael, ale jednocześnie uważał, by jak najwięcej uzyskać od okupantów – a docelowo wywalczyć w ten sposób wywzolenie – drogą kolejnych ustępstw. Nieco przypomina to pozytywistów w czasach zaborów. Taki pogląd był dla Palestyńczyków ewidentną zdradą, przykładem kolaboracji.
Książka Shehadeh porusza nie tylko tematyką, którą podejmuje. Pokazuje pewien problem, stawia sporo trudnych pytań. Mnie urzekła również opowieść o trudnych relacjach między ojcem a synem. Shehadeh podszedł do tematu inaczej niż Schulz w „Sklepach Cynamonowych” – choć wnioski mogą być podobne. Świetnie zostało pokazane piękno Palestyny – wygląda niemal jak pierwsza ukochana. Rewelacyjny język „Obcego w domu” wręcz przenosi czytelnika w opisywane miejsce. Utracony kraj został pokazany w sposób niezwykle zmysłowy i fascynujący, ale i z pewną nostalgią. Shehadeh tworzy obrazy, by je utrwalić na zawsze, gdyż krajobraz pod wpływem Izraela ulega ciągłej przemianie, aż do całkowitej dewastacji.
Dziękuję wydawnictwu Karakter z książkę „Obcy w domu”.