Na blogu dawno nie było uwielbianego przez dzieci „Dogmana”, komiksu autorstwa Dava Pilkeya. Najpierw popularność zdobył „Kapitan Majtas”. Zabawne przygody superbohatera na opak zachwyciły młodych czytelników. Historia doczekała się również ekranizacji. Po tym przyszedł czas na zwariowanego Dogmana, policjanta z głową psa, który nie tylko broni świat przed przestępcami, ale również opiekuje się małym kotkiem, Peciem.
Część ósma komiksu nosi tytuł „Dogman. Aport z oblężonego miasta”. Od pierwszej części serii mamy do czynienia z czymś w rodzaju komiksu w komiksie. Pomysłodawcami i twórcami Dogmana są Harold i George, bohaterowie, którzy pojawiają się „Kapitanie Majtasie”. Teraz para przyjaciół czuje się niemal dorosła, gdyż w szóstej klasie należy być już poważnym i dojrzałym. Trzeba też wyrzucić wszystkie zabawki. Okazuje się to jednak zbyt trudne. Bohaterowie choć wkładają do worka na śmieci wszystko, co kojarzy im się z „dziecinadą”, szybko rozumieją swój błąd i wracają ze starymi zabawkami do domku na drzewie. A my możemy przejść do historii o Dogmanie.
Tytułowa postać nieco musiała ustąpić miejsca innemu bohaterowi, małemu Peciowi. Po tym, jak zły kot Pet się sklonował, przyszedł na świat kotek, który skradł serca wszystkich. Teraz kociak dzieli swój czas na ten z ojcem oraz psim policjantem. Duży Pet zszedł ze złej drogi na właściwą ścieżkę, ale chwilami wciąż ma problem z byciem tatą i jeszcze się uczy tej roli. Ma też problem w relacjach z własnym ojcem. Dziadek Pecia wciąż prowadzi życie złoczyńcy.
Oczywiście nie bez powodu pojawia się kolejny członek kociej rodziny. On będzie miał pewną rolę do spełnienia w tej historii. Tymczasem Pecio i Dogman chcą ratować świat przed złem. Kiedy Wróżka Wzruszka nie będzie potrafiła poradzić sobie z własnymi emocjami i uzna, że została potraktowana niesprawiedliwie, postanowi się zemścić. Będzie chciała odpłacić się światu za pomocą 22 kijanek, które traktują ją jak mamę. Tyle, że to nie są zwykłe żyjątka, a istoty obdarzone niezwykłą mocą. 
W tym momencie do akcji muszą wkroczyć nasi bohaterowie, a czytelnicy śledzą ich szalone przygody. Walka ze złem może mieć różne oblicza. Mały Pecio doskonale o tym wie. Czuje, że działać trzeba z sercem i dawać innym drugą szansę. Dobro, jakim wszystkich obdarza, okaże się najlepszym lekarstwem.
Na pierwszy rzut oka komiks autorstwa Dava Pilkeya może wydawać się niepoprawny. Prosta kreska i nieskomplikowany humor to coś, co ucieszy dzieciaki i sprawi im wielką frajdę. Dorosły może uznać, że nie ma w tym nic atrakcyjnego, ale trzeba poznać tę historię, by zobaczyć, że autor ukazuje świat pozytywnych wartości, dlatego warto dać szansę temu komiksowi. Mnie Dav Pilkey przekonał również nawiązaniami do wybitnych dzieł literatury światowej. Tłumacz, Stefan Kroszczyński, raczej nie miał łatwego zadania, ale poradził sobie rewelacyjnie. Takie smaczki i odniesienia literackie oczywiście dostrzeże tylko dorosły, dla dzieci najważniejsza będzie niesamowita przygoda, którą przeżyją podczas lektury. A w tej historii wiele się dzieje. Autor zapewnił dzieciakom wiele atrakcji, choćby w postaci ruchomych obrazków, sprawiających wrażenie animacji. Warto dodać, że nawet te kilkulatki, które nie przepadają za czytaniem, przy „Dogmanie” szybko o tym zapominają i domagają się kolejnych części. Warto wtedy im podsunąć kolejne komiksy Dava Pilkeya.

Gdzieś ostatnio mignęło mi bardzo fajne stwierdzenie – że choć my rodzice chcielibyśmy, aby nasze dzieciaki czytały tylko mądre i wartościowe rzeczy, warto czasem odpuścić i dać im się ponieść książkowym/komiksowym przygodom 🙂 Także czasem nieskomplikowany humor, prosta fabuła, ale za to niesamowita i wciągająca akcja może być doskonałym impulsem do czytania 😀
Sami sobie pozwalamy na rozrywkę, to dlaczego mamy tego zabronić dzieciom? Uważam, że takie tytuły sprawią, że gdy będą starsze, również będą sięgały po książki.