Magdalena Parys każe swoim czytelnikom ćwiczyć się w cierpliwości. Sprawdziłam na blogu, kiedy czytałam dwie części „Trylogii berlińskiej” i było to odpowiednio w 2015 i 2020 roku. „Floren” stanowi zwieńczenie głośnej trylogii. Powieść zaliczana jest do literatury political fiction, a sama pisarka uznawana jest za osobę o przenikliwym umyśle, która potrafi patrzeć w przyszłość lepiej niż inni i dlatego jej wizje są uznawane za niemal prorocze. Tak było w przypadku „Księcia”, którego właśnie uznawano za historię wizjonerską. Po sześciu latach od premiery drugiego tomu doczekałam się zamknięcia „Trylogii berlińskiej”. Czy „Floren” okaże się równie przenikliwy, jak poprzednia powieści Magdaleny Parys?
Akcja powieści zabiera nas po raz kolejny do Niemiec (choć w trakcie lektury zwiedzimy kilka krajów). Kanclerz tego kraju planuje polityczną emeryturę ze względu na przepracowanie. Nikt jeszcze nie zrezygnował w ten sposób z władzy, ale kobieta chce odpocząć. Zanim jednak będzie to możliwe, Elke Roland musi znaleźć godnego siebie następcę czy następczynię. Kandydatem jest młody człowiek, który ma siłę i odpowiednią charyzmę, by kontynuować dzieło polityczki. Kanclerz otrzymuje pewne informacje o rodzinie kandydata, które mogą go skompromitować, dlatego postanawia sprawdzić te rewelacje dokładnie.
We współczesnym świecie trudno oddzielić fakty od mitów. Wiele informacji, z jakimi się stykamy są zwyczajnie fake newsami. Wydawać by się mogło, że ludzie u władzy są od tego wolni, ponieważ mają odpowiednie służby do odsiewania ziaren od plew. Wszystko muszą sprawdzać i rzeczywiście tak się dzieje. Ale czy to są skuteczne działania? W pewnym momencie do akcji wkracza dziennikarka znana z poprzednich części trylogii, czyli Dagmara Bosch. Nie może również zabraknąć nadkomisarza Kowalskiego, Tschapieskiego i Garbatego. Taki nowy typ rodziny – z wyboru, a nie z krwi.
Poszukiwanie prawdy okaże się zadaniem niezwykle niebezpiecznym. Dagmara na prośbę kanclerz wyrusza do Waszyngtonu, by sprawdzić pewne akta. Anie Elke Roland, ani dziennikarka nie mają pojęcia, że Dagmarze depta po piętach ktoś, kto potrafi więcej niż zwykły komandos. Kto jest zleceniodawcą i jak przesyła polecenia, będzie stanowiło kolejną zagadkę dla czytelnika.
Magdalena Parys zabiera czytelników w niezwykle pasjonującą podróż. Porusza temat sztucznej inteligencji, fake newsów jako narzędzi manipulacji. Widzimy, jak trudno we współczesnym świecie oddzielić prawdę od fałszu. Każdy, nawet ludzie u szczytu władzy nie są wolni od tego problemu. Wystarczy, że znajdzie się ktoś, kto potrafi wykorzystać współczesną technologię do rozsiewania kłamliwych informacji i chaos gotowy.
To jednak tylko jeden z wątków, ponieważ mamy do czynienia ze złożoną historią. Czasami trzeba odłożyć na chwilę książkę, by przemyśleć pewne kwestie, ponieważ moglibyśmy nie nadążyć za fabułą. Krótkie rozdziały, zwroty akcji i kolejne zagadki powodują, że powieść się pochłania w ekspresowym tempie. Nie chcę zdradzać za wiele, ale już sam tytuł podpowiada, że zagadka będzie skomplikowana. Przez pierwszą część tej historii skupiamy się na wizji tego, jak może wyglądać polityczna niedaleka przyszłość. Zastanawiamy się nad tym dokąd zmierza demokracja, ale w pewnym momencie orientujemy się, że historia się poszerza i zabiera nas w nowe rejony. Odkrywamy pewną historię z przeszłości i znowu czujemy się zaskoczeni, ponieważ idziemy w tym kierunku, który znamy choćby z powieści Macieja Siembiedy czy Dana Browna.
Cieszę się, że czytałam tę historię w dzień wolny od pracy, gdyż nie musiałam odrywać się od tej porywającej akcji. Wspomniałam na początku, że książkę przypisuje się do gatunku political fiction, ale znajdziemy tu wątki rodem z kryminału, historię szpiegowską oraz przeszłość zarówno tę drugowojenną, jak i bardziej odległą. Nie zabraknie również elementów powieści obyczajowej, co z pewnością ucieszy tych, którzy od kilku lat czekali, jak potoczą się losy ulubionych bohaterów znanych z poprzednich części. Magdalena Parys każe długo czekać na swoje powieści, ale za każdym razem czuję, że warto było uzbroić się w cierpliwość.