„Grzeczne dłonie i Wszystko, co dobre, i wszystko, co złe na świecie” – Ana Dragu, Eduard Dragu

"Grzeczne dłonie i Wszystko, co dobre, i wszystko, co złe na świecie" - Ana Dragu, Eduard DraguWychowywanie dzieci nie jest łatwym zadaniem. Rodzic staje przed pewnym wyzwaniem, gdyż ma do czynienia z żywą istotą, na którą wpływa w jakimś stopniu. Nie zawsze wszystko dzieje się zgodnie z naszym wyobrażeniem. Droga bywa trudna, zawsze pojawiają się jakieś wyboje. Co jednak zrobić, gdy tych problemów jest tak ogromna ilość, że aż przytłaczają? Ana Dragau w książce „Grzeczne dłonie” pisze o tym, jak wyglądało wychowywanie dziecka w spektrum autyzmu w Rumunii, jej syn Eduard dodaje do tej publikacji swój rozdział zatytułowany „Wszystko, co dobre, i wszystko, co złe na świecie”.

Główną część książki dotyczy części „Grzeczne dłonie” napisanej przez Anę Dragau. Poznajemy historię opowiedzianą przez matkę na temat chłopca, Saszy. Kobieta ma już córkę, a kolejne dziecko przychodzi na świat w trudnym momencie. Kobieta zostaje sama z dwojgiem dzieci. Szybko odkrywa, że Sasza jest inny. Początkowo nawet jest łatwo, ponieważ chłopiec nie płacze, nie marudzi. Z czasem jednak staje się to niepokojące. Podczas pierwszych urodzin reaguje krzykiem na odśpiewywane przez rodzinę „Sto lat”.

Dziecko otrzymuje w pewnym momencie diagnozę: spektrum autyzmu. Dla matki ma to o tyle znaczenie, by szukać informacji. Uczy się, co może zrobić, by pomóc Saszy. Trudności zaczynają się piętrzyć, a o pomoc nie ma szans. Narratorka pokazuje również swoją samotność, wyalienowanie, bo dla takich kobiet jak ona, nie ma najmniejszego wsparcia. Zdarzają się owszem słowa współczucia, ale tu chodzi o system, w którym wszystko trzeba dosłownie wyszarpywać. Lekarze nie mają odpowiedniej wiedzy, w czasie, kiedy Sasza jest malutki, a matka szuka pomocy u najlepszych znawców tematu. W czasie, o którym mowa, trudno znaleźć rzetelne informacje w internecie, czy specjalistyczne książki. "Grzeczne dłonie i Wszystko, co dobre, i wszystko, co złe na świecie" - Ana Dragu, Eduard Dragu

Brak wsparcia systemowego, wiedzy, potęgują poczucie chaosu, a przecież każde dziecko z autyzmem jest inne i potrzebuje indywidualnego podejścia. Ana Dragau opowiada o tym, co przechodzi samotna matka, której syn okazuje się dzieckiem posiadającym dar i przekleństwo słuchu absolutnego. Chłopiec komunikuje się początkowo poprzez muzykę, świetnie sobie radzi powtarzając ze słuchu melodie na pianinie, choć przez kilka dni boi się w ogóle podejść do instrumentu, jaki pojawia się w jego domu. Później będzie szkoła muzyczna, do której najpierw trzeba zdać egzaminy, a potem się utrzymać. Największy stres przeżywa matka, której intuicja podpowiada, by nie oszałamiać dziecka lekami, a dążyć do tego, by dziecko coraz lepiej funkcjonowało w społeczeństwie, by uczyło się i poznawało niepisane reguły, które innym nie sprawiają najmniejszej trudności.

Empatia przychodzi nam niekiedy z oporami. Zwłaszcza, gdy widzimy zupełnie obcych ludzi, wtedy łatwo oceniać. Widzimy „niegrzeczne” dziecko i nieporadną matkę. Nie rozumiemy, co tak naprawdę kryje się za daną sytuacją. Osoba z autyzmem przeżywa swoje trudności, a ktoś bliski próbuje mu pomóc. Kiedy zrozumiemy, co się dzieje, jest już nieco łatwiej wyrzucić z umysłu kwestię przypisywania niepotrzebnych łatek. Ana Dragu nie ukrywa tego, jak była traktowana, co musiała przejść ona, a co jej dziecko. Dzisiaj autorka książki wspiera inne rodziny. Założyła „Micul prinț” w Bystrzycy: jeden z najważniejszych rumuńskich ośrodków działających na rzecz autyzmu. Pokazuje autyzm nie jak chorobę, a różnorodność.

„Grzeczne dłonie” oparte są doświadczeniach autorki, jako matki. Sasza jest fikcyjnym bohaterem, ale również syn pisarki otrzymuje możliwość pokazania samego siebie. W rozdziale „Wszystko, co dobre, i wszystko, co złe na świecie” opowie nam, co jest dla niego istotne, czym się zajmuje. Dziś Eduard jest już dorosłym człowiekiem i inspiruje nas swoimi wypowiedziami podkreślając, jak ważna jest nadzieja i marzenia. Ana Dragau z poetki stała się ekspertką od własnego dziecka, a lata trudnych doświadczeń i wiedzę przełożyła na pomoc innym. Cieszę się, że powstają takie publikacje i możemy po nie sięgnąć. Dzięki Festiwalowi Literacki Sopot miałam też okazję, by posłuchać autorów książki, udało się nawet zamienić z nimi kilka słów.

PS Książkę na język polski przełożył Dominik Małecki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *