„Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Na dwóch kółkach” – Agnieszka Mielech

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Na dwóch kółkach, Agnieszka Mielech„Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Na dwóch kółkach.” Agnieszki Mielech to już 15 tom przygód tytułowej bohaterki oraz paczki jej przyjaciół. Cykl towarzyszył moim dzieciom w dzieciństwie, ale niestety trochę już wyrosły z opowieści przeznaczonych dla osób między szóstym a dwunastym rokiem życia. Bardzo lubiłam czytać moim pociechom te historie, gdyż zawsze można było świetnie się bawić podczas lektury, a ponadto wiele się z nich mądrego nauczyć. Jako rodzic zawsze lubiłam sięgać po książki, które niosły jakieś wartościowe przesłanie. Agnieszka Mielech nigdy o tym nie zapominała, co więcej jej cykl zawsze uważałam za taki, z którego sama mogłam się czegoś nowego dowiedzieć.

Lubię jeździć na rowerze, to nie jest żadna tajemnica, więc ucieszyło mnie, że piętnasty tom z cyklu „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn” związany będzie z tym sportem. Podtytuł „Na dwóch kółkach” obiecywał mi wiele. Wyobraziłam sobie, ze nawet wiem, o czym może być. Wszystkie dzieci na okładce mają na głowach kaski, co skłoniło mnie do przypuszczeń, że w historii będzie mowa o bezpieczeństwie podczas jazdy na rowerze. A tę zapewnia właśnie kask rowerowy. Tymczasem tak oczywistymi sprawami Emi wcale nie będzie zajmowała. Okaże się, że tematem tej historii jest coś zupełnie innego, ale o kasku nikt nie zapomni.

Do Tajnego Klubu Superdziewczyn i Jednego Superchłopaka należą Emi, Flora, Faustyna, Aniela i Franek. Ta paczka przyjaciół lubi, jak coś się dzieje. Wiele zresztą już razem przeżyli i w ich ekipie nie ma nudy (to nawet ich hasło przewodnie). Dzieciaki spotykają się ze sobą, jak często się da. Nawet obowiązki szkolne i zajęcia dodatkowe nie są w stanie im przeszkodzić, przecież zawsze można zrobić coś razem w weekendy. Bywa też że dzieciaki są zmęczone, ale powodem wcale nie jest zbyt ciężka praca, a zbyt długie spędzanie czasu przed ekranami.

Tata Lucka wymyślił pewien sposób, by wyciągnąć młodych ludzi z sieci. Uznał, że zachęci swojego syna do jazdy na rowerze. Oczywiście zwyczajne pedałowanie może nie być zbyt atrakcyjne, ale szkółka rowerowa już tak. Kolega Emi wciąga się do zabawy, ale też opowiada przyjaciółce, jak miło spędza czas. Ekipa z tajnego Klubu Superdziewczyn postanawia spróbować tej aktywności. Szybko łapią bakcyla, gdyż akademia rowerowa to świetna zabawa i sportowe wyzwanie.

Dzieciakom tak się spodoba jazda na rowerze, że będą chciały spróbować rywalizacji. Jest jeszcze jedna dziewczynka, która pragnie uczestniczyć w zajęciach. To Elena, osoba z niepełnosprawnością. Dziewczyna jeździ na wózku inwalidzkim, a członkowie Tajnego Klubu zastanawiają się, jak traktować taką osobę. Kiedy poznają marzenie Eleny, nie będą potrafili się oprzeć temu, co lubią najbardziej, czyli zechcą wykonać tajną misję, czyli ułatwić dziewczynie wzięcie udziału w wyścigach kolarskich. W książce zobaczymy, jak skończy się ta przygoda.

Agnieszka Mielech po raz kolejny daje dzieciakom mądrą opowieść, osadzoną w naszej rzeczywistości. Bohaterowie są różnorodni, niekoniecznie idealni, ale pragnący tego, by wiele dobrego działo się w ich świecie. Chętnie pomagają, angażują się w działania, które wnoszą coś dobrego do życia innych. Dlatego nie zastanawiają się długo, gdy można spełnić marzenie ich nowej koleżanki. Przy okazji uczą się też, że Elena, osoba z niepełnosprawnością różni się od nich tylko tym, że nie może chodzić, ale pragnie tego samego, czyli zrozumienia i akceptacji ze strony rówieśników. Opowieść „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Na dwóch kółkach” staje się czymś więcej niż książeczką o tym, że warto jeździć na rowerze. Uwrażliwia odbiorców na problemy dzieci z niepełnosprawnością. Agnieszka Mielech tego przesłania nie daje wprost. Dzieciaki same wyciągną odpowiednie wnioski. Najpierw będą się jednak świetnie bawić, gdyż w piętnastej części przygód Emi i jej paczki nie brakuje humoru. Dzieje się wiele, a odbiorcy szybko wpadają w wir wydarzeń. Do tego liczne czarno-białe ilustracje Magdaleny Babińskiej uprzyjemniają i ułatwiają odbiór tej historii. Myślę, że warto podsunąć ją tym młodym czytelnikom, którzy poszukują w książkach czegoś więcej niż dobrej zabawy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *