„Jolanta” – Sylwia Chutnik

Jolanta, Sylwia ChutnikBohaterami książek Sylwii Chutnik najczęściej są kobiety. Ale nie tylko. Jeszcze częściej mowa w nich o ludziach wyobcowanych. Żyjących w wielkim mieście, ale w tej gorszej jego części. Szare blokowiska nie kojarzą się nam z wielkim osiągnięciem. Bohaterowie książek pisarki nie odnoszą sukcesów. Próbują przeżyć, a nawet zwykła egzystencja jest dla nich walką. Podejmowanie tematyki, w której na pierwszym planie pojawiają się problemy społeczne nie jest niczym nowym u Sylwii Chutnik. Widoczne to było w „Cwaniarach”, czy „W krainie czarów”. Powieść „Jolanta” spełnia podobne zadania: porusza i pokazuje świat ludzi wykluczonych.

Tytułowa Jolanta mieszka w Warszawie. Kilkuletnia dziewczynka z okien swojego mieszkania widzi trzy fabryczne kominy. Życie na Żeraniu kręci się wokół Fabryki Samochodów Osobowych. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku można jednak postarać się o malucha. Zdobycie do niego paliwa to kolejny wyczyn, wymagający niezłej operatywności. Taką osobą mogła być matka Jolanty. Jednak kobieta ulega wypadkowi, a potem odchodzi od niej mąż. Szczęśliwe dzieciństwo właśnie się kończy.

Jak czuje się dziecko porzucone przez rodzica? Nikt się nad tym nie zastanawia, nikt nie informuje kilkulatki o sytuacji rodzinnej. Po prostu po jakimś czasie dzieci same się domyślają, że tata nie wróci. Matka cierpi w ciszy, ale też zagłusza cierpienia alkoholem. Świat Jolki zamyka się do wnętrza dziewczynki. Dziewczynka czuje się samotna, ale uczy się odczuwać jak najmniej. W końcu matka umiera na zawał, a dwoje dzieci musi sobie radzić samo. Nauka, zdobywanie zawodu mają być szansą na lepsze życie, a Jola jak wszyscy inni marzy o szczęściu.

Dorastająca osoba chce kochać i być kochaną. Jola poznaje Andrzeja, chłopaka ze wsi i szybko ta znajomość prowadzi do kolejnych konsekwencji. Wakacyjna znajomość kończy się ślubem, ponieważ Jolka zachodzi w ciążę. Młodzi zaczynają wspólne życie, ale tak właściwie nawet się nie znają. Jola rodzi Jadwigę, ale przecież nie jest jeszcze gotowa na macierzyństwo. Nie jest też gotowa na małżeństwo.

Kiedy dochodzi do przemian po 1989 roku, nagle dostępne stają się rzeczy do tej pory niewyobrażalne. Jednocześnie Andrzej traci pracę, ale chce jak najszybciej się dorobić, więc popada w tarapaty – ma do czynienia z mafią. Kocha Jolę i nie może znieść, że jego żona uważa, że i tak ją porzuci. Kobieta popada stopniowo w depresję. Potrafi chodzić godzinami na spacery z córką, by w pewnym momencie ją zgubić. Jola nie potrafi prosić o pomoc, a nikt nie dostrzega, co się z nią dzieje.

Sylwia Chutnik w powieści „Jolanta” pokazuje jak trudny może być los osoby dorastającej w czasie przemian. Dziecka, które doświadczyło porzucenia, śmierci rodzica, któremu nikt nie pomógł uporać się z problemami. A zamknięta w sobie Jola kumuluje wszystkie cierpienia, w pewnym momencie jest ich tak dużo, że nie jest w stanie funkcjonować. Czy jest szansa, by młoda kobieta uporała się z problemami? Cierpienia matki miały wielki wpływ na Jolantę. Teraz swój smutek przelewa na własną córkę – Jadwigę. Teraz kolejne pokolenie staje się opuszczone i podatne na zranienie.

W powieści ważne są czasy w których osadzono akcję powieści. Najpierw otrzymujemy obraz szarego PRL-u. Dochodzi do zmiany ustroju, co nie poprawia życia bohaterów. Daje im pstrokaciznę, ale świat się przed nimi nie otwiera. Sylwia Chutnik pokazuje, że nawet w momencie, kiedy była wielka szansa na odmianę losu, wielu z tego nie skorzystało. Jolanta i jej mąż nie potrafili wyrwać się z własnych ograniczeń. Emocje głównej bohaterki mają wpływ na jej decyzje, ale najtrudniej jej stać się osobą dorosłą – bo przecież nie miała się od kogo tego nauczyć. Czy jest szansa na przerwanie tego łańcucha cierpień? Autorka pokazuje, jak trudno poradzić sobie z traumami. Warto przyjrzeć się temu, co ma do powiedzenia Sylwia Chutnik. Świat, który opisała, doskonale zna pokolenie urodzone jeszcze w PRL-u, a dorastające po 1989 roku. Emocje mieszkańców blokowisk skrywały cztery ściany. Na szczęście Sylwia Chutnik potrafi je przenikać i opisywać w sposób poruszający, ciepły, choć z pewną dozą smutku.

  1. Ha, spotkałem tę pisarkę na Targach Książki w Krakowie i przyznam, że poważnie rozważaliśmy z dziewczyną zakup chociaż jeden z jej powieści. Ostatecznie padło na inne pozycje i innych artystów i teraz, po lekturze Twojego tekstu, trochę żałuję, że nie zdecydowałem się na zakup żadnego z dzieł pani Chutnik.

    • Biorąc pod uwagę czasy, o tę pomoc byłoby trudno. Choć pojawia się wątek z psychologami, okazują się oni być mało skuteczni, a dorosła Jolanta nie rozumie, że potrzebuje wsparcia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *