„Herezje chwalebne” to debiutancka powieść irlandzkiej autorki, Lisy McInerney. Książka zdobyła prestiżową nagrodę Baileys Women’s Prize, pokonując bardzo popularne „Małe życie” Hanyi Yanagihary. Jednym z tematów, jaki podjęła Lisa McInerney jest kwestia wyznawanej religii. Autorka pokazuje katolicką Irlandię w sposób ironiczny oraz obrazoburczy. Nie krytykuje samej wiary, ale odsłania hipokryzję i zakłamanie osób, które uważają siebie za osoby postępujące zgodnie z zasadami wyznawanej religii.
Akcja powieści rozgrywa się w irlandzkim mieście Cork. Poznajemy bohaterów z nizin społecznych, którzy z dawno się rozminęli z zasadami znanymi z dekalogu. Istnieją relacje rodzinne, ale są one bardzo trudne. Właśnie na nich skupia się Lisa McInerney. Jednym z najważniejszych bohaterów jest chłopak, który dopiero poznaje świat. Jednocześnie, mimo młodego wieku, Ryan niewiele dobrego doświadczył w życiu. Stracił matkę, a jego stosunki z ojcem są, delikatnie mówiąc, napięte.
Ojciec chłopaka to typowy nieudacznik. Tony zdaje sobie sprawę z własnych słabości i stara się je ukrywać. Rozładowuje frustracje na słabszych i Ryan doświadcza tego na własnej skórze. Trudno się dziwić, że chłopak źle się czuje we własnym domu i szuka pocieszenia w narkotykach. Zajmuje się też dilerką, bo raczej nie może liczyć na wsparcie finansowe ojca. Kiedy nastolatek chce przeczekać pod domem, aż pijany Tony zaśnie, Ryana do swojego domu zaprosi wścibska sąsiadka Tara, prostytutka z zawodu.
Takich barwnych postaci znajdziemy w „Herezjach chwalebnych” znacznie więcej. Będziemy mieli okazję poznać dawnego znajomego Tony’ego. Kiedy Jimmy spotka po latach ojca Ryana, postanawia wykorzystać mężczyznę i zleca mu pewne zadanie. Okazuje się, że matka Jimmy’ego zabiła przed chwilą człowieka, który wtargnął do jej domu. Maureen jako broni użyła jednego z dewocjonaliów, które wpadł jej akurat pod rękę. Zadaniem Tony’ego Cusacka było posprzątanie po tym, co się wydarzyło. Jimmy’emu nie wolno odmawiać, bo inaczej można źle skończyć. Ojciec Tony’ego nie ma zatem wyjścia.
Czego w takim razie dokonał w swoim życiu Tony? Doczekał się sześciorga potomków, ale trudno go podejrzewać o to, że dobrze wychowa swoje dzieci. Beznadziejna sytuacja dotknęła również Maureen. Ona ma świadomość tego, że jej syn został bandytą i nigdy nie obdarzy jej prawdziwą synowską miłością. Wprawdzie Jimm’y otacza ją opieką, ale kobieta wie, że nie jest w stanie naprawić tej relacji. Uczucia syna nie miały prawa się rozwinąć, ponieważ odebrano jej Jimmy’ego kiedy był malutki.
Najważniejszą postacią w powieści staje się Ryan. Akcja rozgrywa się w ciągu pięciu lat, a czytelnicy śledzą przedwczesne dojrzewanie chłopaka. W jego życiu niewiele dzieje się dobrego. Oglądamy jego trudne relacje z ojcem, wkraczanie do świata przestępczego. Czy uratuje go miłość do Karine?
Bohaterowie książki „Herezje chwalebne” żyją w świecie obdartym z jakiejkolwiek świętości. Nie ma tu miejsca na litość, darowanie win, czy pocieszanie. Obwiązuje zasada „oko za oko”. A jednak w burdelach znajdziemy dewocjonalia, Biblię natomiast wykorzystuje się w niekonwencjonalny sposób. Tutaj kościoły się pali, a religia kojarzy się wyłącznie z hipokryzją. Między innymi przez nią bohaterowie cierpią. Maureen odebrano dziecko, ponieważ było nieślubne. Jimmy odebrał wychowanie katolickie, dlaczego zatem został przestępcą? Obłuda doprowadziła do tego, że postacie popełniają błędy rodziców i nie mogą wyjść z tego kręgu zła. A jednak właśnie tych znajdujących się na samym dnie Lisa McInerney zauważa i oddaje im głos.
Powieść „Herezje chwalebne” nie należy do najłatwiejszych. Otrzymujemy brutalną powieść, w której nie brakuje wulgaryzmów, ponieważ mamy do czynienia z ludźmi, których życie nie jest usłane różami. Układamy sobie historię ich upadku i widzimy, że przyczyny takiego stanu rzeczy są bardzo złożone. Bohaterowie dokonują złych wyborów, błądzą, ale nie mają nikogo, kto potrafiłby ich z tego wyciągnąć. Lisa McInerne pisze o tym w sposób odważny, nie obawiając się podejmowania tematów wciąż uważanych za tabu. Obnaża ludzkie zakłamanie, bo wiele zła dzieje się w imię dobra. Pisarka posługuje się ironią, niekiedy nawet komizmem, w ten sposób nieco łagodzi ukazaną tu rzeczywistość. Dostrzega ludzi bez przyszłości i opisuje tych niewidzialnych, którym nie poświęca się uwagi. Mimo tego, że krytykuje irlandzki kościół katolicki, to jednocześnie właśnie tu dostrzegamy to, co w chrześcijaństwie powinno być najważniejsze.
Jedyna irlandzka pisarka, której twórczość dotychczas poznałem to Iris Murdoch. Ale po Twojej recenzji czuję się zachęcony, by skosztować także prozy Lisy McInerney. Interesujące jest to, że w swoich książkach Murdoch również b. często porusza temat wiary, religijności – ciekawie byłoby pod tym kątem porównać obie autorki.
Z książek Murdoch miałam okazję poznać „Czarnego księcia”, ale było to tak dawno temu, że już niewiele pamiętam. Ciekawa jestem, czy obie pisarki łączy coś więcej niż tylko pochodzenie.