Książki Margaret Atwood, które czytałam do tej pory, zaliczyć można było do fantastyki naukowej. Natomiast akcja powieści „Grace i Grace” rozgrywa się w XIX wieku. Książka została oparta na prawdziwych wydarzeniach. Anglojęzyczne społeczeństwo żywo interesowało się sprawą morderstwa Kinneara i Montgomery, którego dokonano w 1843 roku. Atrakcyjna szesnastolatka, Grace Marks, została uznana winną współudziału w brutalnym morderstwie swojego pracodawcy oraz jego gospodyni. Zbrodni dokonać miał James McDermott. Mężczyzna nie uniknął stryczka, a Marks otrzymała dozywocie.
Margaret Atwood w „Grace i Grace” portretując tytułową bohaterką postanowiła przyjrzeć się nie tylko tej zbrodni, ale także czasom i społeczeństwu. Główna postać twierdziła, że nie pamięta nic z momentu samego morderstwa. Czy rzeczywiście tak było? Na temat winy panny Marks zdania były podzielone. Grace wzbudzała skrajne uczucia. Jedni widzieli w niej ofiarę, inni uznawali ją za morderczynię. Skąd to się brało? Okazuje się, że w XIX wieku widziano w kobietach istoty o dwoistej naturze. Albo były w nich anioły, albo kusicielki – demony w ludzkiej skórze.
Kim była Grace Marks zanim doszło do zbrodni? Margaret Atwood pokazuje dziewczynę doświadczoną przez życie. Pochodząca z Irlandii i wywodząca się z niskiej warstwy społecznej nie miała przed sobą świetlanej przyszłości. Alkoholizm ojca pogłębił tylko ubóstwo rodziny. Wyjazd do Kanady stanowił pierwszy krok ku lepszemu życiu, ale podczas podróży zmarła matka Grace. Kiedy rodzina dotarła do Ameryki, nic nie było takie, jak oczekiwała rodzina Marks. Sytuacja dziewczyny nie poprawiła się, a bohaterka została służącą. Im bardziej dorastała, tym więcej dostrzegała niesprawiedliwości. Jej najlepsza przyjaciółka umarła, po tym jak próbowała pozbyć się niechcianej ciąży. Grace nie zrozumiała dlaczego tak się stało. Dostrzegła za to, że zasady obowiązujące w tym świecie nie dawały kobietom takich samych praw, jak mężczyznom.
Grace trafia do wiezienia w Kingston. Jej amnezja intryguje młodego lekarza, który chciałby zagłębić tajniki ludzkiego umysłu. Doktor Simon Jordan postanawia odbyć szereg rozmów, które dotyczyć będą przeszłości więźniarki. Krok po kroku podczas sesji będą się zbliżać ku najważniejszej chwili. Czy Grace przypomni sobie moment, w którym doszło do morderstwa? Jakie wrażenie wywrze kobieta na lekarzu? Czy uda mu się osiągnąć cel i zrozumieć więźniarkę?
Powieść „Grace i Grace” pozwala czytelnikowi lepiej poznać dziewiętnastowieczną mentalność. Widzimy jak traktowano kobiety. Z tytułową postacią był jednak jeden problem. W żaden sposób nie pasowała do obowiązujących schematów, a nie miała szans, by zostać zrozumianą. Margaret Atwood przypomina czytelnikom, w jakiej fazie rozwoju znajdowała się wtedy nauka. Doktor zajmujący się ludzkim umysłem wciąż był pionierem w tej dziedzinie. Modne były seanse spirytystyczne, czy hipnoza. Sama Grace dla jednych była obłąkana, inni uważali ją za histeryczkę, albo kusicielkę. Dzięki temu, że istniała prasa, sensacyjne wiadomości mogły dotrzeć pod strzechy. A takie wydarzenie jak brutalne morderstwo pary, którą uznano za kochanków, wywoływało wiele emocji. Okazuje się, że pod tym względem nic się nie zmieniło. Nikt bowiem nie pytał o przyczyny zbrodni.
Surowe zasady moralne obowiązujące w XIX wieku tylko pozornie dotyczyły wszystkich. Margaret Atwood w powieści „Grace i Grace” pokazuje jak bardzo to wszystko było obłudne. Nie dość, że więcej wolno było mężczyznom, to jeszcze wiele zależało od warstwy społecznej do której się należało. Kobiety w tym społeczeństwie niewiele miały do powiedzenia. Ich życie było zniewolone. Łatwo zapomnieć, jakie zagrożenia niesie patriarchalny świat. Margaret Atwood przestrzega przed tym, tym razem zabierając nas w podróż w przeszłość.
„Grace i Grace” powraca ostatnio tryumfalnie na literackie salony za sprawą serialu, który powstał na podstawie książki. Nie czytałem jeszcze tej powieści, ale jeśli tylko pojawi się w mojej bibliotece, to na pewno po nią sięgnę.
Seriale oparte na książkach sprawiają, że wracamy do tych tytułów, które mogły troszkę zaginąć w zalewie nowości. Na szczęście książki Atwood ani trochę się nie starzeją i wciąż są aktualne.