„Gdy mrok zapada” – Jørn Lier Horst

Gdy mrok zapada, Jørn Lier HorstKryminalna seria o komisarzu Wistingu liczy w Polsce już pięć tomów. Smak Słowa wydaje te tomy niechronologicznie, ale tym razem otrzymujemy najnowszą powieść, będącą jednocześnie prequelem całego cyklu. Może brzmi to nieco skomplikowanie, jednak powieść „Gdy mrok zapada” Jørna Liera Horsta pokaże nam początek kariery młodego i ambitnego Williama Wistinga. Człowieka, który marzy o tym, by zostać śledczym. Na wszystko jednak trzeba sobie zasłużyć.

Akcja tego kryminału rozgrywa się w 1983 roku w norweskiej miejscowości Stavern. Wisting jest młodym policjantem, który niedawno został ojcem pary bliźniąt. By jakoś wiązać koniec z końcem decyduje się na lepiej płatne nocne dyżury. Zbliża się Boże Narodzenie, więc zastrzyk gotówki jest mile widziany. Policjanta intryguje zwłaszcza to, że w okolicy giną samochody. Jeden z takich pojazdów zostaje wykorzystany przez przestępców do ucieczki po napadzie na bank, A Wisting bierze udział w pościgu za złodziejami. Niestety młody policjant nie może zajmować się tą sprawą, gdyż prowadzenie śledztwa nie należy do jego obowiązków.

William Wisting trafia na ślad przestępstwa sprzed sześciu dekad. Wszystko dzięki przyjacielowi, który poszukuje starych aut. W starej stodole znajdują wyjątkowe auto, ale okazuje się, że jest ono podziurawione kulami. Czy doszło w nim do jakiegoś morderstwa, albo samobójstwa? Sprawa choć przedawniona nie daje spokoju policjantowi, który zaczyna prowadzić swoje prywatne śledztwo. Co odkryje i dokąd zaprowadzi go ta zagadka sprzed lat?

Jørn Lier Horst skonstruował swą powieść posługując się retrospektywą. Akcja rozpoczyna się w czasach współczesnych, a komisarz wraca myślami w przeszłość do czasów, kiedy był zwykłym policjantem. To jednak nie wszystko, bo w 1983 roku będzie badał sprawę sprzed ponad pół wieku. Bohater czuje, że ma dzięki temu jedną z niewielu szans, by się wykazać i zacząć piąć w karierze. W końcu marzy mu się praca śledczego. Tu zobaczymy, jaki był William kiedy zaczynał, czy popełniał błędy, czy może wszystko szło mu jak z płatka.

Powieści Horsta oparte są na pewnym schemacie. W „Gdy mrok zapada” dzieje się w podobny sposób. Chodzi między innymi o to, by czytelnik zobaczył dokładnie, jak działa praca policji. Najpierw dochodzi do przestępstwa, a potem następuje praca śledczych, którzy dokładnie wszystko sprawdzają, bo szukają każdego śladu, jaki może ich przybliżyć do rozwiązania sprawy. Pisarz opowiada o żmudnej pracy policjanta, bo nie tylko intryga jest ważna, ale też to, jak dochodzi do rozwiązania zagadki.

„Gdy mrok zapada” to niezbyt obszerny kryminał, który czyta się jednym tchem. Otrzymujemy dobrze skonstruowaną powieść rozrywkową, w sam raz na jeden wieczór. Książka z pewnością zainteresuje miłośników serii o komisarzu Wistingu, ponieważ będą mogli zobaczyć początek kariery przyszłego komisarza. Mimo, że całą ta seria nie jest wydawana w sposób chronologiczny, to nie trzeba się tym jakoś specjalnie przejmować. Ważna jest sama historia, a tu mamy do czynienia z dwiema sprawami, które Horst powiąże ze sobą w ciekawy sposób. A na zakończenie dobra wiadomość dla fanów komisarza Wistinga: wkrótce premiera pierwszego tomu z serii nosząca tytuł „Kluczowy świadek”.  Swą debiutancką powieść Jørn Lier Horst oparł na autentycznej zbrodni, czy okaże się równie ciekawa jak np. „Psy gończe”?

    • Ciekawa jestem tego pierwszego tomu, bo sławę Horstowi przyniosły dopiero „Psy gończe” i w wielu krajach nie zdecydowano się na przetłumaczenie pierwszych części. 🙂

  1. Cenię sobie takie pozycje, których fabuła oparta jest na retrospekcji – dzięki takim zabiegom możemy przekonać się w jaki sposób przeszłość nieuchronnie rzutuje na teraźniejszość.

    • Tutaj jest ciekawa rama czasowa, choć nieco to komplikuje określenie, czy mamy do czynienia z jedenastą częścią z serii, czy prequelem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *