Wiele osób zastanawia się dlaczego poezja nie wywołuje dzisiaj takich emocji jak kiedyś? Wydaje się, że zamiast autorytetów wolimy celebrytów, a o wierszach dyskutują tylko specjaliści w swoim wąskim gronie. Po co zatem pisać biografię poetki, która żyła w poprzednim wieku? Joanna Kuciel-Frydryszak w książce „Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie” postanowiła pójść pod prąd i pokazać nam nieco już zapomnianą postać. Szybko się okaże, że otrzymujemy ciekawy portret niezwykłej kobiety.
Jeśli chodzi o Kazimierę Iłłakowiczównę, to wiele kwestii przez lata okrytych było mgłą tajemnicy. By określić datę urodzin przyszłej poetki, autorka biografii musiała przeprowadzić śledztwo. Iłła ową datę zmieniała. Kolejnym problemem stał się fakt, że Kazimiera była nieślubnym dzieckiem. Pod koniec XIX wieku było to wielką hańbą, a konsekwencje ponosił również owoc z takiego zakazanego związku. Dlatego Kazimiera miała rodziców oficjalnych i nieoficjalnych. Jej ojciec był żonatym mężczyzną, wnukiem samego Tomasza Zana. Niestety, tych biologicznych rodziców Iłła straciła bardzo wcześnie.
Autorka biografii skupia się na wychowaniu Kazimiery, ponieważ przybrana matka pochodziła z arystokratycznego rodu i zadbała o wykształcenie córki. Dzięki temu przyszła poetka znała sporo języków obcych, a także doskonale odnajdowała się w tym świecie pełnym zasad i konwenansów – choć podchodziła do tego z pewnym dystansem, gdyż zdawała sobie sprawę, że nie do końca pasuje do tego towarzystwa. Samotność wśród dorosłych, obserwowanie świata, otaczanie się lekturami wpłynęło na jej wrażliwość. Szybko odkryła w sobie talent do tworzenia poezji.
Zasady z dobrego domu nie zawsze odpowiadały Ille. Wychowywana była surowo przez przybraną matkę, Zofię Buyno z Zyberk-Platerów. Jednocześnie widziała jak niesprawiedliwie traktowano dziewczęta, a Kazia musiała jeszcze ukrywać swoje pochodzenie. Nic dziwnego, że się buntowała. Potrafiła być wtedy okrutna i ranić matkę. Potem nie będzie potrafiła sobie wybaczyć, że nie okazała Zofii Bunyo swojej miłości na czas, gdy ta umierała na raka.
Kazimiera pragnęła być samodzielna. Jednak kobiety na początku XX wieku musiały zrezygnować z życia rodzinnego, by mogły same decydować o sobie. Iłłakowiczówna doskonale będzie rozumiała ruch sufrażystek, emancypantek a także socjalistów. Pozna czym jest prawdziwa nędza pracując jako siostra miłosierdzia w wojsku carskim podczas I wojny światowej.
Kiedy zadebiutowała, krytycy oraz twórcy zastanawiali się, kim jest K. Iłłakowicz – bo tak się podpisywała poetka. Być może nie chciała, by odbierano jej twórczość jako kobiecą. Szybko została przyjęta przez odbiorców w poczet zdolnych poetów. Należała przez jakiś czas do Skamandrytów, ale tak ceniła swoją niezależność, że wolała, by nie kojarzono ją z żadną grupą literacką.
Joanna Kuciel-Frydryszak opisuje jaką drogę przeszła Iłła jako człowiek i poetka. Żyła w burzliwych czasach. Podczas pierwszej wojny niemal zmarła na czerwonkę, a w dwudziestoleciu międzywojennym kwitła jako twórczyni pięknych wierszy. Autorka biografii podkreśla, że Kazimiera Iłłakowiczówna jako osoba bardzo konkretna i stanowcza, nie wpisywała się w stereotyp poetki, która nie potrafi zajmować się sprawami przyziemnymi. Natomiast Iłła na pierwszym miejscu stawiała pracę zawodową, a dopiero potem działalność artystyczną. Od 1926 roku pracowała u samego Józefa Piłsudskiego. Odpowiadała na listy pisane do marszałka. Po drugiej wojnie nie będzie wspominała publicznie o tej części swojego życia.
Biografia Kazimiery Iłłakowiczówny zaczyna się jak kryminał. Autorka odkrywa pochodzenie poetki stopniowo, by odbiorca czuł się zaintrygowany. Okazuje, że Iłła to postać wyprzedzająca swoją epokę. Jej poglądy były niezwykle nowoczesne, ale wcale się nie zestarzały. Hasła, które dzisiaj głoszą kobiety na manifestacjach, nie byłyby obce Iłłakowiczównie. Opowieść o Kazimierze odnosi się do wszystkich aspektów jej życia. Autorka biografii omawia działalność poetycką Iłły, ale nie skupia się tylko na tym. Dzięki temu widzimy niebanalną postać. Joanna Kuciel-Frydryszak pisze o poetce w sposób tak interesujący i barwny, że trudno się oderwać od biografii. Dlatego książka jest dla każdego, nie tylko dla miłośników twórczości Iłłakowiczówny. Nie brakuje tła historycznego, a pisarka opiera się na licznych tekstach źródłowych przytaczając fragmenty listów, wierszy, czy recenzji. Otrzymujemy portret osoby, która przeszła bardzo trudną drogę, o silnym charakterze. Dążyła do tego, by pozostać wierną sobie. Dzięki biografii widzimy, że Ille to się udało.
Czytałem już o tej książce i przyznaję, że b. mnie ona intryguje. Bardzo mnie ciekawi, przez ile musiała przejść Iłłakowiczówna, by pozostać wierną wyznawanej filozofii życiowej.
Cieszę się, że Joanna Kuciel-Frydryszak zdecydowała się na to, by opowiedzieć o „Ille”, która okazała się postacią niezwykle ciekawą i złożoną. Nie było to łatwe zadanie ze względu choćby na to, ile faktów zostało ukryte, bo dawniej uchodziły za wstydliwe.