„A może nad morze? Z książką” – po raz szósty

A może nad morze nr 6Miłośnik książek wydawać się może człowiekiem zamkniętym w sobie, który nie dba o kontakt z innymi. Jednak coroczne spotkanie blogerów książkowych zdaje się temu przeczyć. Już po raz szósty spotkaliśmy się w gronie tych, dla których ważne jest słowo pisane. Oznacza to, że nie tylko blogerzy, ale również pisarze przyjemnie spędzają czas w gronie tych, dla których czytanie jest ważne. Okazuje się, że zawsze jest nas spora grupa.

Dla przypomnienia dodam, że inicjatorkami imprezy „A może nad morze? Z książką” były Bookfa i Beata. W tym roku główną pieczę nad tym, żeby wszystko przebiegło tak, jak trzeba, sprawowała Ola, czyli autorka bloga Aleksandra czyta. Impreza odbyła się 14 lipca, więc dzisiaj Ola może już spać spokojnie, ponieważ wszystko było naprawdę świetnie zorganizowane. Nie zabrakło trudnych quizów, za które odpowiedzialne są Beata i Bookfa i mimo, że przecież dużo czytamy, nigdy nie jest łatwo. Za to chodzi o to, by osoby, które się jeszcze nie znają miały okazję się zintegrować. W tym roku znalazłam się w grupie z Dorotą z bloga Przeczytanki, a także pisarką, Martą Reich, żałuję, że nie zdążyłam zdobyć autografu, ale może w przyszłym roku się uda.

Ważną częścią spotkania jest możliwość luźnego porozmawiania z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Najczęściej widujemy się w  Zatoce Sztuki, w Sopocie. W tym roku było podobnie, a że znamy się coraz lepiej, więc w grono coraz bardziej zacieśnia więzi, jesteśmy już starymi, dobrymi znajomymi. Podobnie czujemy się w towarzystwie ludzi pióra, a ich sukcesy literackie, nowe powieści cieszą jeszcze bardziej.

Warto podkreślić, że ze spotkania „A może nad morze? Z książką” wracamy z górą opasłych woluminów. Dzieje się tak nie tylko za sprawą wymiany książkowej, która się odbywa podczas imprezy, ale głównie dzięki prezentom. Te otrzymujemy od organizatorów spotkania, którzy zadają sobie dużo trudu, by zdobyć licznych sponsorów, by zadowolić nasze gusta. W tym roku było ich naprawdę wiele. Dziękuję im wszystkim oraz Oli, głównej organizatorce. Logo tych, którzy zadbali o nasze dobre, książkowe samopoczucie, znajduje się poniżej:Sponsorzy

Miłe jest również to, że co rok odbywają się zbiórki charytatywne. W tym roku przynosząc książki, wsparliśmy schronisko Promyk  z Gdańska. Zwierzaki wprawdzie nie czytają (choć kto wie?), ale przyniesione tomy zostaną wymienione na to, co zwierzaki potrzebują  od  leków po karmę.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku również będę miała okazję brać udział w spotkaniu. Zatem: do zobaczenia za rok!

PS nie umieszczam zdjęć osób, które były na spotkaniu ze względu na nowe przepisy RODO, a na zdjęciu na dole wczorajsze zdobycze książkowe.A może nad morze nr 6

  1. Ojej 😣 ja w swojej relacji zapomniałam napisać o książkach dla schroniska, muszę to szybko uzupełnić. A Tobie dziękuję za cudowne pogaduchy 😀

    • To ja dziękuję za coroczne rozmowy i czekam niecierpliwie na nową książkę. A co do relacji ze spotkania, pewnie też coś pominęłam. Dlatego warto zaglądać na blogi koleżanek 🙂

    • Warto sobie zaplanować urlop nad morzem i przyjechać w czasie, kiedy odbywa się spotkanie „A może nad morze?”. 🙂

Skomentuj księgozbiór kasiny Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *