„Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk” – Angelika Kuźniak, Ewelina Karpacz-Oboładze

Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk, Angelika Kuźniak, Ewelina Karpacz-ObładzeJeśli ktoś zetknął się z poezją śpiewaną, musiał słyszeć o Ewie Demarczyk. Osobie, która traktowała publiczność, muzykę i scenę niezwykle poważnie. Tak bardzo, że nie szła na żadne kompromisy. Angelika Kuźniak, którą znam dzięki książce „Papusza” oraz Ewelina Karpacz-Oboładze, postanowiły przybliżyć nam tę niezwykłą postać. Twierdzą jednak, że nie dają odbiorcom biografii pieśniarki, a opowieść reporterską. Zresztą zaznaczają to już w tytule: „Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk”.

Skąd wziął się ten talent? Ewa Demarczyk urodziła się w 1941 roku w Krakowie i z tym miejscem czuła się najbardziej związana. Jej kariera rozpoczęła się na początku lat sześćdziesiątych, kiedy zaczęła śpiewać w studenckim kabarecie. Jednak kiedy w 1962 roku przeszła do Piwnicy pod Baranami i rozpoczęła współpracę z kompozytorem Zygmuntem Koniecznym, wtedy jej gwiazda zabłysła. Już w 1963 otrzymała nagrodę w Opolu za wykonanie piosenek artystycznych takich jak: „Karuzela z madonnami”, „Pejzaż”, „Czarne anioły”. Zresztą utwory te stały się przebojami, a dla wielu do dziś są doskonałym przykładem talentu wokalistki.

Według wielu Ewa Demarczyk mogła zrobić karierę za granicą. Kiedy śpiewała w Paryżu, w Olympii okrzyknięto ją drugą Edith Piaf. Tyle, że artystka nie chciała uczyć się francuskiego, ani rzucać studiów w Krakowie. Uznała, że woli śpiewać po polsku, dlatego nie zrobiła kariery światowej. Kiedy w 1964 wykonywała swoje utwory w Olympii – jako główna artystka, tego samego dnia na tej samej scenie, ale przed południem, śpiewali mało znani artyści – zespół The Beatles.

Przez dziesięć lat artystka związana była z Piwnicą pod Baranami. Dzięki książce „Czarny Anioł” dowiadujemy się jak wyglądały jej występy w tym krakowskim kabarecie, miejsce uznawanym za legendarne. Co robili artyści po występach? Spędzali noce w kuchni Janiny Garyckiej, gdzie dyskutowali, pili, ale właśnie tam musiało rodzić się sporo pomysłów.

Ewa Demarczyk nagrała niewiele utworów. Wszystkie jednak były pod każdym względem na najwyższym poziomie. Śpiewała do tekstów Mirona Białoszewskiego, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Za wykonanie utworu „Grande Valse Brillante” (autorstwa Juliana Tuwima) otrzymała II nagrodę na IV Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie – przegrała z Anną German.

W „Opowieści o Ewie Demarczyk” nie znajdziemy zbyt wielu informacji na temat życia prywatnego piosenkarki. Wspomniano jedynie o drugim mężu wokalistki, z którym Demarczyk związała się krótko po śmierci matki, a ten okazał się być złodziejem. Piosenkarka nie wierzyła w jego winę, dopóki nie zorientowała się, że sama została przez ukochanego okradziona. Mowa też o bliskich „czarnej madonny polskiej sceny” – matce z którą Ewa Demarczyk była bardzo mocno związana. Właśnie Janina szyła kreacje dla swojej córki. Wspomina się też ojca, po którym piosenkarka odziedziczyła talent muzyczny.

Najważniejsza jest sama Ewa Demarczyk, ale jako wokalistka. Autorki starają się opowiedzieć jaki był „Czarny Anioł” – bezkompromisowy na scenie, dający z siebie wszystko. Ewa Demarczyk potrafiła zahipnotyzować publiczność, a kiedy śpiewała nie mrużyła oczu. Domagała się od muzyków, by byli doskonale przygotowani. Nie obywało się bez awantur, zresztą współpracownicy sami je prowokowali, gdyż szybko się nauczyli, że artystka przed występem potrzebuje sporej dawki adrenaliny, bo właśnie owe kłótnie pozwalały jej świetnie śpiewać.

W książce „Czarny Anioł” wypowiadają się osoby, które pracowały z Ewą Demarczyk. Przedstawiają relację o karierze artystki. Natomiast autorki niczego nie komentują. To czytelnik musi sobie odpowiedzieć na pytanie jaka jest Ewa Demarczyk? Sama piosenkarka nigdy nie odpowiedziała na maile autorek. Już jakiś czas temu postanowiła odejść po tym, jak nie mogła prowadzić teatru na własnych zasadach. Od piętnastu lat nie udzieliła żadnego wywiadu. Dlaczego? W archiwum Teresy Torańskiej znaleziono słowa piosenkarki: „Ja się na ludziach zawiodłam”. Jak widać Angelika Kuźniak i Ewelina Karpacz-Oboładze miały bardzo trudne zadanie, ponieważ pisały o kimś, kto chciałby pozostać w ukryciu. My zobaczymy zarówno artystkę, jak i czasy w których dane jej było tworzyć.

Dziękuję Wydawnictwu Znak za książkę.

  1. Typowa gwiazda wielkiego formatu, a więc ten typ artystki, który w naszym kraju jest coraz mniej ceniony, ustępując pola wszelakiej maści gwiazdkom i gwiazdeczkom muszącym zaświecić nagim ciałem bądź błysnąć głupim tekstem, aby zaistnieć w mediach.

    Książka wydaje się bardzo ciekawa i to tym bardziej, że artystka, tak jak wspomniałaś, pragnęła chronić swoją prywatność oraz że autorki powstrzymały się od własnych komentarzy, poprzestając na prezentacji faktów.

    • Nie chce się wierzyć, że mogły być artystki, które zwyczajnie stały i śpiewały. A jednocześnie właśnie za pomocą głosu hipnotyzowały tłumy. Choć ważne były przecież słowa w interpretacji Demarczyk, inni wykonywali te same utwory, ale już nie odczuwało się tego dreszczu 🙂

    • Po lekturze tej książki uświadomiłam sobie, że Ewa Demarczyk nagrała bardzo mało płyt, a każdy utwór stał się bardzo ważny dla słuchaczy, ale też zapisał się na stałe w historii polskiej muzyki.

  2. Pingback: Warto zajrzeć 42 – anioł, szachy i Oscary | Tramwaj nr 4 książki i...

    • Nie było łatwo napisać książki o osobie, która nie chce mówić o sobie. Na szczęście autorki nie oceniają, zostawiają to czytelnikom, choć niekiedy nie wiemy co myśleć na dany temat, ponieważ osoby, które się wypowiadają mają różne zdania. Pozdrawiam 🙂

  3. Pingback: „Nietakty. Mój czas, mój jazz” – Zofia Komedowa Trzcińska | Czytam, bo chcę i już

  4. Ja słyszałam o tej książce, że to „kompilacja” w takim sensie,że jeśli ktoś interesował się osobą i tym co tworzy Demarczyk, niczego nowego się nie dowie. A więc wyszłam z założenia, że to książka dla (bardzo) młodego czytelnika, ja na Piwnicy się wychowałam więc ostrożność nie zawadzi, dlatego z chęcią wysłucham Twojego zdania, zwłaszcza jeśli jest inne od mojego i może wyprowadzić mnie z błędu.

    • Z pewnością dojrzały czytelnik więcej zrozumie z tej książki, ponieważ lepiej będzie znał artystów i bywalców Piwnicy pod Baranami. Natomiast autorki nie wszystko objaśniają, a pewne sprawy wciąż pozostawiają niedopowiedziane, każdy będzie musiał wyrobić swoje własne zdanie na dany temat. Ci, którzy już znają Ewę Demarczyk pewnie potwierdzą, albo dopełnią swoją wiedzę. Jednak dla młodszych czytelników książka nie powinna być jakimś problemem, wszystko co się dało zostało poparte wypowiedziami osób, które znają artystkę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *