Większość dzieciaków doskonale sobie radzi z obsługą telefonów czy komputerów. Aplikacje, gry, portale społecznościowe to dla nich środowisko naturalne. Można na to narzekać, ale zwyczajnie w świecie trzeba się z tym pogodzić. Świat idzie do przodu, a młodzi ludzie są tymi, którzy jeszcze ów rozwój technologiczny napędzają. Jednak by powstawały ciekawe aplikacje, potrzebni są ludzie z wizją. Nie wystarczy być świetnym graczem, by stworzyć jeszcze lepszy program. Tego się należy nauczyć, tak samo jak matematyki czy języka polskiego.
Reshma Saujani, amerykańska prawnik i polityk, wpadła na pomysł, by do nauki programowania zachęcić dziewczęta. Dlatego założyła organizację „Girls Who Code”. Akcja objęła niemal 90 tysięcy nastolatek w Stanach Zjednoczonych. Chodzi o to, żeby zachęcać dziewczęta do tego, aby podejmowały się zadań związanych z technologiami. bo nie jest tajemnicą, że w tej dziedzinie obecnie przeważają mężczyźni. Polityk postanowiła podjąć konkretne działania, które pozwoliłyby te różnice likwidować. Reshma Saujani twierdzi: „Musimy czytać o dziewczynach takich jak my, żeby mieć odwagę próbować nowych rzeczy!” Rzeczywiście, dzięki książkom takim jak „Dziewczyny kodują” zobaczymy, że płeć nikogo nie ogranicza, nawet jeśli chodzi o technologie.
Stacia Deutsch jest autorką serii, a my sięgnęliśmy po tom pierwszy noszący tytuł „Kod przyjaźni”. Główna bohaterka książki postanowiła nauczyć się kodowania. Cel ma szczytny, pragnie pomóc wujkowi chorującemu na raka. Mężczyzna nie ma siły, by pamiętać o lekach, więc Lucy chce napisać dla niego aplikację na telefon, która będzie wysyłała mu powiadomienia przypominające o zażywaniu tabletek. Problem jest tylko jeden, na dodatkowych zajęciach z kodowania grupa wcale nie nauczyła się programowania. Dzieciaki nawet nie użyły komputerów podczas tej lekcji. Lucy po zajęciach poczuła niedosyt, wszak nie ma czasu na takie wolne tempo. Co zrobić, by to przyspieszyć? Dziewczynka postanawia uczyć się sama.
Kodowanie wcale nie jest proste. Podczas internetowej lekcji, Lucy po prostu zasypia przed komputerem. Jednak w szkole spotyka dziewczynę niezwykła przygoda. Ktoś podrzuca Lucy listy z wiadomościami, które wprowadzają ją w świat kodowania. Kto jest tajemniczym autorem listów? Okazuje się, że to ktoś kto doskonale zna Lucy, bo wiadomości są nie tylko związane z nauką programowania. Pozwalają również dziewczynie lepiej poznać własne koleżanki. Ostatecznie Lucy nie tylko zostanie wprowadzona w cyfrowy świat, ale zacieśni również stare przyjaźnie i nawiąże nowe.
Książka Stacii Deutsch nie jest podręcznikiem kodowania. Mamy do czynienia z historią, która łączy fikcję z nauką. Opowieść osadzona została w rzeczywistości świetnie znanej dziewczętom. Lucy chodzi do szkoły i ma podobne problemy, jak większość nastolatek. Chce być akceptowana przez rówieśników, pragnie mieć przyjaciółki, ale nie wszystko dzieje się tak, jakby sobie wymarzyła. Widzimy, że Lucy ma ściśle określony cel, do którego dąży. Na szczęście trafia na mądrą nauczycielkę, która potrafi zachęcić dzieci do działania. Choć podkreślałam kwestie związane z równością płciową, dla dziecka czytającego tę książkę to będzie niezauważalne, ponieważ tutaj nie ma żadnych podziałów. Na zajęcia z kodowania chodzą dziewczęta i chłopcy, a Lucy jest bohaterką szczególnie zdeterminowaną, bo zależy jej na tym, by pomóc wujkowi. Chodzi o to, że każdy może działać, byle wiedział, jakie ma marzenia oraz robił coś w kierunku ich realizacji.
„Dziewczyny kodują. Kod przyjaźni” to książka, która napisana została w sposób atrakcyjny dla młodych odbiorców. Wiele się dzieje, ponieważ Lucy rozwiązuje kolejne trudne zagadki związane z kodowaniem, więc ciekawość rośnie w miarę poznawania historii. Nauka odbywa się przy okazji, podczas rozwiązywania łamigłówek umieszczonych w tajemniczych listach. Okazuje się, że każdy może spełniać własne marzenia, byle miał odwagę, by je realizować.
Dla najmłodszych w sam raz !
Bardzo miło się mam czytało i czekamy na cd 🙂