„Aniołki kota Cagliostro. Szklane oczy” – Jarosław Mikołajewski

Aniołki kota Cagliostro. Szklane oczy, Jarosław MikołajewskiAniołki kota Cagliostro powracają w kolejnej odsłonie. Tym razem autor – Jarosław Mikołajewski zabiera młodych czytelników w podróż do Wenecji, by rozwiązywali razem z bohaterkami książki kolejną detektywistyczną zagadkę. Kto czytał „Uśmiech Bambola”, wie, że tę przygodę dziewczynkom zorganizuje niezwykły, bo potrafiący czarować, kot Cagliostro.

Akcja książki zaczyna się bardzo energicznie, od pierwszych słów. Nagle ze swoich domów znika sześć dziewczynek. Jednak nikt z zewnątrz się nie zorientuje, ponieważ bohaterki mieszkają w różnych miejscach świata, a przez to że ich czas płynie inaczej, w swoich mieszkaniach będą nieobecne tylko kilka chwil.

Jak to możliwe, że Włoszka, Francuzka, Polka, Czeszka, Angielka i Rosjanka się rozumieją? Również za sprawą kota. Cagliostro wykorzystuje jednak magię tylko w szczególnych momentach – praktycznie nie stosuje jej, kiedy trzeba rozwiązywać zagadkę. A ta wydaje się być niezwykle skomplikowana. W tajemniczych okolicznościach znika kilkuletnia Szwedka. Zrozpaczeni rodzice nie są w stanie logicznie myśleć, policja również niewiele jest w stanie zrobić.

Kot namawia bohaterki, by zastosowały burzę mózgów. Dzięki temu zmusza je do intensywnego myślenia oraz współpracy. Co dwie głowy to nie jedna: a tu mamy ich sześć, a jeśli doliczymy kota, to aż siedem. Dziewczynki doskonale się rozumieją, stają się przyjaciółkami – rozwiązywanie zagadek bardzo je do siebie zbliża.

W historii „Szklane oczy” nie tylko jest istotne samo śledztwo. Ważne staje się miejsce. Dziewczynki rozwiązują zagadkę w Wenecji. Pływają gondolą i poznają najpiękniejsze zabytki. Jednak nie mają zamiaru zwiedzać, ale taki Most Rialto, czy Plac św. Marka stanowią tło zdarzeń. Trzeba przyznać, że sceneria jest przepiękna.

Sama zagadka zostaje rozwiązana dzięki współpracy dziewczynek i umiejętnościom przywódczym kota. On właśnie jest szefem grupy Aniołków. Dziewczynki nie tylko odnajdą małą Brittę, ale też dowiedzą się, dlaczego ktoś się posunął do złamania prawa. Czy ktoś, kto postąpił źle, musi być zły?

„Szklane oczy” Jarosława Mikołajewskiego łączą przyjemne z pożytecznym. Rozwiązywanie zagadek to wspaniała przygoda. Do tego dostajemy odrobinę magii oraz niezwykłego kota, czyli wszystko co kochają dzieci. Przy okazji, w sposób subtelny, czytelnicy po lekturze dowiedzą się, jak ważna jest współpraca. Poznają też wspaniałe miejsce. Można je podziwiać dzięki czarno-białym ilustracjom Marcina Bruchnalskiego, które pozwalają rozwijać skrzydła wyobraźni i wczuć się w klimat tej historii. Sama opowieść ma charakter nieco baśniowy, zamiast dorosłych opiekujących się dziewczynkami, tę rolę spełnia kot. Druga, realistyczna warstwa, związana jest z miejscem oraz samą zagadką. Ta historia przekonała moje pociechy, które z wielką uwagą śledziły wartką akcję. Teraz czekają na tom: „Zwycięski koń”, który zabierze bohaterki do Sieny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *