O książkach Anny Sakowicz staram się pisać, gdy tylko pojawiają się w księgarniach. Pisarka wydaje w tej chwili w dwóch wydawnictwach i wydawać by się mogło, że pragnie dotrzymać kroku tym najbardziej płodnym pisarzom. Sytuacja jednak jest bardziej złożona, niż może się wydawać przeciętnemu pochłaniaczowi książek. Trzy premiery pod koniec roku kalendarzowego to wynik pandemii. Trudno przewidzieć, co będzie jutro, kupno książek schodzi na dalszy plan. Wydawnictwo Edipresse zdecydowało, że najpierw będzie można sięgnąć po premierowe tytuły powieści Anny Sakowicz w formie audiobooków i ebooków. „Grzeczna dziewczynka” od 20 listopada jest do nabycia właśnie w ten sposób, dopiero później pojawi się tradycyjna, papierowa książka. Czas pokaże, czy to dobre rozwiązanie.
Główną bohaterką powieści Anny Sakowicz jest pisarka, Miranda Dobson. Pod tym pseudonimem ukrywa się Mirosława Świerk, kobieta dojrzała, która wyrobiła już sobie nazwisko. Po jej książki sięgają głównie kobiety spragnione powieści obyczajowych z nutą romansu. Tymczasem w ustabilizowane życie pisarki wkradają się po cichu dwaj niezależni od siebie intruzi. Pierwszym jest Alzheimer. Miranda, gdy dowiaduje się, że jej mama cierpi na tę chorobę, obawia się, że może w pakiecie genów również otrzymała Alzheimera. Ćwiczy zatem mózg, próbując zapamiętać jak najwięcej rzadko używanych słów. Drugim niezbyt chętnie widzianym gościem w życiu pisarki staje się jej dziewięćdziesięcioletnia babcia.
Starsza pani okazuje się żywiołem nie do opanowania. Dla ludzi z zewnątrz słodka, miła i usłużna. Rodzina zna jej prawdziwe oblicze, tyrana nie znoszącego sprzeciwu. Babka Zuzanna zapowiada przyjazd na kilka dni. Miranda liczy, że jakoś to wytrzyma. Jeszcze nie wie, co ją czeka ze strony staruszki. Przez ostatnich parę lat babcia i wnuczka nie utrzymywały bliższego kontaktu.
Czterdziestoletnia pisarka skupić się musi na ważniejszych kwestiach. Jak pomóc ojcu opiekującemu się chorą żoną? Pozostaje jeszcze życie zawodowe. By móc się utrzymać, trzeba poświecić wiele godzin na pisaniu. Co zrobić z „dzikim Hunem” (babką Zuzanną), która nie dość, że rozprasza Mirandę, to jeszcze stara się ją swatać? Życie osobiste głównej bohaterki praktycznie nie istnieje. Wiele lat po rozwodzie, wciąż nie znalazła drugiej połowy. Tymczasem do jej miasta na spotkanie z czytelnikami przyjeżdża pisarz, jej dawna miłość. Kiedy wydawać by się mogło, że coś z tego może zaiskrzyć, autorka odkrywa drugie oblicze Lucjana. Ich burzliwa znajomość stanie się pożywką dla mediów i wywoła skandal.
Anna Sakowicz w swojej najnowszej powieści poruszyła temat, o którym pisała już w powieści dla dzieci „Listy do A.”. Chodzi o chorobę Alzheimera, którą pisarka zna z perspektywy opiekuna. Na tę nieuleczalną chorobę w Polsce cierpi 350 około tysięcy osób. Nie oznacza to jednak, że istnieje jakieś specjalne wsparcie dla chorych i ich opiekunów. Trzeba sobie radzić samemu. Jak trudne to zadanie, widać właśnie w „Grzecznej dziewczynce”. Matka Mirandy stopniowo znika, bo świadomość zabiera jej Alzheimer. Bliscy robią co mogą, żeby pomóc, ale są bezsilni. Trzeba zmagać się z trudną codziennością. Ratunkiem okaże się dzienny dom opieki, ale nie każdy może się tam dostać i nie w każdym mieście znajdziemy taką placówkę.
„Grzeczna dziewczynka” to powieść obyczajowa. Widzimy trudne położenie głównej bohaterki, ponieważ opieka nad starszymi i schorowanymi ludźmi nie należy do najłatwiejszych. Miranda ma wrażenie, że jej własne pragnienia przestały istnieć. Jej ojciec stwierdzeniem „witaj w klubie” udowadnia, że nie jest jedyna. Anna Sakowicz nie ukrywa tej gorzkiej rzeczywistości. Opieka nad chorymi ludźmi to często temat tabu, zwłaszcza kwestie przyziemne, takie jak zmienianie pampersów. Jednak w powieści nie zabraknie humoru. Napięcie rozładowuje energiczna seniorka, która mimo dziewięćdziesiątki na karku nie raz nas rozbawi, choć dla głównej bohaterki będzie prawdziwym utrapieniem. Powiedzonka staruszki są warte zapamiętania (mnie rozbawiła wypowiedź babci, że wirus to nie choroba, bo tak naprawdę trzeba się bać tyfusu – widać wyraźnie, że mamy do czynienia z zupełnie innym pokoleniem). Anna Sakowicz w swej powieści poprzez żywy język, liczne dialogi sprawiła że bohaterowie są niezwykle wiarygodni, czujemy się niemal tak, jakby stali obok nas. „Grzeczna dziewczynka” na pozór wydaje się powieścią dla kobiet, ale nie warto dać się zwieść okładce. Pisarka również porusza kwestie związane z literaturą, postrzeganiem pisarstwa kobiecego przez drugą płeć. Nawet Olga Tokarczuk w ostatniej swojej książce stwierdziła, że kobiety czytają częściej niż mężczyźni. Szkoda jednak, że wciąż nie docenia się tej literatury.
Jestem zdania ,że bezpośredniość Anny Sakowicz sprawia ,że sięga się po jej ksiażki…Ja jeszcze czuje dreszcze po jej książce Na dnie duszy,gdyż ta powieść Mnie zadziwiła i głęboko dotknęła mej duszy ,że musiałam dużo rzeczy przemyśleć…współcześni pisarze mają coś z naszej rzeczywistosci– dostrzegają to co nas otacza i często ich samych i to jest według mnie petarda na nasze współczesne czasy– naturalność i otwartość czego mocno potrzebujemy … 👌👌👌