„Córka Wokulskiego” – Roman Praszyński

Córka Wokulskiego, Roman PraszyńskiDopisywanie dalszych ciągów znanych historii, jest zajęciem niebezpiecznym, ponieważ nie uniknie się porównywania z oryginałem. Mimo to wielu autorów kusi możliwość dodania czegoś od siebie. Tak bardzo chcielibyśmy wiedzieć, co będzie dalej, że niektórzy nie mogą się oprzeć pokusie, by  dopisać dalsze losy bohaterów, z którymi dane się nam było związać. A wielu pisarzy daje czytelnikom otwarte zakończenia, czyli materiał z którym następcy zrobić wiele.

Jedną z takich książek z nieoczywistym finałem jest „Lalka” Bolesława Prusa. Powieść uznana za arcydzieło literatury polskiej. Nie wiemy, czy Wokulski popełnił samobójstwo, wyjechał za granicę, a może poświęcił się karierze naukowej? Jeśli pisarz chciałby napisać kontynuację „Lalki” raczej nie wybierze hipotezy z samobójstwem głównego bohatera – choć z drugiej strony mogłoby to być całkiem zaskakujące: Stanisław Wokulski jako żywy trup.

W XXI wieku wydaje się, że napisano już o wszystkim. Dlatego być może tak trudno znaleźć pisarzom dla siebie jakąś niszę. Coś w czym mogli by być oryginalni. „Lalka” daje kulturze rozrywkowej wiele możliwości. Roman Praszyński postanowił to wykorzystać i przerobić na własny sposób. Otrzymujemy książkę zupełnie inną niż pierwowzór, napisaną dla współczesnych czytelników w jednym celu – by dać im sporą dawkę rozrywki.

Główna bohaterką jest Natalia Pol, która pracuje w cyrku. Kiedy dochodzi do wypadku podczas występu na linie, zostaje zwolniona z pracy. Postanawia odszukać w Warszawie swoją matkę, ponieważ młoda cyrkówka była wychowywana przez babkę. Przy okazji wplątuje się w awanturę o charakterze politycznym, w której udział wezmą szef carskiej policji, a nawet sam car Rosji.

Roman Praszyński postanowił napisać taką kontynuację „Lalki”, by nie zarzucano mu kopiowania stylu, czy poprawiania samego Bolesława Prusa. Postanowił więc napisać powieść przygodowo-sensacyjną, w której czytelnik nie tylko ma śledzić zwroty akcji, ale również dobrze się bawić. Do tego dochodzą wątki erotyczne, dosadne, by nie było niedopowiedzeń. Sceny miłosne są przerysowane, wulgarne, od razu wiemy, że chodzi o ironię. Bohaterowie nie są romantykami, a w opisach zbliżeń autor preferuje naturalizm, żeby owymi przejaskrawionymi scenami bawić i kpić z postaci.

Akcja „Córki Wokulskiego” rozpoczyna się w 1884 roku, kiedy Polska nadal jest pod carskim panowaniem. Polacy zostali ukazani w sposób pozytywny, natomiast większość Rosjan w jak najgorszym świetle. Im wyższe stanowiska zajmują, tym są głupsi i bardziej zepsuci. Widzimy też, że świat stoi u progu zmian. Powoli zastosowanie znajdują nowinki technologiczne, rodzą się pomysły, które mają sprawić, że świat stanie się lepszy. Tacy ludzie jak Wokulski i Natalia Pol mają w tym swój udział. Tytułowa bohaterka to naiwna młoda dziewczyna, której poglądy dopiero się kształtują. Widzi jednak jak niesprawiedliwie świat traktuje kobiety, posiada więc przekonania feministyczne – rodem z XXI wieku.

Najbardziej zaskoczyła mnie w tej książce Izabela Łęcka, postać ukazana w całkowicie negatywnym świetle. Autor nie pozostawił na niej suchej nitki, w „Córce Wokulskiego” jest ona oszustką na dużą skalę. W powieści spotkamy inne postaci znane z „Lalki”, ale też Bolesława Prusa, jego przybranego syna, Helenę Modrzejewską, Gabrielę Zapolską, czy Henryka Sienkiewicza.

Roman Praszyński proponuje odbiorcom pewną zabawę. Nawiązuje do dzieła Bolesława Prusa, ale skoro lalka to zabawka, dlaczego tak nie potraktować książki „Córka Wokulskiego”? Fakt, autor nieco nas prowokuje, bo posługuje się sporą ilością wulgaryzmów, nie unika scen seksu bez owijania w bawełnę. Dlaczego? Moim zdaniem by dać odbiorcom rozrywkę i jednocześnie, by nie zostać uznanym za pisarza, który próbuje dorównać Prusowi. Jeśli ktoś potrzebuje powieści napisanej w sposób ironiczny i zabawny, nie stawia „Lalki” na piedestale, znajdzie w „Córce Wokulskiego” coś dla siebie. Miałam okazję poznać tę historię dzięki autorowi, który zdecydował się na to, by wydać powieść w formie ebooka, jako Self Publishing, ale może uda się wznowić książkę na papierze?

  1. Czytałam już dawno temu i tej książce mówię stanowcze nie. Bardzo mi się nie podobała i nawet pamiętam jak rozmawiałam o niej z moją polonistką, która stwierdziła, że jak czytała to aż zęby zgrzytały.

  2. Ee, nie jestem przekonana, czy używanie wulgaryzmów w scenach erotycznych to ironia, a czysto rozrywkowy charakter tej książki to prowokacja. Czasem jeśli coś jest kiepskie – po prostu jest kiepskie. Autor nie chce dorównać Prusowi? Czyli nie chce być dobrym pisarzem? Woli pisać bzdety? Z tego, co czytałam o tej książce, z „Lalką” łączy ja tylko tytuł

    • Dlatego właśnie pisanie kontynuacji jest takie niebezpieczne. Jeśli się wybierze tę samą formę, zostanie się posądzonym o kopiowanie mistrza. Natomiast, wybór innej będzie uznawany, za świętokradztwo (przez niektórych). „Córki Wokulskiego” i „Lalki” nie da się porównać, bo to tak jakby szukać punktów wspólnych „Ulissesa” i „Zmierzchu” – zupełnie inne gatunki literackie i inni odbiorcy.

    • Widzę, że razem mogłybyśmy również stworzyć jakieś fanfiction (czy w Twoim przypadku nonfanfiction) dla „Lalki” 🙂

  3. Oj, pisanie kontynuacji takiej książki jak „Lalka”, która na stałe weszła do kanonu polskiej literatury to naprawdę karkołomne podejście. Zadanie na pewno ambitne, stąd trochę niezrozumiałe jest dla mnie podejście, że autor nie chciał dorównać twórcy. Celowo więc stworzył dzieło gorsze, słabsze?

    • Autor postanowił pójść inną drogą. Napisał powieść przygodowo-sensacyjną dla dorosłych. Dlatego też można się spodziewać, że odbiorcami będą inni czytelnicy, niż ci, którzy sięgają po „Lalkę”. Ciekawe, jaką formę wybrałby Bolesław Prus, gdyby żył współcześnie…

Skomentuj Klaudia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *