Jako miłośniczce powieści historycznych, trudno mi było przejść obojętnie obok premiery powieści „Isola” Allegry Goodman. Amerykańska pisarka, której na język polski przetłumaczono wcześniej chyba tylko jedną powieść, została za „Isolę” wręcz obsypana nominacjami, wyróżnieniami i nagrodami literackimi. Rok po amerykańskiej premierze została przełożona na język polski przez Monikę Popławską. O czym jest ta powieść i dlaczego tk zawładnęła sercami czytelników i krytyków?
Autorka sięgnęła po historię opisaną przez samą królową Małgorzatę z Nawarry w zbiorze „Hepameron”. Ta XVI-wieczna legenda o Marguerite de la Rocque de Roberval, francuskiej szlachciance, została również przedstawiona w „Kosmografii uniwersalnej” księdza André Theveta. Obie opowieści różnią się szczegółami, ale stały się dla pisarki źródłem inspiracji do napisania „Isoli”.
Poznajemy narrację kobiety, która w pierwszych słowach swojej historii mówi: „Nie zdążyłam poznać matki. Zmarła w noc moich urodzin, więc minęłyśmy się w ciemności”. Zaczyna się intrygująco, ale to dopiero początek. Marguerite jako dobrze urodzona szlachcianka jest kimś uprzywilejowanym. Nie oznacza to jednak, że jej życie będzie usłane różami. Początkowo wiedzie beztroską egzystencję wśród ludzi, którzy jej służą. Najważniejsza dla małej dziewczynki jest piastunka. Kobieta wydaje się dziewczynce stara, ponieważ jest koło czterdziestki. Damienne opowiada małej o rodzicach, wychowuje i uczy swoją podopieczną zasad oraz podstaw wiary. Trudno było jej jednak okiełznać żywiołowe dziecko, które pragnie wolności.
Swoboda i beztroska kończą się, gdy do domu przybywa opiekun dziewczynki. Jean-François de la Rocque de Roberval jest człowiekiem nieodgadnionym. Kontroluje Margueritę, zabiera jej cały majątek, ale każe uczyć. Trudno go zrozumieć, zwłaszcza, gdy nie można się za wiele odzywać i pytać. Roberval jako osoba ambitna pragnie sławy, więc odbywa dalekomorskie podróże do Nowego Świata. Chciałby zostać wicekrólem tych ziem, ale musi czekać na przychylność władcy. Kiedy uda mu się zorganizować wyprawę, zabiera na jednym ze statków swoją podopieczną. Okaże się to dla arystokratki początkiem wielu nieszczęść. Kobieta zostanie porzucona za karę na wyspie u wybrzeży Nowej Francji.
Nie będzie tam sama, ale czy uda jej się przetrwać? W surowych warunkach, odizolowana od świata odkrywa, czym jest surowe życie. Okazuje się, że niczego do tej pory nie potrafiła, a zasady, jakich jej nauczono do niczego się nie przydają. Wiele trzeba umieć, by przetrwać w tak trudnych warunkach. Marguerite do tej pory znosiła wiele cierpień i upokorzeń, ale nikt nie nauczył jej pracy. Teraz jednak nie chce dać się złamać naturze i szybko nabywa praktycznych umiejętności. Podczas pobytu na wyspie ma także wiele czasu na przemyślenia. Rewiduje swoje poglądy, przede wszystkim to, co sądzi o Bogu. Do tej pory uczyła się psalmów i formułek na pamięć. Teraz zaczyna je interpretować i odkrywać duchową stronę swojej natury.
Powieść Allegry Goodman łączy w sobie dwa elementy: porywa czytelnika w wir przygód głównej bohaterki, ale również we wiarygodny sposób oddaje jej przemyślenia. Aspekt psychologiczny pozwala na odkrycie, jak zmienia się główna bohaterka. Marguerite poznaje siebie, odnajduje też siłę, dzięki której walczy o przetrwanie. Co daje jej tę moc? Widzimy surowy świat zasad moralnych i wiary. Rzeczywistość, w której kobieta powinna milczeć, a o jej zdanie nikt nie zamierza pytać. Nawet te najbardziej uprzywilejowane muszą całkowicie podlegać mężczyznom, choć ci ostatni mogą właściwie wszystko: przehulać ich majątek, odebrać to, co kochają, tłumacząc obłudnie swoje zachowanie troską o ich zbawienie.
Odkrywamy również siłę kobiet, którą nabywają dzięki wzajemnemu wsparciu. Uczą się od siebie, pomagają, ale także trwają przy sobie w najtrudniejszych momentach. Główna bohaterka czerpie radość z możliwości uczenia innych czytania oraz gry na instrumentach. Kobiety przekazują sobie również wiedzę praktyczną. W jednym szczególe trudno mi było uwierzyć, że niespełna cztery dekady po odkryciu Ameryki, Francuzki już znały ziemniaka i jego lecznicze właściwości.
Allegra Goodman w powieści „Isola” pokazuje wyjątkową jednostkę. Kobietę, która wbrew wszystkiemu i wszystkim walczy o godność. Pozycja społeczna dla natury nie ma znaczenia, dlatego Marguerite w pewnym momencie odrzuci konwenanse, by przetrwać. Czego nauczy ja ta podróż przekonamy się w trakcie lektury książki. Autorka opowiada historię kobiety, która żyła pięć wieków temu. Pisarka miała trudne zadanie, ponieważ nie było jej łatwo wiarygodnie oddać realia epoki. Jeszcze trudniej opisuje się kobiety tamtych czasów. Dla nich nie przewidywano zbyt wiele miejsca w źródłach. Królowa Małgorzata uwieczniła jedną z takich postaci, co było odstępstwem dla typowych męskich historii. Pisarka w przekonujący sposób pokazała postać nowoczesną na tle swojej epoki. Goodman opisuje z niuansami szesnastowieczne stroje, muzykę, podaje utwory i fragmenty tekstów, co staje się kolejnym elementem do uwiarygodniania tamtego odległego świata. Najważniejsze jest jednak to, jak wciąga ta niezwykła historia. Trudno mi było się od niej oderwać choć na chwilę, dlatego nie dziwię się, że powieść została doceniona przez krytyków i czytelników.
PS Powieść na język polski przełożyła Monika Popławska.