„Bądź moim Bogiem” – Remigiusz Grzela

Bądź moim Bogiem, Remigiusz GrzelaRemigiusz Grzela przyzwyczaił swoich czytelników do tego, że umie rozmawiać z drugim człowiekiem. Jego wywiady są doceniane i coraz częściej nazwisko tego twórcy pojawia się obok tych najbardziej wybitnych dziennikarzy. Podobnie dzieje się, gdy Remigiusz Grzela pisze biografię. Potrafi zainteresować odbiorcę i opowiedzieć o danej postaci z szacunkiem, a także docierając do sedna w poszukiwaniu prawdy. Czujemy, że świetnie zrozumiał osobę, o której pisze. Nie dziwi zatem sukces, jaki odniosła jego najnowsza publikacja. „Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska” otrzymało od „Magazynu Literackiego Książki” tytuł „Książki roku 2017″.

Po lekturze tej biografii postanowiłam sięgnąć po powieść Remigiusza Grzeli. Mój wybór padł na książkę „Bądź moim Bogiem”. W ubiegłym roku, kilka miesięcy przed wydaniem „Podwójnego życia reporterki”, pisarz przygotował nowe wydanie powieści „Bądź moim Bogiem”. Po dziesięciu latach od premiery tej powieści, autor postanowił dodać „Epilog 2017” z wyjaśnieniami, co zostało w książce zmienione, które postacie są prawdziwe.

Narratorem powieści jest młody dziennikarz. Człowiek, który ma świadomość tego, że żyje cudzymi historiami. Rozmawia o tym z kolegami po fachu i przypomina im się zdanie Hanny Krall o tym, „że reporter żyje na niby”. Bohater ma problem z własnymi uczuciami, nie potrafi się odnaleźć w życiu. Jest także świadomy istnienia pewnej tajemnicy rodzinnej. Na jej ślad trafia pewnego dnia… w metrze. Dostrzega pewną kobietę i wydaje mu się ona znajoma. Okazuje się, że jest to osoba, którą widział na pewnej starej fotografii. Obecnie kobieta ma około sześćdziesiąt lat, ale bohater nie ma wątpliwości, że jest to ta sama osoba, co na zdjęciu.

Dziennikarz zauważył w metrze kobietę, która była wdową po słynnym pisarzu, Borysie. Człowieku, który stał się legendą już za życia, między innymi dzięki jej działaniom. Dlaczego Erika  w pewnym momencie zniknęła? Co łączyło tę parę z ojcem narratora? Bohater książki dzięki swemu śledztwu pozna pewne bolesne fakty z przeszłości swojego ojca. Dowie się o istnieniu miłosnej relacji, która rozgrywała się w czasach komunistycznych i nie będzie to romantyczna historia ze szczęśliwym zakończeniem.

Główna postać miota się, próbując poradzić sobie z własnymi uczuciami oraz żalami. Poznawanie przeszłości okazuje się bolesne, ale także w jakimś stopniu oczyszczające, ponieważ bohater dzięki temu lepiej zrozumie swoich bliskich, a to pozwala mu pewne rzeczy wybaczyć. Zanim to jednak nastąpi, dziennikarz postanawia wyjechać do Paryża. Pretekstem ma być wywiad z Verą, czyli Wierą Gran. Kobietą, którą nazywano „Marleną Dietrich warszawskiego getta”. Czy rzeczywiście ta żydowska śpiewaczka była kolaborantką, która donosiła na innych?

Narrator powieści dociera do artystki. Kobiety schorowanej i samotnej, która ma objawy manii prześladowczej i wszędzie widzi ludzi czających się na jej życie. Mimo to dziennikarzowi udaje się do niej dotrzeć i lepiej poznać Verę. To jednak nie koniec. W Paryżu bohater trafia na niezwykle ciekawych ludzi. Dzięki temu, że potrafi ich słuchać, odkryje coś ważnego dla siebie.

Książka „Bądź moim Bogiem” zaskakuje, ponieważ początkowo łatwo utożsamić głównego bohatera z autorem. Jednak nie mamy do czynienia z autobiografią, reportażem, czy wywiadem, choć Remigiusz Grzela rozmawiał z Wierą Gran, a wiele postaci opisanych na kartach książki to osoby prawdziwe. Pisarz  wybrał formę powieści, ale jednocześnie nadal opowiada o niezwykłych ludziach. Zobaczymy bohaterów, którzy musieli dokonać pewnego wyboru. Remigiusz Grzela pokazuje, że ocenianie ich nie jest właściwe. Nikt nie jest tylko dobry, albo zły. Narrator powieści najpierw okazuje się uważnym słuchaczem, a potem kimś, kto stara się zrozumieć i dotrzeć do prawdy. Dzięki temu odkrywa znacznie więcej, niż ci, którzy od razu mają wyrobione zdanie na temat innych. Książka „Bądź moim Bogiem” przybliża postać autentycznej żydowskiej śpiewaczki, która przez zawirowania historii nie miała szans, by rzeczywiście stać się artystką na miarę Marleny Dietrich. To tylko jedna z warstw powieści. Remigiusz Grzela opowiada o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie, czy godzeniu się z przeszłością. Cała historia trzyma czytelników w napięciu, ponieważ śledząc historię, chcemy się dowiedzieć, jakie tajemnice skrywają bohaterowie, ale przede wszystkim zmusza odbiorcę do refleksji nad egzystencją, której nie można oderwać od czasów, w których żyła.

PS Właśnie kiedy pisałam o książce, to Remigiusz Grzela odbierał pewną nagrodę. Akurat dzisiaj został uhonorowany „Kociewskim Gryfem. Nagrodą Specjalną Starosty Starogardzkiego” (bo pisarz pochodzi właśnie ze Starogardu Gdańskiego).

  1. Brzmi bardzo ciekawie. Szczególnie podoba mi się to zwrócenie uwagi na fakt, że nie ma ludzi o „białych” bądź „czarnych” biografiach – każdy z nas popełnia błędy, myli się, rani i krzywdzi innych. Sztuką jest zrozumieć własne pomyłki i spróbować wyciągnąć z nich jakąś naukę.

    • Remigiusz Grzela w tej książce łączy formę powieści z elementami biografii – pokazuje nam prawdziwą postać, ale pokazaną przez pryzmat fikcyjnego bohatera. Nie umniejsza to faktu, że w ten właśnie sposób mówi o prawdziwych jednostkach uwikłanych w historię.

    • Jakiś czas zajęło mi sięgnięcie po książki Remigiusza grzeli i teraz żałuje, że zrobiłam to tak późno.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *