„Gajcy. W pierścieniu śmierci” – Stanisław Bereś

Gajcy. W pierścieniu śmierci, Stanisław BereśStanisław Bereś jest historykiem literatury, profesorem Uniwersytetu Wrocławskiego. Publikował wywiady z Tadeuszem Konwickim, Stanisławem Lemem i Andrzejem Sapkowskim. W kręgu jego zainteresowań znajduje się Tadeusz Gajcy. Wcześniej opublikował na jego temat monografię „Uwięziony w śmierci. O twórczości Tadeusza Gajcego”, która była skróconą wersją jego rozprawy habilitacyjnej. Teraz możemy sięgnąć po bardzo obszerną książkę Stanisława Beresia: „Gajcy. W pierścieniu śmierci”.

Co można powiedzieć na temat człowieka, który żył zaledwie dwadzieścia dwa lata? Tadeusz Gajcy zginął w 1944 roku, podczas powstania warszawskiego. Należał do pokolenia Kolumbów, czyli ludzi urodzonych około 1920 roku, którzy „odkryli nieznany wcześniej kontynent terroru, cierpienia, strachu i śmierci. Ale też braterstwa, miłości, poezji i bohaterstwa”. Gajcy przeżył znacznie więcej, niż przeciętna osoba w jego wieku. Wprawdzie zostało po nim niewiele utworów, bo około setki, to właśnie on doczekał się siedmiusetstronicowej monografii. Dlaczego? Ze względu na wyjątkowy talent i mit, jaki powstał wokół tej postaci (i całego pokolenia).

Najpierw poznamy życiorys poety. Dowiemy się, że jego pradziadek, posiadacz ziemski, przehulał cały majątek (oprócz domu na Marymoncie). Z kolei ojciec był zwykłym robotnikiem, ale pisywał wiersze. Natomiast wuj Stanisław Zmarzlik, zdobył rozgłos jako baletmistrz. Matka Gajcego była akuszerką, dlatego główną opiekę nad Tadeuszem sprawowała religijna babcia. Nic dziwnego, że poszedł do liceum Ojców Marianów na Bielanach, w tym samym czasie uczył się tam Wojciech Jaruzelski.

Stanisław Bereś kreśli sylwetkę przyszłego poety, pokazując ją przez pryzmat ludzi, którzy mieli z nim kontakt. Ów obraz nie jest jednoznaczny. Gajcy wywoływał skrajne emocje: od uwielbienia poprzez wrogość. Wśród wielbiących młodego poetę znacznie więcej było kobiet. Czy Tadeusz przywdziewał maski, czy może inni zazdrościli mu talentu? Nawet co do kwestii ubioru świadkowie nie są zgodni. Część uznawała go za eleganckiego młodego człowieka, inni widzieli w nim zakompleksionego, biednie odzianego poetę.

Podczas lektury książki poznajemy pokolenie młodych ludzi żyjących w czasie wojny. Widzimy ich codzienność, ale istotne okażą się również poglądy polityczne. Tutaj nad postacią Gajcego pojawia się cień. W 1941 roku został członkiem konspiracyjnej organizacji Konfederacja Narodu. Tworzył i publikował w piśmie „Sztuka i Naród”, a potem został jej naczelnym redaktorem. Problem polega na tym, że organizacja i jej pismo miały charakter nacjonalistyczny i antysemicki.

Stanisław Bereś dokładnie opisuje w jaki sposób reagowali inni poeci na twórców „Sztuki i Narodu”. Przede wszystkim skupia się na dokładnym przedstawieniu krytycznego nastawienia Czesława Miłosza wobec tych autorów. Badacz pokazuje jednak, że samego Gajcego trudno zaszufladkować do tej skrajnie prawicowej ideologii. Czytając monografię widzimy, że poglądy Gajcego ewoluowały. Najważniejsza była sama poezja.

Autor książki bardzo dokładnie analizuje twórczość Tadeusza Gajcego. Wiersze wydane w podziemiu w tomikach  „Widma” i „Grom powszedni” okazały się oryginalne, a Bereś dowodzi, że warto przyjrzeć im się dokładnie, przeczytać je na nowo. Cała twórczość poety bywa szufladkowana, ale badacz stara się przedstawić nam, jak stopniowo zmieniała się i w którym kierunku zmierzał autor wiersza „Święty kucharz od Hipciego”.

W monografii na temat Tadeusza Gajcego zaskoczyć może czytelników, jak bardzo skomplikowana okazała się opisywana postać. Stanisław Bereś burzy mity i stereotypy, byśmy lepiej zrozumieli poetę, a jednoczenie mieli świadomość ograniczeń, które nie pozwalają na jednoznaczną ocenę. Na pierwszym miejscu pojawi się twórczość Gajcego. Poezja katastroficzna, ale też groteskowa, czy o wizyjnym i baśniowym charakterze. Stanisław Bereś w książce „Gajcy. W pierścieniu śmierci” skupia się na jednej postaci, ale pokazuje znacznie więcej, bo całe pokolenie rówieśników poety. Książka z pewnością najbardziej zainteresuje osoby, które chcą dowiedzieć się więcej o tej postaci i poznać jego życie i twórczość. Warto sięgnąć po tę książkę również z tego powodu, by zobaczyć, jak autor monografii zmierzył się z mitem.

  1. To zawsze budujące, kiedy artysta, mimo skromnego dorobku i talentu, którego niestety nie udało się w pełni zaprezentować, doczekuje się tak szerokiej monografii. Z jednej strony, szkoda, że wojna przerwała życie Grajcego i zabrała dzieła, których jeszcze nie napisał, z drugiej zaś nie wiadomo do końca jak wyglądałaby egzystencja artysty w okresie PRL-u.

    • Na szczęście owa monografia nie jest hołdem złożonym poecie. Stanisław Bereś pokazuje również to, co kontrowersyjne i nie boi się o tym mówić wprost. Natomiast po lekturze tej książki łatwo można zauważyć, w jak krótkim czasie Gajcy potrafił się rozwinąć z wierszoklety po poważnego pisarze. Gdyby przeżył i utrzymał takie tempo rozwoju… Cóż, pozostaje nam jedynie wyobraźnia, co mogłoby być dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *