Niedawno premierę miała książka pt. „Maria Curie-Skłodowska” Magdaleny Niedźwiedzkiej, a dzisiaj do kin wchodzi film o tej wybitnej uczonej. W postać noblistki wcieliła się Karolina Gruszka. Pretekstem do tego, by przypomnieć nam o Marii Curie jest przypadająca w tym roku 150 rocznica jej urodzin. Wprawdzie wszyscy znamy najważniejsze dokonania uczonej, ale Magdalena Niedźwiedzka, autorka książki, skupiła się przede wszystkim na latach 1911 – 1913, które są główną osią powieści, by pokazać nam jaką osobą była Maria Skłodowska.
Trudno opowiedzieć w interesujący sposób o kimś, kto najwięcej czasu spędził w laboratorium i po prostu ciężko pracował. Tyle, że tą osobą nie był zwyczajny naukowiec, a kobieta. Na początku dwudziestego wieku było to co najmniej podejrzane. Maria Skłodowska pod koniec XIX wieku wyjechała do Paryża na studia, bo w Polsce pod zaborami ze względu na płeć nie mogła się dalej kształcić.
W 1911 roku wydawać by się mogło, że Maria Skłodowska-Curie osiągnęła już wszystko. Pod koniec tego roku została uhonorowana Nagrodą Nobla z chemii. Była wtedy jedyną osobą na świecie, której dwukrotnie przyznano nobla i pierwszą kobietą laureatką w dziedzinie chemii. Ten rok oznaczał też pasmo porażek, ponieważ nie przyjęto jej kandydatury do Francuskiej Akademii Nauk. Członkowie Akademii nie dopuścili do swego grona kobiety, zrobili to dopiero pół wieku później. Część naukowców uważała, że Maria Curie osiągnęła tak wiele, tylko dzięki swojemu mężowi oraz nie uznawali jej geniuszu. Choć Piotr zginął tragicznie w 1906 roku wielu wciąż nie wierzyło w Marię Skłodowską – naukowca.
Magdalena Niedźwiecka w swojej książce opisuje skandal, jaki wybuchł w momencie, gdy na jaw wyszedł romans noblistki z Paulem Langevinem. W prasie brukowej cały jad został skierowany na Marię. Nazywana była Żydówką, kobietą która niszczy małżeństwa. Wszyscy skupili się na uczonej, ale tylko ona została uznana winną. W książce Paul Langevine został ukazany jako tchórz, który nie potrafi zdecydować, kogo kocha naprawdę. Nie broni honoru Marii, a jedynie swojego – kiedy poczuje, że jego duma zostaje urażona, dopiero wtedy potrafi wyzwać na pojedynek redaktora gazety, Gustava Tery’ego.
W książce „Maria Skłodowska-Curie” autorka skupia się na uczuciach tytułowej bohaterki. W retrospektywnych opowieściach możemy zobaczyć drogę kobiety na naukowy Parnas, ale Magdalena Niedźwiecka przede wszystkim próbuje pokazać, jaką Maria była osobą. Co skłoniło ją do tego, by studiować? Ile musiała poświęcić dla nauki? Jak wpływało to na jej życie osobiste? Dlaczego na tym polu nie odnosiła takich sukcesów, jak w nauce?
Czytając powieść nie sposób pominąć wątków feministycznych. Widzimy nierówność płci panującą w czasach belle époque. Skłodowska dopiero przecierała szlak, ale jednocześnie ponosiła wysoki koszt swoich decyzji. Trudno jej było pogodzić karierę z życiem rodzinnym. Kiedy zdecydowała się na romans, to właśnie ona zapłaciła za to znacznie wyższą cenę, niż Paul Langevine. Choć wielu mężczyzn ją podziwiało, jednocześnie nie traktowali Marii jak równej sobie. Intrygująco została przedstawiona żona Paula, która w emocjach będzie potrafiła wygrażać noblistce w sposób jak najbardziej nowoczesny, posługując się plebejskim językiem, a nie jak wtedy przystało damie.
Autorka powieści postanowiła skupić się na charakterze noblistki. Pokazała Marię jako córkę, siostrę, żonę, matkę i kobietę. Widzimy jej dorastanie w Polsce pod zaborami oraz w jaki sposób wykorzystała swój talent. Oprócz portretu tytułowej bohaterki poznajemy naukowców, z którymi Skłodowska miała kontakt. Najbardziej barwną postacią okazał się Albert Einstein. Widzimy go nie tylko jako naukowca, ale mężczyznę, który ma wiele wspólnego z noblistką. Początkowo ta postać nieco drażni, ale z czasem otrzymujemy bardziej złożony portret tego mężczyzny. Na koniec poznajemy pewną tajemnicę, która została ujawniona przez Einsteina dopiero po śmierci Marii Skłodowskiej-Curie.
Magdalena Niedźwiecka przedstawia czytelnikom ciekawe tło historyczne: przenosimy się między innymi do Warszawy i Paryża. Widzimy, jak wyglądały te miasta na przełomie XIX i XX wieku. Świat się zmienia, ale właśnie dzięki takim ludziom jak Maria Curie. Dokonania kobiety dały jej sławę, ale poznała ona jej dwie strony. Powieść z pewnością zadowoli czytelników, którzy chcieliby poznać uczoną z tej ludzkiej strony. Zobaczyć, jak mogło wyglądać jej życie rodzinne i uczuciowe oraz poznać cechy, które pozwoliły Marii osiągnąć naukowy sukces. Zaskoczył mnie trochę język powieści, ponieważ narracja prowadzona jest w czasie teraźniejszym w specyficzny, treściwy sposób. Myślę, że pisarka chciała sprawić, by tytułowa bohaterka była nam bliska i bardziej współczesna.
Ostatnio czytałam o tej książce i mam na nią ochotę. Tylko stosik nieprzeczytanych ciągle zbyt wysoki. 🙁
Znam doskonale to uczucie, kiedy stosik rośnie bez żadnych ograniczeń. O Marii Curie sporo już wiedziałam, w końcu chodziłam do liceum jej imienia, ale wtedy o jej życiu osobistym niewiele się mówiło, tylko o dokonaniach. 🙂
Ciekawa, na pewno. Niedawno czytałam książkę 'Zanim’ o jej niespełnionej miłości z czasów polskich. Te oskarżenia w związku z jej romansem i obwinianie tylko niej są typowe. Prawdę mówiąc wciąż się obwinia tylko kobietę, czego przykłady są w życiu. Chodzi człowiek, słucha plotek, to wie. Ale chyba w sumie w życiu osobistym pani Maria miała zdaje się zawsze pod górkę?
Maria Skłodowska nie miała łatwo, czy jeśli chodziło o życie osobiste, czy zawodowe. W książce widzimy, że jeśli chodzi o prawa kobiet, to byliśmy wciąż na początku drogi, choć jak się głębiej zastanowimy, nadal wiele jest do zrobienia w tej kwestii.