„Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska” – Remigiusz Grzela

Podwójne życie reporterki, Remigiusz GrzelaPodwójna biografia zmusza czytelnika do dokonywania porównań, szukania podobieństw i różnic. Bywa to też niebezpieczne, bo jedna opisywana postać może przytłaczać drugą. Kiedy zobaczyłam, że wydana została książka „Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska” Remigiusza Grzeli, postanowiłam sprawdzić, w jaki sposób autor opisuje te dwie niezwykle ważne kobiety. Przecież powstały już teksty na temat reporterek. Zresztą Remigiusz Grzela przeprowadził ostatni wywiad z Teresą Torańską, który opublikował w zbiorze „Wolne”.

Tytuł biografii „Podwójne życie reporterki” nawiązuje do słynnego filmu Krzysztofa Kieślowskiego. Oriana Fallaci i Teresa Torańska przypominają Remigiuszowi Grzeli dwie Weroniki z filmu reżysera „Trzech kolorów”. Jednocześnie choć reporterki sprawiały wrażenie swoich alter ego, nigdy się nie spotkały. Mogły się jedynie minąć, gdzieś na swojej drodze zawodowej. Wyobraźnia podpowiada sceny takie jak z filmowego obrazu „Podwójne życie Weroniki”.

Autor książki portretuje bohaterki śledząc podobieństwa i różnice w drodze do zdobywania zawodu. Oriana Fallaci urodziła się we Florencji, więc należała do świata Zachodu. Teresa Torańska przyszła na świat w Wołkowysku. Z tego miejsca ze Wschodu, w jego obszarze się przemieszczała, by trafić z rodziną do Polski. Remigiusz Grzela zastanawia się, co je ukształtowało. Pokazuje, kto miał wpływ na przyszłe reporterki oraz jakie istotne wydarzenia, zarówno prywatne, jak i te związane z wielką historią.

Ukształtowane zostały z innych elementów, a przecież dotarły do tego samego punktu. Obie poszukiwały prawdy, dziennikarstwo dzięki nim było na najwyższym poziomie, potrafiły zadawać trafne i trudne pytania, a także otrzymywać odpowiedzi, które pozwoliły lepiej zrozumieć nie tylko wypowiadającego się człowieka, ale także jego czasy. Rozmowy te są dzisiaj przykładem najlepszej sztuki dziennikarskiej. Obie kobiety potrafiły za pomocą wywiadów, reportaży opowiadać o epoce, a także podstawowych i najważniejszych kwestiach etycznych.

W „Podwójnym życiu reporterki” bohaterki zostały pokazane w nieszablonowy sposób. Remigiusz Grzela portretuje je posługując się pewnymi obrazami. Opowiada o rzeczach, które stają się symbolami, a także pretekstem do ukazania osobowości opisywanej postaci. Co mówi o Teresie Torańskiej łóżko, albo fortepian? Okazuje się, że przyszła reporterka uczęszczała do szkoły muzycznej od siódmego roku życia, co potem miało wpływ na swoistą rytmiczność jej tekstów. Natomiast łóżko było niezwykle ważnym miejscem, centrum świata Torańskiej. Tam spała, pracowała, a potem umierała. Co widziała z perspektywy łóżka?

Remigiusz Grzela, by sportretować te dwie kobiety, musiał dokonać tytanicznej pracy. Prześledził liczne dokumenty, odwiedził miejsca ważne dla reporterek. Rozmawiał także z bliskimi Fallaci i Torańskiej. Dzięki temu oglądamy je również poprzez relacje rodzinne, ponieważ autor biografii mógł zajrzeć do prywatnych listów, a także zobaczyć przedmioty, którymi się otaczały kobiety. Zbliżamy się w ten sposób do Fallaci i Torańskiej, zaglądamy w ich dusze, a tym samym lepiej je rozumiemy.

Autor książki zwraca uwagę czytelników na najważniejsze teksty reporterek. Podkreśla jakie miały znaczenie ich publikacje, jakie wywoływały reakcje i dyskusje. Oprócz tego poznajemy warsztat pracy Torańskiej i Fallaci. W jaki sposób zbierały materiały, z kim chciały rozmawiać i dlaczego. Jak udawało im się skłonić rozmówców do tego, by powiedzieli istotne rzeczy? Były inne i szybko dostrzeżemy te różnice charakterów. Na temat pisania miały ściśle określone oraz zbliżone zdanie. Poznajemy je dokładnie i widzimy, że Remigiusz Grzela jest kontynuatorem ich dziedzictwa, ponieważ pisze tak jak te reporterki: daje nam złożony portret, który rozbudowuje o szerokie tło, opinie różnych osób, czy poszukując przyczyn danego zjawiska, czy cechy. Dlatego trudno się od tej książki oderwać.

  1. Hehe, ja słyszałem kiedyś o porównywaniu Moniki Olejnik do Oriany Fallaci. Nie pamiętam niestety, kto wpadł na tak głupi pomysł, ale cieszę się, że takowe zestawienie szybko wyparowało i nie zaistniało w powszechnej świadomości.

    O wiele ciekawszym i bardziej zasadnym wydaje się skonfrontowanie warsztatu i dorobku Oriany Fallaci i Teresy Torańskiej. Bardzo mnie ciekawi, jaki portret obu pań wyłania się z książki Remigiusza Grzeli.

    • Remigiusz Grzela zdecydowanie skupił się na warsztacie obu reporterek i tym, co one wniosły istotnego zarówno dla dziennikarstwa, jak i dla samego postrzegania świata. Bo choć same nigdy by tego nie przyznały, to przecież dzięki nim na wiele kwestii patrzymy inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *