„Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey” – Dionisios Sturis, Ewa Winnicka

Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey, Dionisios Sturis, Ewa WinnickaKażdy z nas kogoś, kto wyjechał za granicę z powodów ekonomicznych. Czy wszyscy osiągnęli to, co planowali? Ułożyli sobie życie na nowo i doczekali finansowej stabilizacji? Życie na emigracji oznacza nie tylko zyski, ale również jakąś utratę. Wyjeżdżając, ludzie  zostawiają rodziny, znajomych, wyrywają czasami swoje korzenie, by osiąść w obcym im miejscu. Dionisios Sturis i Ewa Winnicka postanowili przyjrzeć się jednej z takich rodzin, takiej w której wydawać by się mogło, że odniosła sukces. Dlaczego zatem Damian Rzeszowski zamordował swoją żonę, dzieci i osoby, które przyszły do niego na grilla? Autorzy poszukiwali odpowiedzi i zebrali wszystko w reportażu „Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey”.

Kilka lat temu tą sprawą żyła cała Polska, ale nie tylko. Damian Rzeszowski wyemigrował na wyspę Jersey i tam pracował w pocie czoła, by utrzymać żonę i dzieci. Cała rodzina mieszkała razem. Sąsiedzi uważali parę za normalne, kochające się małżeństwo. Iza zajmowała się domem i dziećmi, a Damian po pracy angażować się w opiekę nad pociechami. Wydawał się czułym ojcem i mężem.

Do zbrodni doszło w sierpniu 2011 roku. Damian Rzeszowski zabił w sumie sześć osób. Na wyspie Jersey wszyscy pamiętają, co robili tego feralnego dnia. Dla mieszkańców  to wydarzenie było niewyobrażalne. Takie rzeczy się nie zdarzały, wszędzie indziej, ale nie na tej wyspie. Bo Jersey ma się kojarzyć ze spokojem. Najbogatsi przyjeżdżają tutaj dla raju podatkowego, ci biedniejsi w poszukiwaniu pracy. Wyspa leży blisko Francji, jest jedną z Wysp Normandzkich, ale to terytorium zależne Wielkiej Brytanii. Jersey słynie z uprawianych tu ziemniaków, a także krów rasy Jersey.

Autorzy książki zaczynają od opisu zbrodni. Niemal od razu dowiadujemy się, co się zdarzyło na wyspie. Widzimy oczami świadków, kto trzyma nóż i zadaje ciosy. Po co zatem pisać o tym dalej? Tak naprawdę nic nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Dionisios Sturis oraz Ewa Winnicka nie mają zamiaru pisać o tym, co zrobił Damian Rzeszowski w tabloidowym stylu. Nie chodzi o szukanie sensacji. Rozkładają problem na czynniki pierwsze, dzięki czemu czytelnik szybko sobie uświadamia, że chodzi o coś więcej niż pytanie, kto zabił.

Podczas lektury reportażu nieustannie zastanawiamy się, dlaczego doszło do morderstwa, a następnie czy mężczyzna, który to zrobił, był poczytalny. Autorzy pójdą jeszcze dalej, żebyśmy mogli wyrobić sobie zdanie na ten temat. Opowiedzą o tym, jak żyje się na wyspie Jersey, jakie obowiązują tam zasady. Okazuje się, że choć to teren zależny od Wielkiej Brytanii, to nie należy do UE, a rządzi się innymi prawami. Zobaczymy, że rodzina Rzeszowskich wcale nie była idealna, ale wołała o pomoc. Czy otrzymała wsparcie?

Bardzo ważne jest tutaj tło społeczne. Do zbrodni nie dochodzi w próżni, a konkretnym miejscu, dlatego istotny jest ów kontekst. Kluczowe jest jednak pytanie, czy Damian Rzeszowski był świadomy tego, co robił, zabijając dzieci, żonę, teścia, przyjaciółkę i jej córeczkę? Autorzy zabierają czytelników na sam proces. Sąd Królewski w Saint Elier udostępnił reporterom siedemdziesiąt godzin nagrań, które obejmują wszystkie dziesięć dni procesu. My otrzymujemy je w formie zapisków, w skróconej, choć niemodyfikowanej wersji. 

Czy Damian Rzeszowski zabijał a może mordował? Jeśli cierpiał na silną depresję, słyszał tytułowe głosy, w związku z czym w momencie dokonywania zbrodni miał ograniczoną poczytalność? Dlaczego co chwilę zmieniał zeznania w sprawie słyszanych przez siebie głosów? Czy oznacza to, że zmyślał, by uniknąć kary? Autorzy reportażu patrzą na sprawę wnikliwie, z wielu perspektyw. Dokładnie przyglądają się śledztwu, ale też oddalają się, by zerknąć szerzej na całą społeczność wyspiarską. Obraz musimy wyrobić sobie sami. Natomiast książkę czyta się jak mroczny i mocny kryminał, choć jednocześnie jest to też opowieść o tym, co zmienia się w życiu człowieka, który zmienił środowisko i znalazł się w innej rzeczywistości. Autorzy burzą nasze wyobrażenia dotyczące wyjeżdżających za granicę, jako ludzi sukcesu. Pokazują tę ciemną stronę, bo dla wielu emigracja oznacza większy stres, depresję, poczucie wyobcowania, rozpad związków, czy przemoc domową. Dlatego reportaż „Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey” to coś więcej niż tylko opowieść o zbrodni.

  1. Lektura tego reportażu musi być wstrząsającym wrażeniem. Ale warto chyba przekonać się, co może doprowadzić do tego, że pozornie normalny człowiek zaczyna zarzynać rodzinę i najbliższych.

    • Sięgając po tę książkę, ciekawa byłam, czy autorom uda się oddzielić sensację od rzetelnego tekstu reporterskiego. Zaczyna się od mocnego akcentu, jak z powieści kryminalnej, ale tak naprawdę chodzi tu przede wszystkim o poszukiwanie przyczyn, które doprowadziły do tej tragedii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *